Bułgaria all inclusive
Ten kierunek all inclusive podbija serca Polaków Fot.Shutterstock

Wakacje w formule all inclusive od dawna uchodzą za jeden z ulubionych sposobów Polaków na spędzanie wakacji. W 2026 oferty wycieczek niestety mocno podrożały. Wiemy, gdzie szukać oszczędności.

REKLAMA

Wakacje za pasem, a Polacy zaczęli już wyjeżdżać na pierwsze urlopy. Chociaż w tym sezonie znaczna część rodaków rezygnuje z all inclusive i już 64 proc. turystów wybiera nowy sposób podróżowania, spora grupa mimo wszystko chce wyjechać poza granice kraju.

Podpowiadamy, jak to zrobić, by nie zrujnować portfela, bo o tanie all inclusive w wakacje 2026 coraz trudniej. Według rankingu TravelSupermarket istnieje jeden kraj, który w tym roku wraca na szczyt wakacyjnych zestawień jako jeden z najbardziej opłacalnych cenowo kierunków w formule all inclusive.

Bułgaria rośnie w siłę. Coraz więcej turystów chce tam jechać

Od kilku lat wakacje all inclusive w Egipcie i Turcji bija rekordy, jeśli chodzi o obecność naszych turystów. Rok 2026 może być zatem okazją, by zejść z utartych szlaków i wybrać kraj, w którym język polski na ulicach usłyszymy trochę rzadziej.

Według raportu TravelSupermarket Bułgaria pozostaje jednym z najbardziej korzystnych kierunków na lato. Za jeden z najatrakcyjniejszych rejonów uznano region Burgas, gdzie średni koszt tygodniowych wakacji all inclusive wynosi około 2,7 tys. zł za osobę. Okazje można także znaleźć w słynnym Słonecznym Brzegu. Już w czerwcu ceny siedmiodniowych pakietów z pełnym wyżywieniem zaczynają się tam od około 1250 zł za osobę. W ścisłym szczycie sezonu, obejmującym lipiec i sierpień, ceny te oczywiście rosną, ale wciąż zatrzymują się na poziomie około 2650 zł.

Dla osób szukających dużych oszczędności Bułgaria ma do zaoferowania jeszcze tańsze opcje budżetowe. Decydując się na własny dojazd i ofertę tylko ze śniadaniami, pobyt w Słonecznym Brzegu lub Złotych Piaskach można upolować już od 920 zł za osobę – szczególnie poza ścisłym sezonem lub w formule last minute.

Jak dojechać samochodem do Bułgarii?

Mimo że podróż samolotem jest z pewnością najwygodniejsza, wielu Polaków decyduje się na wyjazd autem na zagraniczne wakacje. Zapakowanie całej rodziny do prywatnego samochodu pozwala zaoszczędzić na biletach lotniczych, opłatach za dodatkowy bagaż czy transferach z lotniska, choć warto wcześniej sprawdzić ceny paliw za granicą. Daje także niezależność i swobodę poruszania się już na miejscu. Taka wyprawa wymaga jednak pokonania od 1400 do 1800 kilometrów, co przekłada się na około 18 do 26 godzin jazdy. Kierowcy mają do dyspozycji dwie trasy.

Pierwsza z nich prowadzi przez Słowację, Węgry oraz Serbię i jest uznawana za najszybszą i najwygodniejszą. Głównym minusem jest jednak konieczność opuszczenia Unii Europejskiej przy wjeździe do Serbii. Wiąże się to z kontrolami paszportowo-celnymi, które w szczycie sezonu wakacyjnego potrafią tworzyć kolejki na granicach.

Dla tych, którzy wolą unikać stania na przejściach granicznych, alternatywą jest trasa krajobrazowa wiodąca przez Słowację, Węgry i Rumunię. Po przejechaniu Węgier wjeżdża się do Rumunii, by ostatecznie przekroczyć granicę bułgarską na jednym z mostów na Dunaju. Największym plusem tego wariantu jest to, że przez cały czas pozostajemy na terytorium Unii Europejskiej. Trasa jest malownicza i sprawdza się w przypadku podróży do północnej części wybrzeża, na przykład w okolice Warny.