
Referendum w Krakowie, w wyniku którego odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego, może mieć o wiele większe reperkusje niż dotąd myśleliśmy. Okazuje się, że Polacy tracą zaufanie do samorządowców. Nowy sondaż dobitnie to pokazuje.
Samorządowiec był przez lata synonimem "lepszego polityka". W tym rozumieniu, że nie był tak uwikłany w sprawy polityczne jak poseł i bardziej zaangażowany, by rozwiązywać realne problemy.
Teraz jednak w Polakach chyba coś pękło. Odwołanie Aleksandra Miszalskiego i nagłośnienie spraw związanych z lokalnym "kolesiostwem", jak określali je krytycy prezydenta Krakowa, uzmysłowiło wielu z nas, że samorządowcy też mogą mieć swoje za uszami.
Sondaż: Blisko połowa Polaków niezadowolona z samorządowców
Jak wynika z sondażu IBRiS wykonanego dla "Rzeczpospolitej", aż 49,1 proc. respondentów nie jest zadowolona z rządzących ich miejscowościami. Najbardziej krytyczni są ci z najmniejszych miasteczek. Na pytanie, czy prezydent, burmistrz lub wójt miejscowości dobrze sprawuje swoje obowiązki, pozytywnie odpowiedziało jedynie 37,9 proc. zapytanych.
Najbardziej krytyczni są wyborcy opozycji (65 proc.), mieszkańcy najmniejszych miejscowości (do 50 tys. mieszkańców) oraz dużych miast (powyżej 250 tys.). Częściej swoje niezadowolenie wyrażają mężczyźni niż kobiety. W publicystycznym komentarzu INNPoland.pl do tych danych padła nawet mocna teza, że kacykowie ukradli nam samorządy. Nie jest jednak tak, że lokalni włodarze powinni już się pakować, gdyż po kolejnych wyborach na pewno stracą władzę. Ankietowani na nich narzekają, ale zauważają, że nie widzą w swoim mieście dla nich alternatywy.
Aż 25,4 proc. krytyków twierdzi, że nie potrafi wskazać ani jednego lokalnego polityka, który mógłby skutecznie zastąpić obecnego prezydenta lub burmistrza. To dobra wiadomość dla obecnych elit samorządowych, ale fatalna dla nas wszystkich. Oznacza to, że w naszych małych ojczyznach nie będzie zachodziła wymiana elit. Nie jesteśmy zadowoleni z pracy obecnych włodarzy, ale nie potrafimy wskazać innych potencjalnych liderów. 13,1 proc. respondentów w ogóle nie miało zdania na badany temat.
Zobacz także
Upadek Aleksandra Miszalskiego w Krakowie
Jak pisaliśmy w naTemat, zgodnie z oficjalnymi wynikami referendum w głosowaniu w Krakowie wzięło udział tylko 29,99 proc. uprawnionych (176 tys. 228 oddanych głosów). To jednak wystarczyło, by odwołać Aleksandra Miszalskiego. "Za" było 171 tys. 581 osób, przeciw jedynie 3 tys. 631.
To zresztą logiczne, gdyż były już prezydent Krakowa namawiał swoich zwolenników, by zignorowali referendum. W efekcie do lokali wyborczych udali się głównie jego krytycy. Po ogłoszeniu wyników Miszalski zabrał głos po referendum, przyznając, że stracił zaufanie wielu mieszkańców.
Obecnie trwa kampania wyborcza i ponowna walka o ratusz. Koalicja Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe podjęły decyzję ws. swojego wspólnego kandydata. Jak pisaliśmy w naTemat, KO i PSL mają kandydatkę na wybory w Krakowie – Monikę Piątkowską. Jako kandydat PiS na prezydenta Krakowa do boju ruszył Michał Drewnicki, Konfederacja wystawiła Bartosza Bocheńczaka, Nowa Lewica – posłankę Darię Gosek-Popiołek, a Konfederacja Korony Polskiej – Michała Klimka.




