
Niedoceniany i częściowo niewykorzystany europejski system może poważnie namieszać na rynku nawigacji satelitarnych. To, co udało się opracować na Starym Kontynencie, bije na głowę amerykański GPS i inne popularne systemy satelitarne.
Unia Europejska wraz z partnerami systematycznie podejmowała działania, by powstał Globalny System Nawigacji Satelitarnej (GNSS), który ma być wykorzystywany przede wszystkim w celach cywilnych.
System ten ma nazwę Galileo i jest najdokładniejszym tego typu rozwiązaniem w skali globalnej. Jest też największym systemem tego typu, którego głównym celem nie jest obsługa sektora militarnego.
Obecnie system jest obsługiwany przez 29 aktywnych satelitów, które pozwalają na osiągnięcie precyzji w określaniu lokalizacji do 1 centymetra (w zastosowaniach profesjonalnych, zazwyczaj, jak podaje ESA, jest to około 20 centymetrów).
Koszt programu zbliża się do 20 miliardów euro. To bezprecedensowy projekt, który niedługo może stać się realną alternatywą dla GPS w rękach każdego. W praktyce niemal każdy smartfon wyposażony w nowoczesny procesor może połączyć się z europejską siecią satelitarną.
Co ciekawe, w Polsce nie ma żadnej istotnej bazy naziemnej dla sieci. Jak podaje EUSPA (European Union Agency for the Space Programme), sama siedziba główna Galileo znajduje się jednak niedaleko, bo w Pradze w Czechach. Kluczowa infrastruktura związana z obsługą sieci obecna jest w dosyć egzotycznych regionach świata, takich jak Réunion, Svalbard, Grenlandia czy antarktyczna baza Troll.
Galileo: globalne i kosmiczne cyberbezpieczeństwo
Jak podaje EUSPA, decyzja o budowie sieci Galileo jest podyktowana przede wszystkim kontekstem bezpieczeństwa: "Galileo został zaprojektowany z myślą o umożliwieniu świadczenia różnorodnych usług i aplikacji satelitarnych szerokiemu spektrum sektorów i użytkowników, od lotnictwa i transportu morskiego po rolnictwo i usługi lokalizacyjne, zapewniając Europie i jej obywatelom niezależność i suwerenność w ramach usług nawigacyjnych".
Uzależnienie od GPS ma swoją cenę. Nie tylko w wymiarze braku kontroli nad siecią (co samo w sobie jest ryzykowne). Problemami są przede wszystkim liczne raporty odnoszące się do blokowania GPS przez Rosję. Ostatnio odnotowana została gigantyczna fala spoofingu m.in. nad Trójmiastem. Sytuacja powtarza się od lat, ale wiele wskazuje na to, że Moskwa dąży do eskalacji działań naruszających bezpieczeństwo Europy i Ameryki Północnej. Baltic Jammer stał się poważnym problemem w kontekście wojny hybrydowej.
W kwietniu odnotowany został prawdziwy paraliż sieci GPS w Norwegii, który trwał przez 48 godzin. Zdarzenie doprowadziło do licznych zakłóceń w ruchu lotniczym i działań powietrznych służb ratowniczych. Masowy jamming pochodził z Murmańska i objął obszar absolutnie kluczowy dla obrony samego USA.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Kontrola nad siecią nawigacyjną i możliwość przeciwdziałania zakłóceniom są elementarnym komponentem regionalnego cyberbezpieczeństwa. Nie możemy też pozwolić sobie na to, by USA miały pełną kontrolę nad europejską cyberprzestrzenią. Skoro nie możemy zrezygnować z usług hegemonów pokroju Microsoftu, musimy koncentrować się na innych, osiągalnych rozwiązaniach. Inne mocarstwa już to wiedzą.
Rezygnacja z GPS nie jest "fanaberią" UE. W zasadzie jesteśmy na szarym końcu
Odstąpienie od amerykańskiego systemu to niewątpliwa przewaga geopolityczna, którą dostrzegły również inne mocarstwa wiele dekad przed UE. Co prawda być może w kontekście Europy jest to o tyle uzasadnione, że współpraca z USA do niedawna była nienaruszalnym fundamentem polityki Brukseli i Waszyngtonu. Do niedawna, bo przykładowo w 2018 roku Donald Trump określił UE mianem wroga.
Rozwiązanie tego typu zostało opracowane już wiele lat temu w Chinach. Pierwsze satelity sieci BeiDou pojawiły się w kosmosie w roku 2000. Obecnie (od 2018 roku) chiński system działa na całym świecie i stanowi skuteczną przeciwwagę dla GPS. Większość nowoczesnych urządzeń bez żadnych przeszkód może połączyć się z systemem nawigacji z Państwa Środka. Nie jest to bez znaczenia np. w kontekście wsparcia Iranu przez Rosję i Chiny w trakcie amerykańskiej kampanii "Epic Fury".
Rosja również ma swój własny system nawigacyjny. Jego nazwa to GLONASS. Powstaje on od 1976 roku. Jest on mniej zaawansowany niż GPS i Galileo, ale znajduje powszechne zastosowanie cywilne i militarne.






