
Chiny oficjalnie wezwały Rosję i Ukrainę do wznowienia rozmów pokojowych, apelując na forum ONZ o jak najszybsze zakończenie wojny. Jednocześnie z samej Rosji płyną coraz głośniejsze sygnały o rosnących kosztach konfliktu dla gospodarki, co może zwiększać presję na Kreml w sprawie poszukiwania drogi do zakończenia działań zbrojnych.
Jak podaje ukraińska "Pravda", Pekin wezwał Moskwę i Kijów do wznowienia negocjacji w sprawie zakończenia wojny Rosji z Ukrainą. Mowa tu o wezwaniu oficjalnymi kanałami, a konkretnie wystąpieniu chińskiego dyplomaty w trakcie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.
W oświadczeniu Suna Leia, Stałego Przedstawiciela Chin przy ONZ, padły słowa na temat "stanowczego apelu o jak najszybsze zakończenie negocjacji". Dyplomata przypomniał, że Chiny w obecnym konflikcie zachowują neutralność i podkreślił gotowość do "odgrywania konstruktywnej roli w promowaniu politycznego rozwiązania tego kryzysu".
Sun Lei nie tylko zauważył, że w wyniku wojny cierpią cywile, ale odwołał się też do przestrzegania zasad Karty Narodów Zjednoczonych i zaapelował o "wznowienie negocjacji, okazanie prawdziwej woli politycznej i podjęcie wszelkich działań w celu wyeliminowania pierwotnych przyczyn tego konfliktu".
Jego głos, choć podkreśla "niezmienność" stanowiska Pekinu w ramach relacji Moskwa-Kijów, z pewnością nie będzie traktowany przez Kreml jako głos w pełni neutralny. Szczególnie że słowa te padły w dobie coraz częstszego podnoszenia głosów o problemach rosyjskiej maszyny wojennej.
Prezes Sbierbanku o wyzwaniach gospodarki napędzanej wojną
Cios wobec polityki Władimira Putina został wyprowadzony nie tylko ze strony chińskich przedstawicieli, ale też objętego międzynarodowymi sankcjami ekonomisty, obecnie prezesa Sbierbanku, a w latach 2000-2007 rosyjskiego ministra rozwoju ekonomicznego i handlu, Hermana Grefa (jego nazwisko jest zapisywane również jako: Gierman Grief i German Grief).
Jak podaje "The Moscow Times", ekonomista ponowił swoje apele do banku centralnego Federacji, zwracając uwagę na kluczową z perspektywy opinii publicznej kwestię. – Myślę, że wszyscy martwimy się tym samym. Nie sądzę, żeby w tym kraju ktokolwiek martwił się czymkolwiek innym niż jak najszybsze zakończenie działań wojennych – stwierdził Herman Grief podczas spotkania z akcjonariuszami największego dostawcy kredytów w Rosji.
Prezes Sbierbanku zwrócił uwagę na presję, którą odczuwa gospodarka w związku z ciężarem ekstremalnie wysokich stóp procentowych. Ekonomista zaapelował o ich obniżenie, sugerując, że w obecnych warunkach "gospodarka po prostu nie może przetrwać przez dłuższy czas".
Jego wizja, choć ponura, może trafić na podatny grunt. O podobnych kwestiach donosili Władimirowi Putinowi również przedstawiciele władzy.
Stanowisko prezesa Sbierbanku pośrednio wspiera sam bank centralny
Na początku czerwca Bloomberg donosił o ostrzeżeniu, jakie ministerstwo finansów i bank centralny miały skierować do samego Władimira Putina. Problematyczne uzależnienie gospodarki rosyjskiej od wojny na Ukrainie przekłada się na wzrost kosztów długu, inflację i brak rąk do pracy.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Ostrzeżenie dotyczyć miało deficytu budżetowego, którego rozwiązaniem może być ograniczenie wydatków na kampanię na Ukrainie. Według Bloomberga, Putin przyznaje, że zagrożenie dla gospodarki istnieje. Wspiera on redukcję kosztów, ale sugeruje, by objęto nią inne sektory niż militarny.
Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż kontrakty wojskowe, które forsuje rosyjskie ministerstwo "obrony" narodowej, gwarantują stabilność w sektorze przemysłu ciężkiego. To solidny argument po stronie MON, by nie odcinać sektora militarnego od środków finansowych. Wizja końca wojny przedstawiona została niedawno również przez Wołodymyra Zełenskiego. Po spotkaniu 18 czerwca na szczycie w Brukseli prezydent Ukrainy zasugerował, że jego celem jest zakończenie wojny przed zimą. Coraz gorsza sytuacja gospodarcza, bardziej liczne europejskie sankcje, presja ze strony najważniejszego partnera i wewnętrzne spory co do kluczowych aspektów gospodarczych tworzą trudny dla Kremla obraz, którego nie da się ignorować.






