Rafał Trzaskowski
Chcą odwołać Rafała Trzaskowskiego. Wkrótce ruszy zbiórka podpisów Fot. Shutterstock

Rafał Trzaskowski zostanie odwołany? Tego chcą organizatorzy zbiórki podpisów, która ma pozwolić na przeprowadzenie w Warszawie referendum podobnego do tego, które miało miejsce w Krakowie.

REKLAMA

Już w drugiej połowie lipca startuje zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. Jeżeli wszystko powiedzie się zgodnie z wolą organizatorów, już w grudniu br. mieszkańcy Warszawy będą mogli obronić lub podziękować swojemu prezydentowi za współpracę.

Referendum w sprawie odwołania Trzaskowskiego?

O wszystkim poinformował Maciej Wilk ze Stołecznej Operacji Referendalnej. Powiedział, że on i jego współpracownicy chcą zapewnić Warszawiakom "taki prezent na mikołajki". – "Obiecuję państwu, że za kilka tygodni na placach, ulicach i na skwerach Warszawy rozpocznie się zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta stołecznego Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz Rady Miasta Warszawy" – przekonywał Wilk w rozmowie z PAP, cytowany przez Onet.

Przed inicjatorami jednak ogromne wyzwanie, gdyż by złożyć wniosek o referendum w sprawie odwołania obecnego prezydenta miasta, trzeba zebrać aż 132 tys. podpisów mieszkańców Warszawy. To 10 procent ogólnej liczby osób uprawnionych do głosowania. Warto dodać, że zebranie głosów "na styk" to za mało, gdyż weryfikują je potem urzędnicy, mogący nierzadko odrzucić pewną część. Zwolennicy referendum muszą więc zabrać je "z górką".

"Operacyjnie jest to ogromne wyzwanie: zebrać 132, a tak naprawdę 150 tysięcy podpisów" – nie kryje Wilk. Na tym – liczbie podpisów poparcia – problemy się nie skończą. By późniejsze głosowanie w ogóle zostało uznane za ważne, do lokali wyborczych będzie się musiało udać około 450 tys. osób. Skąd ta liczba? Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z wyborów samorządowych, które wygrał obecny włodarz stolicy.

Wszystko to pokazuje, że odwołanie Trzaskowskiego nie będzie tak proste jak Aleksandra Miszalskiego w Krakowie. Według danych Miejskiej Komisji do spraw Referendum w głosowaniu włodarza stolicy Małopolski wzięło udział 176 228 osób, co oznaczało frekwencję na poziomie 29,99 procent. Za odwołaniem prezydenta oddano 171 581 ważnych głosów. Próg ważności referendum wynosił 158 555 głosujących.

Afera Warszawskiego Szpitala Południowego może pomóc

Przypomnijmy: oficjalne wyniki referendum w Krakowie potwierdziły odwołanie Miszalskiego, a chwilę później Donald Tusk rozwiązał KO w Małopolsce, co odczytano jako "karę" za przegraną. W stolicy poprzeczka zawieszona jest jednak znacznie wyżej.

Jednocześnie jednak organizatorzy "warszawskiego referendum" mają dobry timing, gdyż przez ostatnie tygodnie Polacy żyli aferą Warszawskiego Szpitala Południowego, w którym pracował słynny lekarz-milioner i zarazem radny KO Dawid Kacprzyk. Sam Rafał Trzaskowski tłumaczył się z afery w szpitalu na burzliwej sesji Rady Miasta, podczas której część obecnych skandowała hasło: "Referendum!".

Warto przypomnieć, że w Warszawie odbyło się już referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Miało miejsce w październiku 2013 r., czyli za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz. Referendum okazało się nieważne. Problemem okazała się zbyt mała frekwencja – do lokali wyborczych poszło 25,66 proc. uprawnionych.