
W wielu polskich domach można znaleźć święte obrazki, medaliki czy inne poświęcone przedmioty religijne. Z czasem część z nich ulega zniszczeniu albo po prostu przestaje być potrzebna. Kościół i księża podpowiadają, jakie są najlepsze rozwiązania w takich sytuacjach. Wiele osób popełnia ten sam błąd – wyrzuca dewocjonalia do zwykłego śmietnika.
Gromadzenie dewocjonaliów jest bardzo popularne wśród Polaków. Obrazy i obrazki z wizerunkami świętych (w tym z Matką Boską Częstochowską) można znaleźć niemal u każdej osoby wierzącej lub nawet tej niewierzącej. Problem pojawia się gdy nie mamy już miejsca na ich przechowywanie, są stare lub zniszczone. To jedna z tych rzeczy, których trzeba się pozbyć z domu, choć w przypadku symboli religijnych sprawa wymaga szczególnego podejścia.
Co robić ze starymi świętymi obrazkami?
Wyrzucenie poświęconych przedmiotów do zwykłego kontenera na odpady budzi zrozumiałe opory moralne. Zwykły śmietnik, w którym dewocjonalia mieszają się z odpadkami, jest uznawany za miejsce nieodpowiednie dla symboli wiary. Dla porównania – nawet zwyczajne przedmioty codziennego użytku wymagają przemyślanej segregacji, o czym świadczą poradniki tłumaczące m.in, gdzie wyrzucać garnki, akcesoria kuchenne i porcelanę. Tym bardziej dewocjonalia zasługują na osobne potraktowanie.
Co więc powinno się w takich sytuacjach zrobić? Jeśli nie chcesz zatrzymać świętych obrazków u siebie, możesz postąpić z nimi na kilka sposobów.
Najlepszym rozwiązaniem jest zaniesienie obrazków do najbliższej parafii i zostawienie ich u księdza lub zakonnika. Często są one ponownie wykorzystywane, np. przekazywane chorym, dzieciom czy zostawiane po prostu w kościele.
Taką radę dał właśnie swoim obserwatorom ksiądz Piotr Jarosiewicz. To ten sam duchowny, który zabrał również głos na TikToku w sprawie związków pozamałżeńskich. Duchowny powiedział, że inni księża powinni zająć się przekazanymi rzeczami. Jeśli jednak nie będą chcieli tego zrobić, warto próbować w innych kościołach.
Zobacz także
Zgodnie z tradycją katolicką, zniszczone przedmioty religijne (których nie da się już naprawić ani przekazać) można samemu spalić. Należy zrobić to z szacunkiem w bezpiecznym miejscu (np. w kominku lub palenisku), a uzyskany popiół zakopać w ziemi, w miejscu gdzie nikt nie będzie po nim chodził.
– Obrazki można spalić albo przechowywać w jakimś specjalnym kartoniku. Czasem modlitwy na odwrocie strony czy jakiś obrazek prymicyjny po latach może okazać się impulsem do modlitwy. Często w średniowieczu i wiekach późniejszych stare księgi, mszały czy sakramentarze, które nie nadawały się do użytku, składowano w specjalnych niszach. Był to wyraz pewnej wrażliwości na poczucie świętości – przyznał ks. Dawid Tyborski w wywiadzie dla portalu aleteia.org. Kapłan jest akurat kolekcjonerem dewocjonaliów.
Podpowiedział również, żeby ulotek z obrazami świętych też nie wyrzucać, a spalić. Z kolei krzyże można zakopać w ziemi.
W wielu kościołach przy wejściu lub w kaplicach znajdują się specjalne stoliki, na których wierni mogą zostawiać obrazki dla innych. Obrazki szybko znajdą nowych właścicieli, którzy chętnie z nich skorzystają.
To dobre rozwiązanie dla osób, które na przykład nie chcą konfrontować się z księżmi, zależy im na czasie lub po prostu w swoim pobliskim kościele mają takie miejsce. Co ciekawe, wizerunki świętych dawno wyszły już poza ramy obrazków – w internecie jest zatrzęsienie koszulek z Maryją i innych przedmiotów codziennego użytku z motywami religijnymi.
Jeżeli w twoich zbiorach znajdują się zabytkowe lub unikatowe obrazy, możesz zapytać o możliwość ich przyjęcia w muzeum diecezjalnym lub u zgromadzeń zakonnych. Takie przedmioty są często cenne ze względów nie tylko religijnych, ale również kulturowych i historycznych.
Tak samo jak księża coraz częściej zachęcają wiernych do aktywnego udziału w mszy, tak również w kwestii dewocjonaliów apelują o większą świadomość i szacunek. Zamiast bezrefleksyjnie wyrzucać symbole wiary, warto poszukać godnego rozwiązania.
