Péter Magyar
Wizyta Pétera Magyara w Polsce to jak city break Fot. Facebook/Peter Magyar

Péter Magyar przebywa w Polsce ze swoją pierwszą zagraniczną wizytą jako szef węgierskiego rządu. Spotyka się z przedstawicielami polskich władz i Kościoła, ale przez trzy dni będzie mógł też nieco odetchnąć od tego, co dzieje się w kraju. A dzieje się niemało. Tempo, z jakim nowy premier ruszył z porządkami po Viktorze Orbánie, jest imponujące. Pytanie tylko, jak z ich realizacją.

REKLAMA

19 maja premier Węgier przebywał w Krakowie, gdzie odniósł się m.in. do ucieczki Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego. Zwiedził katedrę wawelską, miał prywatne spotkanie z kardynałem Grzegorzem Rysiem. 20 maja ma zaplanowane spotkania z premierem Donaldem Tuskiem i prezydentem Karolem Nawrockim. I pojedzie do Gdańska spotkać się z byłym prezydentem Lechem Wałęsą. Nie można zapominać, że jego wizyta w Polsce ma jeszcze jeden ważny cel – relacje Polski i Węgier to także jeden z istotnych tematów w kontekście współpracy gospodarczej w Unii Europejskiej.

Intensywne trzy dni zakończy jeszcze wizyta w Wiedniu. Dopiero stamtąd Péter Magyar uda się w drogę powrotną do Budapesztu. A tam czeka na niego "młyn". Ciąg dalszy porządków po 16 latach rządów Viktora Orbána, w tym również "wojenne" przeprawy z ludźmi byłego reżimu, którzy nie bardzo zamierzają się poddać. I dalsze czystki, które próbuje robić, odkąd 9 maja objął władzę na Węgrzech. W kwestii wymiany kadr Magyar jest szczególnie bezwzględny i żąda nawet odejścia prezydenta kraju.

Tuż przed wizytą w Polsce odwołał także ambasadora Węgier w naszym kraju, Istvana Ijgyarto, gdyż – jak ogłosiła nowa szefowa węgierskiej dyplomacji Anita Orbán – stosunki węgiersko-polskie wchodzą w nową fazę. Jednak widać już, że w niektórych przypadkach nie będzie mu tak łatwo, jak może się wydawać.

Péter Magyar do prezydenta Węgier: Byłeś marionetką. Musisz odejść

Wielkie, personalne, zmiany Péter Magyar zapowiedział już podczas swojej zwycięskiej przemowy po wygranych wyborach 12 kwietnia. Wezwał wówczas do dymisji "każdą marionetkę powołaną przez rząd Orbána w ciągu ostatnich 16 lat". Wskazał na prezydenta, ale także na szefów Sądu Najwyższego Węgier, Trybunału Konstytucyjnego, Krajowego Urzędu Sądownictwa czy Prokuratora Generalnego. – Muszą odejść, zamiast czekać na usunięcie, bo i tak odejdą – przemawiał do wiwatujących tłumów.

Wiadomo już jednak, że prezydent nie zamierza dobrowolnie ustąpić i nigdzie się nie wybiera. – Obecnie nie ma żadnej prawnej ani konstytucyjnej przesłanki, która uzasadniałaby moją rezygnację – oświadczył Tamás Sulyok w wywiadzie dla portalu Index.

Magyar nie przyjmuje tego do wiadomości. Dał mu czas do 31 maja. Zapowiedział, że musi odejść i odejdzie, bo "Węgry potrzebują prezydenta lojalnego nie obozowi politycznemu, lecz narodowi węgierskiemu i wszystkim Węgrom". "Byłeś marionetką nieudanego systemu, któremu zdecydowana większość Węgrów odmówiła. Węgrzy uważają cię za przeszkodę w zmianie systemu" – odpowiedział Sulyokowi na Facebooku dzień przed wyjazdem do Polski.

Magyar o prezesie Sądu Najwyższego: Żyje w luksusie za publiczne pieniądze

Bezpośrednio przed wizytą w Polsce Magyar wytoczył też wojnę prezesowi Sądu Najwyższego. Jego również ponownie wezwał do dymisji. "András Zs. Varga, prezes Sądu Najwyższego powiązany z Fideszem, który żyje z publicznych pieniędzy, musi natychmiast podać się do dymisji!" – zagrzmiał w kolejnym wpisie w mediach społecznościowych. Jego informacje wywołują szok.

Magyar twierdzi, że Varga "regularnie zastraszał swoich kolegów" i że Orbán uczynił go prezesem sądu, mimo iż nigdy nie spędził on ani jednego dnia, pracując w sądzie i nie wydał żadnego wyroku sądowego. Twierdzi też, że prezes SN – podobnie jak wcześniej – "żyje w luksusie za publiczne pieniądze" i w ramach wartej miliardy forintów przebudowy gmachu Sądu Najwyższego miał zlecić wybudowanie dla siebie luksusowego apartamentu prezydenckiego. Dodajmy, że Orbán również urzędował za miliony forintów w dawnym klasztorze karmelitów na Wzgórzu Zamkowym i Magyar już zapowiedział, że siedzibę premiera przeniesie z zamku do jednego z budynków ministerialnych w pobliżu parlamentu w Budapeszcie.

Premier Węgier pokazał zdjęcia. Wytknął prezesowi płyty marmurowe w łazience, ogród zimowy z przeszklonym dachem i palmami, klub sędziowski z barem dla sędziów, nowe tarasy z widokiem na parlament, wreszcie pozłacany sufit, który już staje się sumbolem poprzedniej władzy. "Zrezygnuj jak najszybciej, razem z resztą marionetek Orbána, żyjących z publicznych pieniędzy!" – zwrócił się do Andrása Zs. Vargi.

Ale to nie wszystko. Magyar chce wymiany innych czołowych sędziów. Zmiany dotykają też media, które do tej pory uwielbiały Orbána. Nowy premier Węgier dwoi się i troi również w przypadku innych urzędników i ministerstw.

Magyar przeszukuje piwnicę ministerstwa: Zobaczcie, co znaleźliśmy

Na przykład w dniu, gdy przybył do Krakowa, węgierskie media informowały, że rano w trybie natychmiastowym Magyar odwołał dwoje wicesekretarzy stanu w Ministerstwie Transportu i Inwestycji – czołowych urzędników zaangażowanych w sprawy zamówień publicznych. Stanowisko straciła także prezes Narodowego Funduszu Kultury Anikó Krucsaié Herter – również odpowiedzialna za podział miliardów forintów publicznych funduszy.

Wcześniej zwolniony został Bertalan Havasi, były rzecznik prasowy Viktora Orbána – ze kutkiem natychmiastowym i bez odprawy, co wywołało kontrowersje.

Magyar zapowiada też badanie różnych spraw, na które trafia również w dość niecodziennych okolicznościach, czym dzieli się z Węgrami w mediach społecznościowych. Na przykład dwa dni przed podróżą do Polski pokazał, jak przeszukuje piwnicę Ministerstwa Budownictwa, w której znaleziono worki ze zniszczonymi dokumentami i ulotkami Fideszu.

– Zobaczcie, co znaleźliśmy w dawnym ministerstwie Jánosa Lázára. Złożymy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Gdy będą wyniki, damy znać – mówi na nagraniu.

Głośna sprawa ułaskawienia. Magyar ogłasza publikację dokumentów

Z kolei 19 maja rano, przed wyjazdem do Polski, Péter Magyar zdążył jeszcze zwołać nadzwyczajną konferencję prasową. Ogłosił na niej, że dokumenty dotyczące słynnej sprawy ułaskawienia przez byłą prezydent wicedyrektora domu dziecka w mieście Bicske skazanego za tuszowanie p*dofilii zostały opublikowane na stronie internetowej.

Ta sprawa zakończyła się dymisją prezydent Katalin Novák oraz ówczesnej minister sprawiedliwości Judit Vargi, byłej żony Magyara. Jak przekazał premier, z dokumentów wynika, że Varga początkowo nie popierała ułaskawienia, ale ostatecznie je podpisała. Rząd będzie próbował jednak ustalać, kto naciskał na decyzję ws. ułaskawienia.

Z każdym dniem Węgrzy dowiadują się coraz więcej. A to dopiero początek.