
Maja Chwalińska to prawdziwe objawienie tegorocznej edycji Roland Garros. Polka już dziś zagra w finale turnieju, walcząc o swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Polacy nieustannie ślą tenisistce gratulacje, jednak wszyscy czekali na komentarz od tej jednej osoby – Igi Świątek, która właśnie zabrała głos.
W czwartek, 4 czerwca, po niezwykle zaciętej grze, Maja Chwalińska zwyciężyła w dwóch setach z Dianą Sznajder, jednocześnie awansując do upragnionego finału Roland Garros. Na paryskiej mączce nasza reprezentantka spotka się z Mirrą Andriejewą i powalczy o historyczny tytuł. Do grona kibiców wspierających Maję dołączyła właśnie nasza inna tenisowa gwiazda, Iga Świątek, która niestety w tym roku pożegnała się z turniejem na wcześniejszych etapach zmagań.
Wymowne słowo naszej liderki. Wspólna przeszłość Świątek i Chwalińskiej
Polscy kibice z niecierpliwością czekali na ten konkretny komentarz od naszej byłej liderki rankingu WTA. Idze Świątek wystarczyło zaledwie jedno słowo wsparcia, które natychmiast podgrzało i tak już gorącą atmosferę wokół jutrzejszego występu Chwalińskiej.
Iga wrzuciła na swój profil w serwisie Instagram fotografię zapowiadającą sobotnie starcie Polki z Andriejewą, podpisując ją krótkim i energicznym: "Jazda". Oznaczyła przy tym bezpośrednio Maję Chwalińską, dodając jeszcze wymowne emotikony prężącego bicepsa oraz ognia, mające dodatkowo zagrzać naszą reprezentantkę do walki.
Warto przy okazji wspomnieć, że Iga i Maja to dobre koleżanki z kortu. Zawodniczki są z tego samego rocznika (2001) i od najmłodszych lat wspólnie grywały na krajowych oraz międzynarodowych arenach – zarówno przeciwko sobie, jak i ramię w ramię w turniejach deblowych.
Ich największym wspólnym sukcesem był występ w finale juniorskiego debla Australian Open w 2017 roku. Choć na pewnym etapie dorosłej kariery ich sportowe ścieżki mocno się rozeszły, to obecne wsparcie pokazuje, że łącząca je więź wciąż pozostaje silna.
Zobacz także
"To jest jak marzenie". Chwalińska w poruszającej przemowie po awansie do finału
Po czwartkowym zwycięstwie na paryskim korcie Polka zabrała głos. Nie mogła uwierzyć w to, co właśnie się wydarzyło. – To jest jak marzenie, jak sen. Nie wiem, co się dzieje. Nie wiem, co powiedzieć, przepraszam. Jestem po prostu bardzo szczęśliwa – mówiła.
A na pytanie, jak się czuje, wyznała: – Nie czuję się świetnie fizycznie. To bardzo wymagające, żeby grać przeciwko najlepszym na świecie dzień po dniu. Ale to Wielki Szlem, więc trzeba dawać z siebie wszystko. Nie narzekam.
Prowadzący był też pod wrażeniem spokoju, jaki prezentowała na korcie polska tenisistka. – Nie zawsze taka jestem. Czasem jestem też szalona. Próbuję zachować spokój, bo wtedy gram swój najlepszy tenis, ale wewnątrz mnie jest burza – przyznała.
Nie mogło też nie paść pytanie o kolejną rywalkę Mirrę Andriejewą, z którą Chwalińska powalczy w finale. Czy ma jakąś specjalną strategię na ten mecz? – Zagrałam tu chyba osiem meczów, albo więcej (dziewięć – przyp. red.). Nie mam sekretów. Oglądałam mecz Mirry w półfinale, grała świetnie. To niesamowita zawodniczka. Ale dam z siebie wszystko – odpowiedziała Chwalińska.
Na koniec przypomniano, że jest pierwszą kwalifikantką w erze open, która dostała się do finału imprezy w Paryżu. – Dajcie się teraz pocieszyć tą chwilą. Postaram się trochę odpocząć i cieszyć się tym, i zregenerować, żeby dać z siebie wszystko w finale – podsumowała Polka, która sporo zarobi na swoim niesamowitym występie we francuskim turnieju.
Wielki finał już w sobotę. Czy Polka sięgnie po trofeum?
Wielki finał singla kobiet odbędzie się już w sobotę 6 czerwca, punktualnie o godzinie 15:00. Maja Chwalińska stoczy ostateczną bitwę z Mirrą Andriejewą, która obecnie plasuje się na wysokiej, 8. pozycji w światowym rankingu WTA.
Jednak jak doskonale wiemy z przebiegu tegorocznego turnieju, Polka radzi sobie z topowymi zawodniczkami ze ścisłej czołówki po prostu wybitnie, odprawiając z kwitkiem kolejne faworytki. Wszystkim kibicom nad Wisłą pozostaje mocno trzymać kciuki i wierzyć, że ponownie będziemy świadkami pięknej, polskiej historii!






