Karol Nawrocki
Nawrcoki obraził się i ma żal do Tuska i Starmera. Fot. shutterstock

Donald Tusk podpisał ze swoim brytyjskim odpowiednikiem Keirem Starmerem ważny traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Karol Nawrocki twierdzi, że o niczym wcześniej nie wiedział. Ma żal do premierów. – Dobrze byłoby poinformować kancelarię i prezydenta – stwierdził. Na ten przytyk zareagował szef MON.

REKLAMA

W czwartek (27 maja) Donald Tusk poleciał do Wielkiej Brytanii. W Northolt spotkał się z Keirem Starmerem. Polska i Wielka Brytania zawarły pakt o partnerstwie. Dokument dotyczy m.in. współpracy militarnej, wspólnych ćwiczeń wojskowych oraz rozwoju współpracy przemysłów zbrojeniowych.

Tusk nie krył dumy z wypracowania tego porozumienia i podkreślał, że Polska będzie współpracować z Londynem również nad najnowocześniejszymi technologiami dotyczącymi dronów w polskiej armii, obrony powietrznej i cyberbezpieczeństwa. Z kolei Starmer ocenił, że ten traktat to "największy od pokolenia krok naprzód we wzajemnych relacjach w zakresie obrony i bezpieczeństwa".

Rząd nie konsultował traktatu z Kancelarią Prezydenta? Nawrocki ma żal

W tym czasie Karol Nawrocki przebywał w Szwajcarii, gdzie spotkał się ze swoim odpowiednikiem Guy'em Parmelinem. Późnym popołudniem na konferencji prasowej został zapytany o traktat podpisany w Wielkiej Brytanii. Prezydent odpowiedział, że informacje na ten temat pozyskiwał wyłącznie "z opinii publicznej", ale "dzięki wielkiej uprzejmości i profesjonalizmowi jednego z wiceministrów wczoraj" otrzymał informacje dotyczące dokumentu.

– Myślę, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię i prezydenta o tym, że tego typu rozwiązania są przygotowywane – stwierdził. Na pytanie, czy zamierza ratyfikować traktat, odparł: – Nie powiem oczywiście, co z nim zrobię, ponieważ muszę się zapoznać z tymi sprawami. (...) Oczywiście się zagłębię, zrobię wszystko, co będzie dobre dla bezpieczeństwa Polski i dla współpracy z naszymi sojusznikami.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz też mówił o tym, że rząd nie konsultował wcześniej tej sprawy z ośrodkiem prezydenckim. – Byłem w kontakcie ze stroną brytyjską i od strony brytyjskiej częstokroć miałem dużo szersze informacje na temat tego, jak przebiegają negocjacje, jak wyglądają konkretne zapisy. Nie świadczy to o profesjonalizmie polskiego rządu, że unika rozmów merytorycznych na temat tak ważnych spraw, jakim jest bezpieczeństwo państwa – ocenił Przydacz.

Kosiniak-Kamysz reaguje: Kancelaria Prezydenta to nie jest pępek świata

Z kolei szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz tego dnia był w Kanadzie. Na briefingu prasowym poproszono go o komentarz do słów Przydacza. – Chciałbym, żeby raz kancelaria pana prezydenta ucieszyła się z tego, że Polska jest bezpieczniejsza – odpowiedział, cytowany przez TVN24. Przyznał, że "szlag trafia człowieka, jak ciągle słyszy tylko o własnym ogródku kancelarii pana prezydenta".

– To nie jest pępek świata – stwierdził. Na koniec podkreślił, że "najważniejsze dla nas jest bezpieczeństwo i o to dbamy". To nie pierwszy raz, gdy szef resortu ostro reaguje – niedawno Kosiniak-Kamysz ostro wypunktował Mariusza Błaszczaka w sporze o uzbrojenie i relacje z sojusznikami.

Sprawę skomentował też były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Na antenie radiowej Trójki powiedział, że jeśli faktycznie "nie ma żadnej w tej sprawie komunikacji między pałacem a rządem czy Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Ministerstwem Obrony Narodowej, to fatalnie". – Jeżeli nie ma elementarnej, rutynowej, codziennej współpracy między rządem a prezydentem, to jest źle. I w tych czasach to jest absolutnie wielki błąd. To jest więcej niż błąd, to być może jest nawet przestępstwo, bo tego robić nie wolno – dodał.

Jednocześnie bardzo pozytywnie ocenił zawarcie umowy z Wielką Brytanią. – Dobrze, że ta praca bilateralna jest prowadzona. Mamy taką umowę z Francją, mamy z Wielką Brytanią, szykowana jest z Niemcami. W sytuacji geopolitycznej, która jest w świecie, czyli bardzo niepewnej, chaotycznej, dobrze, że tego rodzaju porozumienia są – podsumował były prezydent. Warto dodać, że w debacie o finansowaniu zbrojeń Kosiniak-Kamysz bez znieczulenia bronił też unijnego programu SAFE, który ma wesprzeć modernizację polskiej armii.