
Karol Nawrocki świętuje pierwszą rocznicę wygrania przez siebie wyborów prezydenckich. Z tej okazji opublikował post ze znanym psalmem. To wyraźnie puszczenie oka do prawicowego elektoratu i wskazówka, w którą stronę będzie zmierzała jego prezydentura.
Mija właśnie rok od wyboru Karola Nawrockiego na głowę państwa. Z tej okazji ten opublikował post, w którym odwołał się do swojego słynnego przemówienia z 2025 roku.
Rocznica wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta
1 czerwca 2025 r. w Polsce odbyła się druga tura wyborów prezydenckich. Wygrał ją Karol Nawrocki, którego poparło 50,89 proc. wyborców. Na jego rywala, Rafała Trzaskowskiego, zagłosowało 49,11 proc. osób. Dla wielu był to szok: w końcu to kandydat KO od początku wydawał się być faworytem.
Dziś Nawrocki cieszy się jednak popularnością. Jak pisaliśmy na naTemat, w rankingu dotychczasowych prezydentów plasuje się na trzecim miejscu. W nowym badaniu IBRiS jako "najlepszego" wskazało go aż 21,1 proc. ankietowanych, a lepiej wypadli tylko Aleksander Kwaśniewski i Lech Kaczyński.
Z kolei z badania CBOS, wynika, że w maju ufało Nawrockiemu aż 48 proc. ankietowanych. To spadek o 1 pkt proc. w porównaniu do kwietniowej edycji badania, ale nadal to świetny wynik.
Jednego Nawrockiemu nie można zresztą odebrać: jego biografia przypomina scenariusz na film. Wiele osób może się też z nim identyfikować. Bo kto jeszcze dwa lata temu uwierzyłby, że na czele Polski może stanąć mało znany urzędnik. Oczywiście, mający w CV pracę w roli szefa IPN czy dyrektora Muzeum II wojny światowej, ale też nie będący wcześniej nawet posłem. Do tego w czasie kampanii wyborczej okazało się, że mający na koncie kibolskie ustawki.
A jednak: udało się! Jarosław Kaczyński ponownie dokonał cudu: w 2015 r. zrobił prezydentem Andrzeja Dudę, a po dekadzie kogoś, kto – przynajmniej na papierze – nadawał się do tej roli w jeszcze mniejszym stopniu. W końcu Nawrocki nie miał ani doświadczenia w dużej polityce, ani w dyplomacji.
Warto jednak dodać, że sam najbardziej zainteresowany też wykonał tytaniczną pracę. Gdy jego kampania wyborcza startowała, nie potrafił sprawnie przemawiać, w czasie spotkań ze zwolennikami był wyraźnie stremowany, do tego jego rozpoznawalność była niska. Pod koniec radził sobie już na tym polu bardzo dobrze. Wiele pomogła też seria błędów politycznych oraz wizerunkowych sztabu Rafała Trzaskowskiego.
Zobacz także
Karol Nawrocki cytuje psalm
Od początku nie można było oczekiwać, że Nawrocki będzie prezydentem, któremu bliżej jest do PiS-u, a nawet Konfederacji. Widać to szczególnie po tym, jakie projekty ustaw wetuje (łącznie nie podpisał już 33 takich dokumentów).
I tak np. odrzucił nowelizację Kodeksu rodzinnego, która pozwalałaby na pozasądowe rozwiązywanie małżeństw dla par z co najmniej rocznym stażem i brakiem małoletnich dzieci. Dwukrotnie zablokował wejście w życie ustawy o kryptoaktywach, która nie podoba się "Konfie" i jej elektoratowi.
Nie pozwolił też, by język śląski został uznany za język regionalny, uniemożliwił podniesienie opłaty "cukrowej" czy podatku akcyzowego na napoje alkoholowe.
I przede wszystkim krzyknął "weto", gdy usłyszał, że rząd chce skorzystać z unijnego programu SAFE, który miał nam pomóc zdobyć środki na zbrojenie się (jak pisaliśmy w naTemat, po wecie Nawrockiego politycy KO byli oburzeni).
Za każdym razem przedstawiał swoje argumenty, ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że puszczał też oko do prawicy (nierzadko w wersji skrajnej). Teraz postanowił w tej ostatniej kwestii postawić kropkę nad "i". Swoją pierwszą rocznicę wygrania wyborów prezydenckich podsumował m.in. postem na portalu X, w którym parafrazował psalm.
"Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Wy jesteście ze mną" – czytamy w jego wpisie.
Warto przypomnieć, że takie same słowa wypowiedział do swoich wyborców w czasie majowego Marszu za Polskę, który odbył się krótko przed drugą turą wyborów prezydenckich w 2025 roku.
To oczywiście fragment Psalmu 23, jeden z najbardziej znanych i lubianych tekstów w Biblii, będący słynną deklaracją wiary w bożą opiekę.
W co gra Nawrocki?
Nie odbierając prezydentowi zapewne szczerej religijności, należy dodać, że post to wyraz jego politycznego cynizmu. Po raz kolejny pokazuje po prostu, że chce walczyć o elektorat, który dziś chętnie głosuje na obie Konfederacje (i tą mentzenowo-bosakową, i braunową) oraz PiS.
To też wyraźny sygnał dla rządu: Nawrocki będzie nadal wetował te ustawy, które zawierają choćby muśnięcie lewicowego myślenia.
