
Warszawa znów stała się politycznym polem bitwy. Tysiące związkowców Solidarności wyszły na ulice z hasłami przeciwko Zielonemu Ładowi, Donaldowi Tuskowi i polityce Unii Europejskiej. Były race, okrzyki o „likwidacji polskiego przemysłu” i ostrzeżenia, że to dopiero początek społecznego buntu. Byliśmy tam z kamerą, zobacz naszą relację.
Pod hasłem "Razem dla Polski i Polaków" ulicami Warszawy przeszły tysiące związkowców NSZZ "Solidarność", ale też członków Ruchu Obrony Granic czy klubów "Gazety Polskiej". Protest był wymierzony zarówno w politykę klimatyczną Unii Europejskiej, jak i działania rządu Donalda Tuska.
Demonstranci domagali się referendum ws. Zielonego Ładu, czym wsparli prezydenta Karola Nawrockiego. Nie zabrakło okrzyków uderzających w premiera, jak "zdrajca" czy "nie bać Tuska". Na manifestacji pojawiło się wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości, jak Przemysław Czarnek, Marek Ast, Kazimierz Smoliński czy Mariusz Błaszczak. Byli też Janusz Kowalski i Robert Bąkiewicz – ten sam, który niedawno głośno wbijał słup w rzekę na granicy z Niemcami.
Przed Pałacem Prezydenckim przemawiał m.in. Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta, a także Piotr Duda, przewodniczący NSZZ "Solidarność". Byliśmy tam z naszą kamerą.
"Dość polityki klimatycznej UE"
Manifestacja została zorganizowana przez NSZZ "Solidarność" pod hasłem "Razem dla Polski i Polaków". To oczywiste nawiązanie do hasła wyborczego Karola Nawrockiego z kampanii prezydenckiej.
Oficjalnym celem protestu było wsparcie dla inicjatywy referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej, z którą do Senatu wystąpił prezydent Karol Nawrocki. Już w trakcie kampanii Nawrocki mocno mówił o Zielonym Ładzie i zapowiadał, że chce referendum w tej sprawie.
Jednak zarówno podczas przemów ze sceny, jak i z tłumu słychać było ostre hasła skierowane wobec Donalda Tuska i jego rządu. Eufemistycznie ujmując – obecna polityka rządzącej koalicji nie przypadła manifestującym do gustu. Pomijając przy tym fakt, że to rząd Prawa i Sprawiedliwości poparł kluczowe decyzje i dokumenty tworzące Europejski Zielony Ład na poziomie unijnym.
Paradoks: to PiS współtworzył Zielony Ład
Przypomnijmy, w grudniu 2019 r. premier Mateusz Morawiecki zaakceptował koncepcję Europejskiego Zielonego Ładu podczas szczytu Rady Europejskiej. W grudniu 2020 r. rząd PiS zgodził się na podniesienie celu redukcji emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej o 55 proc. do 2030 roku.
Polski komisarz z ramienia PiS Janusz Wojciechowski aktywnie współtworzył i publicznie nazywał reformę Wspólnej Polityki Rolnej (będącą elementem Zielonego Ładu) swoim programem. Choć przedstawiciele PiS poparli ogólne ramy i cele pakietu klimatycznego, w późniejszym okresie ich stanowisko uległo zmianie. Zaczęli oni krytykować konkretne zapisy (np. dotyczące rolnictwa czy wymogów ugorowania), argumentując, że zostały one radykalnie zaostrzone i są szkodliwe dla polskiej gospodarki.
Związkowcy już w środę 20 maja br. w Warszawie przekonywali, że Zielony Ład i system handlu emisjami ETS prowadzą do wzrostu kosztów życia, osłabienia przemysłu i likwidacji miejsc pracy.
Wśród postulatów znalazły się także: sprzeciw wobec rekordowych zwolnień grupowych w wielu branżach, obrona praw pracowniczych oraz apel o przyspieszenie strategicznych inwestycji, takich jak CPK czy energetyka jądrowa.
Politycy PiS i Konfederacji na marszu
W demonstracji uczestniczyli czołowi politycy opozycji, m.in. Przemysław Czarnek, ale też Mateusz Morawiecki czy Krzysztof Bosak.
Czarnek podczas przemówienia przekonywał, że Polska powinna „natychmiast wyjść z ETS-u" i zachęcać do tego inne państwa Unii Europejskiej. Demonstranci wielokrotnie skandowali także hasła wymierzone w rząd Donalda Tuska. Padały ostre słowa, jak "zdrajca" czy "nie bać Tuska" itp.
Według organizatorów do Warszawy przyjechały dziesiątki tysięcy osób z całego kraju (szacują ich na około 100 tysięcy). W sieci pojawiły się nagrania z dronów pokazujące wielotysięczny pochód w centrum stolicy. Byliśmy na miejscu i obiektywnie trzeba stwierdzić, że tłum naprawdę był spory.
Szef Solidarności Piotr Duda podkreślał, że protest ma być sygnałem sprzeciwu wobec kierunku zmian forsowanych przez Unię Europejską i polski rząd. Związkowcy zapowiadają, że jeśli ich postulaty zostaną zignorowane, kolejne akcje protestacyjne są tylko kwestią czasu. Skandowali też przed Senatem, bo tam debatowano nad odrzuceniem prezydenckiej propozycji ws. referendum.
Zobacz także
Druga manifestacja: poparcie dla Sakiewicza przed prokuraturą
Wcześniej, o 9:00 przed Prokuraturą Krajową odbyła się znacznie mniej liczna manifestacja poparcia dla prezesa TV Rebulika Tomasza Sakiewicza, który – w charakterze świadka – był przesłuchiwany ws. ucieczki Zbigniewa Ziobry do USA.
Śledczy sprawdzają, czy jego stacja i on sam przyczynili się do pomocy w wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, a więc jednocześnie utrudnieniu śledztwa ws. nieprawidłowości z Funduszem Sprawiedliwości. Z naszych wcześniejszych ustaleń wynika, że Zbigniew Ziobro do USA dostał się "furtką" – specjalnie dla niego obeszli procedury w 48 godzin.
Byliśmy z kamerą na obu wydarzeniach. Relacja z nich jest już dostępna na naszym kanale YouTube naTemat. Zachęcamy do obejrzenia w całości oraz udziału w dyskusji w komentarzach.
