Kuba masowo zamyka hotele
Karaibski raj chyli się ku upadkowi. W szczytowym okresie odwiedzały go miliony turystów rocznie Fot. Chandra Ramsurrun/Shutterstock

Światowa turystyka stale rośnie w siłę. W 2025 roku odnotowano rekordowe 1,52 mld turystów. Coraz powszechniejsze są problemy masowej turystyki, ale niektóre raje mierzą się z ogromnymi problemami i brakiem odwiedzających. Jeden z nich przez politykę USA chyli się właśnie ku upadkowi.

REKLAMA

Podróże stają się nieodłącznym elementem naszego życia. Wyjeżdżamy do innych miast, ale coraz chętniej odkrywamy także inne kraje. Polscy turyści jeszcze do niedawna chętnie latali na Kubę. Popularne były zarówno wczasy all inclusive w tamtejszych kurortach, jak i np. obozy taneczne. W szczycie turystycznym w 2019 roku na tę wyspę dotarło aż 4,3 mln zagranicznych podróżnych. Po tych czasach nie ma już jednak śladu, a na miejscu dochodzi do masowego odwoływania lotów i zamykania hoteli. Dziś nawet Polacy polubili jeden nowy trend na wakacje i częściej wybierają zupełnie inne kierunki, a Kuba pogrąża się w kryzysie.

Kuba traci turystów. W czerwcu zamknięto blisko 100 hoteli

Sytuacja Kuby z każdym miesiącem staje się coraz trudniejsza. Kraj ten z powodu bardzo agresywnej polityki USA stopniowo pogrąża się w coraz większym kryzysie. Jego najnowszą odsłoną jest masowe zamykanie hoteli będące efektem decyzji Donalda Trumpa.

Amerykański przywódca ogłosił ostatnio, że firmy, które współpracują z GAESA, czyli wojskowym konglomeratem działającym na wyspie, mogą spodziewać się bardzo rygorystycznych sankcji, z zamrożeniem aktywów i problemami w kontaktach z bankami na czele.

Ostateczny termin na zakończenie działalności na Kubie minął 5 czerwca, a jego efekt jest miażdżący dla miejscowej turystyki. Zamkniętych zostało aż 95 hoteli należących do międzynarodowych sieci m.in. z Azji, Kanady i Hiszpanii. To już kolejny cios dla podróżnych, ale przede wszystkim dla kubańskiej gospodarki, która w dużej części opierała się właśnie na podróżnych. Ci jednak w najbliższym czasie raczej tam nie wrócą i to nie tylko przez mniejszą dostępność miejsc noclegowych.

Kuba na celowniku Donalda Trumpa. Prezydent USA doprowadził do masowego odwołania lotów

Po przejęciu kontroli nad Wenezuelą przez USA Kuba została odcięta od dostaw ropy, co rozpoczęło tamtejszy kryzys energetyczny. W konsekwencji swoje loty musiało zawiesić tam wielu przewoźników, w tym Air France, które długo oferowało bezpośrednie połączenie rejsowe między Europą a Kubą. W ich ślady poszła także hiszpańska Iberia czy Turkish Airlines. Oficjalnym powodem odwołania aż 1700 lotów na tę wyspę tylko w 2026 roku są problemy z dostępem do paliwa.

W tle pojawia się jednak stałe ryzyko interwencji militarnej USA na Kubie. Kraj na razie jest wykańczany finansowo także poprzez wstrzymanie obsługiwania kart Visa oraz Mastercard. Donald Trump otwarcie mówił, że zaszczytem będzie dla niego przejęcie Kuby. Na ten moment wszystko zmierza w tym kierunku, a wewnętrzne napięcia są coraz poważniejsze.

W związku z coraz głębszym kryzysem, a także ryzykiem interwencji militarnej polskie MSZ kategorycznie odradza podróże do tego kraju. Kuba od marca objęta jest czwartym, najwyższym stopniem ostrzeżeń naszego resortu. Komunikat jest prosty – nie jedź tam.

MSZ w oficjalnym komunikacie podaje, że czwarty poziom ostrzeżeń został wprowadzony "w związku z pogłębiającym się kryzysem energetycznym oraz paliwowym, a tym samym utrudnioną możliwością udzielenia pomocy w sytuacjach nagłych, ograniczeniami w komunikacji lotniczej do Europy, jak i ryzykiem niepokojów społecznych".