
Samolot z ciężko chorą Klaudią wylądował już w Polsce, a 24-latka trafiła pod opiekę lekarzy we Wrocławiu. To szczęśliwy finał akcji ratunkowej z Chin, w którą zaangażowało się Ministerstwo Obrony Narodowej z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na czele.
Od kilkunastu dni Polska z niepokojem śledziła losy 24-letniej Klaudii, która w ciężkim stanie przebywała w pekińskim szpitalu. Jej rodzina utworzyła zbiórkę, prosząc o pilną pomoc finansową w związku z gigantycznymi kosztami leczenia. W sprawę ostatecznie zaangażowało się MON i po dziewczynę został wysłany specjalny samolot do Chin, który właśnie dzisiaj bezpiecznie wylądował już w Polsce z Klaudią na pokładzie.
Ewakuacja medyczna Klaudii z Chin zakończona sukcesem
O szczęśliwym finale tej akcji poinformował dziś w serwisie X Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef resortu obrony przekazał, że pacjentka dotarła bezpiecznie do placówki medycznej.
"Ewakuacja medyczna z Chin zakończona. Pani Klaudia jest już pod opieką lekarzy w IV Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką we Wrocławiu" – przekazał wicepremier. W swoim komunikacie zwrócił się również z podziękowaniami do służb odpowiedzialnych za przeprowadzenie tej akcji.
"Dziękuję wszystkim, którzy byli zaangażowani w organizację tej pomocy – majorowi lek. Marcinowi Kunickiemu wraz z wojskowymi ratownikami medycznymi z Zespołu Ewakuacji Medycznej 8 Bazy Lotnictwa Transportowego Kraków oraz załodze samolotu specjalnego z 1 Bazy Lotnictwa Transportowego Warszawa" – wyliczył.
Na koniec wpisu dodał jeszcze: "Wierzę, że Pani Klaudia pod opieką lekarzy z wrocławskiego szpitala, szybko wróci do zdrowia i będzie mogła wrócić do Rodziny i bliskich".
Warto zaznaczyć, że szef MON od samego początku skrupulatnie informował o całym przebiegu akcji ratunkowej. Jeszcze dzisiaj w środku nocy, dokładnie o godzinie 3:18, przekazał, że samolot wyleciał już z Pekinu i jest w drodze do Polski.
Zobacz także
Sytuacja Klaudii w Chinach była bardzo ciężka
Polka na co dzień studiowała w Chinach, jednak nagle w kwietniu trafiła na oddział intensywnej terapii w szpitalu w Pekinie. Lekarze zdiagnozowali u niej guza jajnika (potworniaka).
Choć tamtejszym specjalistom udało się operacyjnie usunąć zmianę nowotworową, doprowadziła ona do bardzo poważnych powikłań w funkcjonowaniu całego organizmu pacjentki. U 24-latki wystąpiło ostre zapalenie otrzewnej, zapalenie płuc, zapalenie mózgu, perforacja dwunastnicy oraz ropień w okolicy wątroby. Ze względu na swój stan zdrowia, Klaudia przebywała w śpiączce i była na stałe podłączona do respiratora.
Głównym celem rodziców studentki od samego początku było sprowadzenie jej do Polski, by mogła tu w stabilnych warunkach kontynuować dalsze leczenie. Barierą w realizacji tego planu okazały się jednak kwestie finansowe.
Koszty opieki medycznej w Chinach są bardzo wysokie – sam pobyt na tamtejszym oddziale intensywnej terapii wyceniono na ponad 5 tysięcy złotych za każdą dobę. Należy przy tym zaznaczyć, że kwota ta nie obejmuje dodatkowych, rutynowych procedur ratujących życie, podawanych leków, specjalistycznych terapii czy niezbędnych konsultacji lekarskich.
Ponieważ standardowa polisa ubezpieczeniowa, którą dysponowała studentka, zaczęła się wyczerpywać, a chiński szpital oczekiwał kolejnych wpłat, bliscy zorganizowali publiczną zbiórkę. Zebrane w ten sposób fundusze miały pokryć koszty dalszego leczenia oraz sfinansować wysoce specjalistyczny transport Klaudii do Europy. Na szczęście, z pomocą przyszło ministerstwo i Klaudia może już kontynuować swoje leczenie w Polsce.






