Pasażerowie SunExpress utknęli w rozgrzanym samolocie
Zamiast podróży do Turcji sauna w samolocie. Do akcji wkroczyły służby Fot. Stasya V/Shutterstock

Podróże samolotami to najbezpieczniejsze i najszybsze sposoby na przemieszczanie się. Niestety czasami na ich pokładach dochodzi do awarii, które zmieniają podróż w prawdziwy koszmar. Wiedzą o tym pasażerowie, którzy kilkadziesiąt minut czekali na start w nagrzanym do 50 st. C samolocie. Sytuacja była dramatyczna.

REKLAMA

Przez Europę przechodzi aktualnie fala upałów, która bardzo utrudnia nam życie. Przed bardzo wysokimi temperaturami we Włoszech ostrzegała nawet polska ambasada. W miniony weekend sytuacja w Niemczech była niewiele lepsza. W ponad 30-stopniowym upale na pasie lotniska we Frankfurcie utknęli pasażerowie, którzy mieli lecieć na wakacje do Turcji. Ich lot się jednak opóźnił, a samolot błyskawicznie zmienił się w saunę, z której nie dało się wyjść.

Samolot do Turcji miał problemy techniczne. Na pokładzie było 50 st. C

Do dramatycznych wydarzeń doszło w niedzielę 21 czerwca ok. godziny 13:55 na lotnisku we Frankfurcie. Właśnie o tej godzinie miał wystartować stamtąd lot numer XQ147 linii SunExpress. Pasażerowie zajmowali swoje miejsca, a kiedy boarding dobiegł końca, zaczęły się problemy.

Temperatura na pokładzie zaczęła szybko rosnąć, a obsługa nie włączała klimatyzacji, bo nie mogła tego zrobić z powodu awarii. W związku z upałem na zewnątrz i brakiem wentylacji temperatura na pokładzie miała dochodzić do 50 st. C. Było jak w saunie, a ludzie nie mieli jak opuścić pokładu, bo załoga na to nie pozwalała.

– Przetrzymywano nas w samolocie przez ponad dwie godziny przed startem, w 30-stopniowym upale bez klimatyzacji. Dzieci i niemowlęta mdlały, ludzie mieli ataki paniki. Dopiero kilka telefonów na policję doprowadziło do naszego uwolnienia – relacjonował w rozmowie z RTL jeden z pasażerów tego lotu. Te relacje przypominają, jak bardzo wrażliwi na temperaturę są najmłodsi i jak istotna jest wiedza o tym, jak ubrać dziecko w upał i jak przetrwać upały z niemowlakiem.

– W końcu wybuchła masowa panika. A kiedy usłyszeliśmy, że pierwsze dziecko zemdlało, zadzwoniono pod numer alarmowy. Kilka minut później na pokładzie pojawili się pierwsi policjanci i ratownicy medyczni, którzy najpierw wynieśli dzieci, a potem nas – uzupełnił kolejny.

SunExpress tłumaczy się z fatalnego lotu do Turcji. Sprawę bada policja

W rozmowie z niemieckimi mediami do sprawy odniósł się już przewoźnik. W oświadczeniu SunExpress poinformowało, że w samolocie doszło do awarii pomocniczego zespołu napędowego (APU), który odpowiada m.in. za zapewnienie klimatyzacji na ziemi.

Dlaczego jednak pasażerowie mimo upału nie mogli opuścić pokładu? Dlaczego obsługa zareagowała dopiero, kiedy na pokład weszli policjanci i służby ratunkowe? "Obecnie dokładnie analizujemy cały proces i wyciągamy niezbędne wnioski. Nasz zespół obsługi klienta kontaktuje się ze wszystkimi pasażerami, których dotyczył incydent, aby zapytać o ich samopoczucie i czy potrzebują dalszej pomocy" – przekazała firma.

Na przeprosinach sprawa się jednak nie skończy. Choć samolot z kilkugodzinnym opóźnieniem jeszcze tego samego dnia poleciał do tureckiej Antalyi (w końcu nie jest to długi lot), sprawie przyjrzy się niemiecka policja. Jeżeli zostaną wykryte nieprawidłowości, przewoźnika mogą czekać poważne konsekwencje. Zwłaszcza że część podróżnych potrzebowała pomocy medycznej.