Władimir Putin
Czy atak Rosji na Polskę jest możliwy? Fot. Shutterstock.com

Widmo rosyjskiej agresji od miesięcy niepokoi Polaków, a pytania o bezpieczeństwo naszych wschodnich granic powracają niemal codziennie. O tym, czy atak na Polskę jest faktycznie realny oraz jakich kroków Władimira Putina należy się spodziewać, opowiedział w najnowszej Rozmowie naTemat Paweł Kowal.

REKLAMA

W najnowszej Rozmowie naTemat gościem Łukasza Grzegorczyka był Paweł Kowal, szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych oraz Rady ds. Współpracy z Ukrainą. W rozmowie poruszone zostały kluczowe kwestie dotyczące bezpieczeństwa w regionie, w tym narastające zagrożenie dla Polski ze strony Federacji Rosyjskiej. Otwarta dyskusja o tym, czy Moskwa posunie się o krok dalej w swoich działaniach, rzuca jasne światło na motywacje Kremla oraz tłumaczy eskalujące zbrojenia w naszym kraju.

Atak Rosji na Polskę jest realny? Paweł Kowal: "Putin może pójść dalej"

W przestrzeni publicznej często pojawiają się ostrzeżenia wojskowych i ekspertów przed dalszą eskalacją wojny w Ukrainie poza jej obecne terytoria. Paweł Kowal, zapytany o to, czy Rosja zadecyduje się pójść o krok dalej, odpowiedział bez ogródek, powołując się na obecne działania naszego państwa oraz jego wydatki z budżetu.

– Może (Rosja – red.) pójść dalej, jest się czego bać – przyznał stanowczo polityk. Jak zauważył, właśnie to realne poczucie zagrożenia determinuje obecną, kosztowną politykę państwa oraz inwestycje w polską armię.

– Gdyby tak nie było, to byśmy nie wydawali 4,8 [proc. PKB – przyp. red.] na obronę. Gdyby tak nie było, to nie bralibyśmy pożyczki SAFE. Oczywiście, że ryzyka się zwiększyły – podkreślał szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, rozwiewając wątpliwości co do powagi obecnej sytuacji geopolitycznej.

Porażka Rosji w Ukrainie i destabilizacja na najwyższych szczeblach władzy

Z czego dokładnie wynika ten niepokój na wschodniej flance? Zdaniem gościa podcastu Rozmowa naTemat mechanizmy kierujące obecnie Kremlem opierają się na szukaniu pretekstów z powodu dotychczasowej fatalnej passy na froncie.

– Wiadomo dokładnie, jakie to są ryzyka, czyli kolejne testowanie NATO i szukanie kolejnej zwady, bo Putinowi nie poszło na Ukrainie. To jest jasne oczywiście, że można się spodziewać destabilizacji w Rosji. Dlaczego? Bo państwo, które było dominujące imperialnie, zaatakowało państwo, które było mu podległe i nie dało sobie rady. Bo Rosja sobie nie dała rady – analizował Paweł Kowal.

Jak tłumaczył, ten brak efektywności sprawia, że rosyjski dyktator powoli staje się celem dla własnego otoczenia. – Więc Putin będzie atakowany wewnętrznie przez swoje otoczenie i może w tym momencie zrobić jakiś następny prowokacyjny krok – ostrzegał.

Prowokacja na mniejszą skalę to scenariusz, który leży na stole

Największe obawy budzi forma, w jakiej owo "testowanie" zachodnich krajów przez Putina mogłoby zostać zrealizowane. Jak wyjaśniał Paweł Kowal, nie musi to być wcale natychmiastowy i pełnoskalowy konflikt militarny uderzający w całe państwo.

– To może być próba przetestowania, jak NATO zareaguje, jeśli Putin na przykład przekroczy granicę któregoś z mniejszych państw natowskich. Przekroczy, ale nie na wielką skalę. No i co wtedy na przykład? – pytał retorycznie gość programu i dodał: – To jest taki scenariusz, który wszyscy znamy, rozważamy. Bądźmy poważni, wiadomo, że ten scenariusz wchodzi w grę i jest na stole.

Na sam koniec dyskusji padło kluczowe pytanie: czy atak Rosji na samą Polskę jest realny? Odpowiedź w żaden sposób nie podgrzała paniki, ale przypomniała o ciągłym pozostawaniu w czujności. – Wciąż niskie prawdopodobieństwo. Większe niż kilka lat temu – skwitował krótko Paweł Kowal.