
Choć pogoda w Polsce jest daleka od przyjemnego ciepełka, na które liczyliśmy w połowie czerwca, to wiele osób i tak będzie szukało na wakacje alternatyw dla upalnych regionów Europy. Trend coolcation z każdym rokiem ma się coraz lepiej i kojarzony jest z Norwegią czy Islandią, a nie z Włochami. Jednak w ulubionym kraju Polaków można się mocno zdziwić.
Włochy i Hiszpania to od lat dwa kierunki, które niezmiennie przyciągają polskich podróżnych, walcząc o miano tego ulubionego, choć rywalizacja bywa bardziej zacięta. Szala zwycięstwa często przechyla się na stronę Italii, która po prostu znajduje się znacznie bliżej. Jednak jeżeli chcecie odkryć mniej klasyczne miejsca w tym kraju, zamiast centrum czy południa wybierzcie północ.
Coolcation we Włoszech najlepiej w Trentino. To więcej niż tylko jezioro Garda
Trentino to piękny górski region na północy Włoch. Na jego terenie znajdują się Dolomity (te same, w których wprowadzają ograniczenia liczby turystów), ale prawdziwym skarbem jest ok. 300 malowniczo położonych jezior otoczonych żywą zielenią. Polscy turyści doskonale znają tę część Italii z zimowych wypadów na narty, ale i jeziora Garda, które każdego roku przyciąga tłumy turystów. Latem to idealne miejsce na ucieczkę od upałów i modne ostatnio coolcation.
Jednak odwiedzając ten włoski region, warto ruszyć głębiej w jego mniej odkryte rejony, gdzie na podróżnych czekają ścieżki rowerowe, jeziora idealne do pływania SUP-em, a także plaże wyróżnione błękitnymi flagami. Podobnych uroków można szukać także w Polsce. Niesamowita atrakcja na Dolnym Śląsku, "polskie Como", wciąga jak włoski sen, ale to jednak nie to samo, co włoskie krajobrazy.
Jeżeli szukacie miejsca, gdzie wypoczynek nad jeziorem połączycie z aktywnym zwiedzaniem, to okolice zbiornika Lavarone mogą być miejscem idealnym. Jezioro to słynie z krystalicznie czystej wody, a także idealnych warunków do pływania SUP-em. Dodatkowo w jego pobliżu są aż 52 trasy trekkingowe, a coś dla siebie znajdą zarówno miłośnicy lekkich spacerów, jak i zdecydowanie bardziej wymagającej wspinaczki.
Miłośnicy historii zobaczą tam natomiast pozostałości siedmiu potężnych fortów z okresu I wojny światowej. Tutaj bonus – potężny Fort Belvedere można zwiedzać. Dodatkowo dojedziecie do niego rowerem, więc może to być fajny przystanek podczas aktywnego wypoczynku.
Zobacz także
"Wróżka Dolomitów" idealna dla miłośników podróży kulinarnych
Jeżeli liczycie na piękne widoki, ale w trakcie urlopu chcecie też spróbować lokalnych przysmaków, to na waszej trasie przez Trydent powinna znaleźć się Moena. Położone nad rzeką Avisio miasteczko w dużej mierze zamknęło swoje centrum dla ruchu kołowego, co tylko nadaje mu klimatu.
Spacerując jego uliczkami, zwrócicie pewnie uwagę na charakterystyczną architekturę. W okolicy nie brakuje drewniano-kamiennych domów i stodół, które są bogato zdobione pelargoniami. Waszej uwadze nie umknie pewnie także fakt, że na ulicach, w restauracjach i na drogowskazach znajdują się napisy w trzech językach – włoskim, niemieckim i ladyńskim. Ten ostatni to język retoromański, który przetrwał w odizolowanych dolinach Dolomitów.
A jeśli o smakach mowa, to najważniejszym produktem regionu jest ser Puzzone di Moena DOP. Ten "śmierdziel" może odstraszać nieprzyjemnym zapachem, ale w smaku jest bardzo delikatny i lekko pikantny. Będąc tam, spróbujcie także canederli, czyli pyzów chlebowych podawanych w rosole lub polanych masłem, a idealnym deserem będzie smażone gniazdko fortaes. Zanim jednak usiądziecie przy stoliku, warto wiedzieć, na co uważać przy wyborze knajpy. Uważaj na te 3 sygnały alarmowe.






