Donald Tusk, Jarosław Kaczyński, w tle ruina na Ukrainie
W tym tygodniu startuje Konferencja Odbudowy Ukrainy. PiS boi się sukcesu KO. Foto: ChocoPie, TomaszKudala, Juergen Nowak/Shutterstock

Konferencja Odbudowy Ukrainy odbędzie się pod koniec tego tygodnia w Gdańsku. Będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń dyplomatycznych ostatnich lat. Sporo wskazuje na to, że PiS robi jednak wiele, by rząd poniósł na miejscu porażkę. Wpisuje się to też w ostatnie działania Pałacu Prezydenckiego.

REKLAMA

Jak twierdzi Onet, w interesie PiS jest porażka rządu w kwestii rozmów dotyczących odbudowy Ukrainy. Teoria ta tłumaczyłaby ostatnie zachowanie prezydenta Karola Nawrockiego.

Konferencja Odbudowy Ukrainy w Gdańsku

Konferencja Odbudowy Ukrainy odbędzie się w najbliższy czwartek i piątek w Gdańsku. Rangę wydarzenia zmniejsza nieco to, że na miejscu nie będzie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, ale ukraiński rząd będzie reprezentować premier Julija Swyrydenko. Do tego pojawi się kilkunastu szefów rządów z ponad 50 krajów. Z VIP-ów wystarczy wymienić szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen czy kanclerza Niemiec Friedricha Merza.

Celem wydarzenia ma być, jak podkreślają organizatorzy, "wzmocnienie międzynarodowego wsparcia dla odbudowy kraju, a także stymulowanie inwestycji w ukraińską gospodarkę". Rozmowy mają dotyczyć przede wszystkim energetyki, infrastruktury krytycznej oraz logistyki.

PiS nie chce sukcesu rządu

Gdyby konferencja zakończyła się sukcesem rządu Donalda Tuska, oznaczałoby to jednocześnie porażkę PiS. Gabinet lidera KO pokazałby, że potrafi prowadzić bardziej asertywną politykę względem Ukrainy i generować z tego korzyści dla Polski. Kontrastowałoby to z postawą m.in. byłego prezydenta Andrzeja Dudy.

I może z tego powodu Jarosław Kaczyński postanowił włożyć kij w szprychy. Karol Nawrocki zdecydował ws. orderu dla Zełenskiego – nagle ogłosił swoją decyzję o odebraniu mu najwyższego polskiego odznaczenia. I zrobił to do tego w czasie, gdy niemal cała Polska żyła już aferą dotyczącą lekarza-milionera z KO. Dziwna logika jak na opozycję.

Źródło Onetu twierdzi, że "Nawrocki i Kaczyński chcą doprowadzić do fiaska gdańskiej konferencji, bo zakładają, że może tam dojść do podpisania umów na udział Polski w odbudowie Ukrainy", a to wzmocniłoby rząd.

Współpracownicy szefa rządu twierdzą, że sam Zełenski rozumie, że to wszystko gra na użytek wewnętrzny i z tego powodu odesłał order, nie czekając na podpis Tuska, tym samym nie wciągając go w tę brudną grę.

200 umów i setki miliardów dolarów

Sam rząd przygotowuje się w tym czasie odtrąbienie wielkiego sukcesu.

– Przygotowaliśmy na konferencję i pomogliśmy przygotować 200 porozumień i umów. Mówimy o setkach miliardów dolarów i to nie są polskie pieniądze, tylko to będą pieniądze do wydania, także przez polskie firmy w Ukrainie, po zakończeniu wojny – zapowiadał Tusk.

Z kolei rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał że rząd nie traktuje absencji Zełenskiego jako policzek, a sam udział Swyrydenko jest "potwierdzeniem najwyższego szczebla ze strony ukraińskiej".

Tusk potrzebuje sukcesu

Ostatnie sondaże sugerują, że rząd potrzebuje sukcesu. Jak pisaliśmy w naTemat, nowe sondaże spędzaja Tuskowi i KO sen z powiek – partia pozostaje liderem nawet pomimo afery ze Szpitalem Południowym, ale nie mogłaby rządzić bez pomocy Konfederacji, której przecież bliżej jest do PiS. Oznaczałoby to powtórkę z poprzednich wyborów: partia, która wygrałaby wybory (w sensie, że zajęła 1. miejsce) nie mogłaby rządzić.