
Płaca minimalna w 2027 roku bez wątpienia wzrośnie, ale o ile dokładnie? O to toczy się teraz zacięty spór między związkowcami, pracodawcami a rządem. Podano już potencjalne kwoty.
Minimalne wynagrodzenie za pracę w 2026 roku wynosi 4806 zł brutto. W przeliczeniu "na rękę" (netto) jest to około 3606 zł. To kwota wyjściowa do negocjacji stawek na przyszły rok, a te zapowiadają się niezwykle burzliwie. Poszczególne strony sporu mają bowiem zupełnie inną wizję naszych pensji.
Płaca minimalna w 2027. Rząd podał najniższą kwotę
Najniższa krajowa to ustawowy próg, poniżej którego pracodawca nie może wynagradzać zatrudnionego na etacie. Zgodnie z procedurami, w pierwszej kolejności to przedstawiciele pracowników i biznesu próbują wypracować wspólne stanowisko. Brak kompromisu oznacza, że pałeczkę przejmuje Rada Ministrów.
"Minimalne wynagrodzenie za pracę w 2027 r. nie powinno być niższe niż 4 tys. 927 zł" – poinformowała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, w dokumencie udostępnionym przez portal Fakt.pl.
Resort wyliczył to minimum na podstawie prognozowanych wskaźników inflacji. Wynika z nich jasno, że państwo gwarantuje ustawową podwyżkę chroniącą przed spadkiem siły nabywczej pieniądza. Eksperci od miesięcy spekulowali, czy płaca minimalna na 2027 rok może przekroczyć magiczną granicę 5000 zł brutto. Obecna rządowa propozycja zatrzymuje się ciut niżej.
Podwyżka najniższej krajowej dzieli pracodawców i związkowców
Biznes ma na ten temat własne spojrzenie. Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich uważa, że najniższa krajowa powinna stanąć na poziomie 4860,70 zł brutto. To dałoby pracownikom niecałe 3650 zł netto. Związkowcy z OPZZ oczekują jednak od biznesu znacznie wyższych wypłat. Ich kalkulacje wskazują na kwotę minimum 4900 zł brutto, co przekłada się na około 3680 zł "na rękę".
Ministerialna propozycja rzędu 4927 zł brutto oznacza, że ostateczna wypłata netto wyniosłaby niemal ok. 3689 zł. Zadowoliłoby to związki, ale przedsiębiorców już nie. Przekroczenie psychologicznego pułapu 3700 zł zależy jednak od ostatecznych decyzji na szczeblach władzy.
Co z drugą podwyżką płacy minimalnej w 2026?
Portal Fakt.pl zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt, wykluczający podwójną waloryzację. "W związku z tym, że średnioroczny wskaźnik cen (...) wynosi 102,5 proc., wystąpi jeden termin zmiany wysokości minimalnego wynagrodzenia" – tłumaczy ministerstwo w przytaczanym piśmie.
Jednak dane GUS pokazują, że inflacja znów pręży muskuły, a w kwietniu 2026 wskaźnik CPI wzrósł do 3,2 proc. w skali roku. Jednak by była mowa o drugiej podwyżce, musiałoby to przekroczyć 5 procent. Na to się jednak nie zanosi.
Zobacz także
Nowe zasady wyliczania pensji minimalnej w Sejmie
To nie koniec przetasowań w prawie pracy. W rządzie trwają też intensywne prace nad wdrożeniem unijnej dyrektywy o adekwatnych wynagrodzeniach. Jeden z postulatów zakłada powiązanie najniższej stawki ze średnimi zarobkami. Miałaby ona wynosić 55 proc. przeciętnego wynagrodzenia, a zatem nieco ponad... 5000 zł brutto.
"Rządowy projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę jest obecnie rozpatrywany przez Stały Komitet Rady Ministrów" – wskazują przedstawiciele resortu rodziny w publikacji Faktu.
Zmiana zasad uderzy nie tylko w pracowników w firmach prywatnych. Wzrostu może spodziewać się też część budżetówki. Już wcześniej zapowiedziano, że płaca minimalna dla medyków od 1 lipca wzrośnie o 8,82 proc. Pracownicy sfery budżetowej mogą też liczyć na trzynastą pensję, która stanowi 8,5 proc. sumy rocznych wynagrodzeń.
Swoją cegiełkę dorzuca również Lewica. Ich poselski projekt przewiduje wyłączenie wszelkich dodatków z podstawy najniższej pensji. Zmiany te mają zagwarantować bardziej sprawiedliwy (niektórzy pracodawcy w ten sposób sztucznie zawyżali wypłaty) i przejrzysty system, a pierwsze czytanie w Sejmie zaplanowano na koniec maja. Ostateczna decyzja w sprawie płacy minimalnej musi zapaść najpóźniej do 15 września.
