Ryszard Petru
Ryszard Petru chce założyć nową partię. Foto: Grabowski Foto/Shutterstock

Ryszard Petru potwierdza: nie tylko buduje nową partię, ale ma już chętnych do współpracy posłów. Pierwsze nazwisko prowokuje jednak pytanie, czy wyborcy kupią wizję ugrupowania.

REKLAMA

Ryszard Petru chce założyć kolejną w swoim życiu partię. Po Nowoczesnej i Teraz! (tak było takie ugrupowanie), ma przyjść czas na "Konfederację Light". Ponoć są już pierwsi chętni do zdobycia legitymacji z numerem członkowskim. To ratunek dla rządu Donalda Tuska, ale wyborcy tym razem mogą nie dać się nabrać na ten sam numer co lata temu.

Petru i jego nowa partia

Ryszard Petru miał być "polskim Kennedy'm", a jego Nowoczesna "nową Platformą Obywatelską". Skończyło się serią lapsusów językowych lidera i upadkiem partii, która w pewnym momencie w sondażach prześcigała samą PO. Teraz jednak były współpracownik Leszka Balcerowicza ma pomysł na kolejne ugrupowanie, które roboczo nazywa "Konfederacją light".

– To koncepcja, która definiuje, gdzie jest wyborca. Że to wyborca, który jest skłonny głosować na Konfederację, ale nie chce tego agresywnego sznytu, tej antyeuropejskości czy ksenofobicznych postaw – powiedział najbardziej zainteresowany w rozmowie z "Faktem".

Dodał, że nowa partia formalnie powstanie jesienią, przyznał też, że jest szansa na to, że trzonem ugrupowania będzie obecny klub Centrum, czyli grupa rozłamowców z Polski 2050. Ponoć konkretni posłowie są chętni na współpracę, ale Petru nie chciał podać ich nazwisk.

Na zarzuty dotyczące tego, że jego projekty polityczne z reguły kończą źle, przypomniał, że "Jarosław Kaczyński zaczynał od Porozumienia Centrum, które nie wyszło, a Donald Tusk od Kongresu Liberalno-Demokratycznego, który też nie wyszedł".

Paulina Hennig-Kloska zastanawia się nad kolorem

O sprawę została też zapytana przez TVP Info Paulina Hennig-Kloska, liderka środowiska Centrum. Potwierdziła, że koło będzie fundamentem nowej partii. Problemem pozostaje jednak jej... kolor.

– Mamy pewien spór: czy to ma być bardziej partia o gospodarce, czy o gospodarce i środowisku; czy ma być, jak to nazywamy, "niebieska", czy "niebiesko-zielona". I ja zdecydowanie dążę oczywiście do tego, by ona się bardziej zazieleniła – zadeklarowała obecna minister klimatu i środowiska.

Przy okazji potwierdziła, że potencjalne "niebiesko-zielone" ugrupowanie to właśnie "Konfederacja light" Petru.

– Mamy dwie ścieżki dojścia do tego celu. Dzisiaj Klub się będzie spotykał, żeby podjąć decyzję, którą ścieżką kroczymy. Rejestracja partii chwilę w Polsce trwa, więc za chwilę podejdziemy prawdopodobnie do zbiórki podpisów, by tę partię zarejestrować – podsumowała.

To szansa dla Tuska

Powstanie formacji Petru i Hennig-Kloski to szansa dla Tuska, który, jak wynika z sondaży, będzie za nieco ponad rok potrzebował koalicjanta. Inaczej może zapomnieć o dalszym premierowaniu, gdyż do Sejmu z obecnego obozu rządzącego może wejść tylko KO i Lewica. Skład izby niższej uzupełnią PiS i obie Konfederacje, które to partie łącznie będą miały więcej posłów niż była PO i ex-SLD. W tle rysują się zresztą różne warianty – sami pisaliśmy nawet o tym, że powstaje egzotyczna koalicja PiS, Konfederacji i Razem.

Problemem w tym, że pomysł Petru nie jest nowy. W 2015 r. Nowoczesna uwiodła część centrowego elektoratu, ale wystarczyło kilkanaście miesięcy, by ten powrócił do PO. Z Polską 2050 było właściwie tak samo.

Czy więc wyborcy uwierzą w taką "trzecią siłę" po raz kolejny? Jest spore ryzyko, że nie. Poza tym Konfederacja Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka może na czas kampanii wyborczej złagodzić przekaz, tym samym zabierając swojej wersji "light" tlen.