Nocna prohibicja w Chorwacji
Koniec z głośnymi imprezami. Chorwacja wprowadza nocne ograniczenia BBA Photography/Shutterstock

Chorwacja ma dość imprez turystycznych. Parlament przyjął w tym tygodniu nową ustawę, która daje samorządom możliwość wprowadzenia zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. Najbardziej ucierpią na tym...turyści.

REKLAMA

Kraj, który od lat kojarzył się Polakom z beztroskim, wakacyjnym odpoczynkiem, w tym roku zaczyna zmieniać kurs. Nowe przepisy uchwalone niedawno w chorwackim parlamencie mają przywrócić spokój w historycznych centrach miast, które w sezonie letnim zamieniały się w całonocne, głośne imprezownie pod gołym niebem. Od teraz samorządy będą mogły wprowadzać prohibicję alkoholu w godzinach nocnych.

Split idzie na pierwszy ogień. Gdzie jeszcze znikną procenty?

Jak podaje "Rzeczpospolita", nowe restrykcje nie są odgórne, lecz będą wprowadzane lokalnie, w zależności od decyzji poszczególnych miast. Ograniczenia dotyczą wyłącznie sklepów, w tym marketów i całodobowych monopolowych. Oznacza to, że turyści nadal będą mogli legalnie pić alkohol w barach, restauracjach i klubach nocnych.

Kto wprowadza zmiany jako pierwszy? Split już teraz planuje najostrzejsze cięcia. Zakaz sprzedaży alkoholu zarówno mieszkańcom, jak i turystom ma obowiązywać od 21:00 do 6:00 rano. Nad podobnymi rozwiązaniami myślą Hvar i Zadar. Zmiany prawdopodobnie nie ominą także stolicy kraju, czyli Zagrzebia.

Mieszkańcy mają dość. Chorwacja chce ukrócić pijaństwo

Decyzja rządu to odpowiedź na wieloletnie skargi mieszkańców popularnych kurortów. Od wielu lat starówki historycznych miast co noc zmagały się z potężnym hałasem, agresją, niszczeniem mienia, a nawet problemem załatwiania potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych przez pijanych obcokrajowców.

Minister turystyki Tonči Glavina podkreśla, że celem tych reform nie jest jednak walka z turystyką, lecz zachowanie balansu między potrzebami odwiedzających a lokalnej społeczności. I nie rzuca przy tym słów na wiatr, bo dla Chorwacji turystyka to absolutny fundament tamtejszej gospodarki, który generuje aż 20 proc. PKB kraju.

Nie tylko Chorwacja. Problem nadmiernej turystyki dotyka też inne kraje w Europie

Chorwacja nie jest jedynym krajem, który postanawia zrównoważyć skutki, jakie niesie za sobą "overtourism". Z podobnym problemem mierzy się na przykład stolica Holandii, która w tym roku pobiła kolejne rekordy pod względem liczby odwiedzających ją turystów. I to mimo tego, że oficjalnie w mieście panuje limit, według którego do Amsterdamu powinno przyjeżdżać nie więcej niż 20 milionów turystów rocznie.

Władze miasta postanowiły zniechęcić turystów do przyjazdu, wprowadzając jeden z najwyższych podatków od noclegów turystycznych w Europie. Od stycznia 2026 roku podatek VAT na noclegi turystyczne został podniesiony z 9 proc. do aż 21 proc. Po doliczeniu lokalnego podatku turystycznego, same opłaty stanowią obecnie ponad 30 proc. ceny każdej nocy spędzonej w stolicy Holandii.

Choć podwyżka wywołała duże kontrowersje wśród zagranicznych turystów, miasto planuje przeznaczyć te pieniądze na potrzeby mieszkańców. Być może władze postarają się też ich udobruchać, bo w maju 2026 roku Amsterdamczycy ogłosili, że za nieprzestrzeganie limitu turystów chcą pozwać miasto do sądu.