
Długi weekend w polskich górach spędzało wielu turystów. Choć pogoda nie zawsze sprzyjała, to na szlakach nie zabrakło wędrowców. Wśród nich był także Michał, który mocno rozczarował się ofertą jednego ze schronisk w Tatrach.
Wędrówki po Tatrach stały się bardzo popularne. Widać to zwłaszcza w wakacje i długie weekendy, kiedy na szlakach tworzą się korki, a przed schroniskami ustawiają długie kolejki. W końcu po męczącym trekkingu wiele osób ma ochotę zjeść coś ciepłego i odpocząć. Michał na taki przystanek zatrzymał się w kościeliskim schronisku na Hali Ornak, gdzie nie tylko ceny przyprawiły go o mocniejsze bicie serca.
"Za tę cenę to dramat". Taki placek zaserwowało schronisko w Tatrach
Ornak to jedno z popularniejszych schronisk w Tatrach Zachodnich, które zwłaszcza wiosną cieszą się popularnością ze względu na lepsze warunki do wędrówek niż np. Rysy czy nawet Hala Gąsienicowa i Dolina Pięciu Stawów. Tłumy bywają jednak uciążliwe – w niektórych obiektach gospodarze wprost przyznają, że mają dość zachowania turystów.
Właśnie te łagodniejsze góry wybrał Michał, nasz czytelnik, który w schronisku na Hali Ornak zamówił placek po zbójecku. Cena? 48 zł za porcję. Jednak to nie kwota, a jakość dania okazały się rozbojem w biały dzień.
– Wziąłem placek po zbójnicku, ale obok placka i obok zbójnickiego to nawet nie leżało. Późna godzina 16, duży ruch, ale litości – groszek z marchewką do placka zbójnickiego w górach? – opisuje i dodaje, że placki były lekko spalone, a i o ogórku do nich mógł zapomnieć. – Za tę cenę to dramat – podsumowuje.
Michał dodał też, że żałuje, że podobnie jak reszta jego ekipy nie zdecydował się na bigos. – 15 zł tańszy, a mięsa było u nich więcej niż u mnie – zaznacza.
Zobacz także
Ceny w górskich schroniskach straszą. Dobrze, że choć na szarlotkę można liczyć
Placek po zbójecku to niejedyne drogie danie w karcie schroniska Ornak. Za schabowego trzeba tam zapłacić 52 zł. Za 45 zł można dostać nuggetsy lub polędwiczki w zestawie. 48 zł kosztuje zestaw ogniskowy: kiełbasa, boczek i oscypek z grilla. Trudno się dziwić takim stawkom, skoro już od kilku sezonów ceny wakacji w Tatrach idą ostro w górę.
Michał dodaje, że o ile z cenami mógłby się pogodzić, o tyle jakość posiłków pozostawiła tam wiele do życzenia. To częsty zarzut w szczycie sezonu, gdy oblegane górskie schroniska stały się barami szybkiej obsługi. Wyjście naszego czytelnika uratowała szarlotka. Ta okazała się nawet lepsza od słynnej wersji z jagodami serwowanej w schronisku na Polanie Chochołowskiej.
– O dziwo szarlotka gorsza niż w Kościelisku, jakaś bez smaku im wyszła, możliwe że od zmiany to zależy, choć polewa też jakoś mało aromatyczna. Mimo wszystko i tak była dobra – podsumował szarlotkę z Chochołowskiej nasz czytelnik.
– Tutaj obiadowego dania nie brałem, ale obok widziałem gulasz, to wyglądał normalnie. Do tego spora porcja ogórka. Wizualnie porcje większe niż w Kościelisku, ale za to cena niższa – uzupełnił.
Jeżeli więc wybieracie się w najbliższych dniach i tygodniach w Tatry, weźcie pod uwagę opinie dotyczące serwowanych tam dań, żeby się nie rozczarować. Wyższe ceny można zaakceptować ze względu na trudniejsze zaopatrzenie, ale za słabe dania nie warto przepłacać.






