
Sezon letni właśnie wchodzi w swoją szczytową fazę. Wraz z nim coraz popularniejsze będą wyjazdy zagraniczne, ale przede wszystkim te krajowe. W ich trakcie wiele osób zdecyduje się na podniebne atrakcje z nieco większym dreszczykiem. I właśnie wtedy szczególną ostrożność radzi zachować Urząd Lotnictwa Cywilnego.
Polska stała się bardzo popularnym kierunkiem dla zagranicznych turystów. W niektórych rankingach polskie morze wygrywa z Hiszpanią. Ostatecznie jednak taże Polacy niezwykle chętnie odkrywają uroki ojczyzny. Bardzo dużą popularnością latem cieszą się Bałtyk (w tym roku spore zamieszanie w tej kwestii wywołał hotel Gołębiewski w Pobierowie), góry, ale i city breaki. Wiele z tych miejsc wyjątkowo wygląda z perspektywy ptaka, a ofert widokowych lotów balonami, szybowcami czy awionetkami nie brakuje. I to właśnie w nich może tkwić problem.
Uważajcie na loty widokowe. ULC wzywa do sprawdzania ofert
Loty widokowe, szybowcowe czy balonowe można kupić na prezent jako "lot marzeń". Jednak Urząd Lotnictwa Cywilnego poleca zachowanie czujności podczas takiego podniebnego rejsu z nutką dreszczyku. Część z nich może być bowiem prowadzona nielegalnie.
Osoby latające balonami, awionetkami i szybowcami muszą spełnić szereg wymagań, aby móc zgodnie z prawem oferować swoje usługi turystom. ULC przypomina, że jeżeli tego lata planujecie skorzystać z jednej z takich atrakcji, powinniście sprawdzić przede wszystkim znaki rejestracyjne wybranego środka transportu. W drugim kroku warto spytać pilota o wymagane dokumenty. Urząd uściślił, o jakie zezwolenia i licencje chodzi:
"Dokumenty te muszą być na pokładzie statku powietrznego podczas każdego lotu" – podkreśla ULC.
Zobacz także
Podróże z nutką dreszczyku zyskują na popularności. Ta moda opanowała nie tylko Polskę
W ostatnich latach pokolenie Z podróżuje inaczej, a wśród przedstawicieli tej generacji i millenialsów coraz popularniejszym rodzajem wyjazdów są podróże przygodowe. To zdecydowane przeciwieństwo klasycznego all inclusive, które wybierają nieco starsze pokolenia. W nowym trendzie chodzi nie tyle o odpoczynek i relaks, ile o przeżywanie i doświadczanie. Turyści chcą bowiem poczuć nutkę adrenaliny, a do domu wrócić z nowymi wspomnieniami.
W ramach takiego urlopu można np. dopisać do listy wakacyjnych rozrywek lot szybowcem albo balonem. Inna opcja to przejażdżka rowerem po górskich szlakach tak, jak zrobiłam to niedawno w Portugalii. Inni wybierają spacery po dżungli, wyprawy motocyklowe albo długie górskie trekkingi. W tę podróżniczą modę wpisuje się również runcation, czyli nic innego jak biegowe wakacje Polaków na Malcie.
Trend ten zwykło się określać mianem "darecation" (połączenie wyzwania i wakacji) i zyskuje on masę zwolenników. O popularności takiego wypoczynku najlepiej świadczą twarde dane rynkowe. Szacuje się, że ten rynek już teraz wart jest 1,16 miliarda dolarów.






