pogda, burza
Prognoza pogody zaskakuje. Polska podzielona na pół: w jednej burze i wiatr a w drugiej słońce. Fot. shutterstock

Pogoda znów płata nam figle. Po morderczych upałach przyszła zmiana: jest chłodniej. W prognozie na najbliższe godziny Polska zostanie podzielona na pół. W jednej zapowiadane są groźne burze i wiatry, a w drugiej będzie zdecydowanie spokojniej. Sprawdź, na którą część się załapiesz. Weekendowa prognoza też może nas zaskoczyć.

REKLAMA

W 2026 roku pogoda już nie raz dała nam w kość. Była bardzo sroga zima – z hałdami śniegu i mrozem mieliśmy do czynienia przez niemal trzy miesiące. Teraz latem też nie możemy narzekać na nudę. Padł rekord najwyższej temperatury w Polsce. Termometr pokazał 40,3 stopni Celsjusza i tym samym przebita została wartość z 1921 roku, która wynosiła 40,2 stopnie Celsjusza. Potem w Słubicach odnotowano 40,5 stopni C. i jest to nowy rekord ciepła w historii pomiarów.

Prognoza pogody na czwartek 9 lipca. Gdzie będą burze?

Gdy upały nieco odpuściły, część z nas pewnie myślała, że pogoda w końcu się ustabilizuje. A tu nic bardziej mylnego. Zrobiło się chłodniej, ale z różnych stron nadciągają do nas burze, wiatry i wahania temperatur.

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w czwartek 9 lipca Polska podzieli się na pół. We wschodniej części (szczególnie północno wschodniej) będzie burzowo i wietrznie. W okolicach Elbląga, Olsztyna, Ostrołęki, Suwałk, Białegostoku i Warszawy wydano nawet ostrzeżenia pierwszego stopnia przed silnym deszczem i burzami. Alerty będą obowiązywały do godz. 18:00.

logo
Fot. IMGW

Temperatura maksymalna od 14 stopni Celsjusza na wschodzie oraz Podhalu, około 20 stopni w centrum, do 23 stopni na zachodzie. Ciśnienie w Warszawie w południe wyniesie 996 hPa. Przewiduje się wzrost ciśnienia.

Prognoza pogody na weekend. Będą burze w kilku regionach

Prognoza pogody na weekend też nie należy do tych spokojnych. W piątek (10 lipca) wciąż będzie lało w okolicach Warszawy i Białegostoku. Termometry na południu pokażą maksymalnie 14 stopni C., na północnym wschodzie 17, a najcieplej będzie w centrum (21 stopni C.) i na zachodzie – tam nawet 26 stopni Celsjusza.

W sobotę (11 lipca) popada wszędzie, bez parasolek mogą być jedynie mieszkańcy południowego zachodu. Na Pomorzu, w centrum i na północnym wschodzie również możliwe burze. Różnice temperatur w zależności od regionu będą ogromne.

"Temperatura minimalna od 12 do 16 stopni Celsjusza, tylko na Podhalu około 9 stopni C. Temperatura maksymalna od 19,20 stopni Celsjusza miejscami na wschodzie i na Podhalu, około 24 stopnie w centrum do 28 stopni na południowym zachodzie. Wiatr na ogół umiarkowany, okresami porywisty, północny i północno-zachodni" – podaje IMGW.

W niedzielę (12 lipca) burze znów nawiedzą Pomorze, centrum i wschód kraju. Temperatura pójdzie w górę o kilka stopni. W czasie gdy na Podhalu będzie 11 stopni C., na zachodzie i centrum termometry mogą dobić do 30 kreski.

Zwariowana pogoda w lato 2026

Wiadomo już, że lato 2026 przejdzie do historii jako jedne z najcieplejszych. Długoterminowe prognozy pogody opublikowane przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej na lato 2026 roku pokazują na to, że "średnia miesięczna temperatura powietrza najprawdopodobniej będzie się kształtować powyżej normy wieloletniej z lat 1991-2020".

Ostatnio rzeczniczka prasowa IMGW w rozmowie z naTemat Agnieszka Prasek wspomniała, że najbliższe tygodnie mogą być przewrotne w pogodzie. A ma na to wpływ wskaźnik NAO, czyli oscylacja Północnoatlantycka. To wskaźnik meteorologiczny opisujący różnicę ciśnienia atmosferycznego pomiędzy Wyżem Azorskim a Niżem Islandzkim.

– Jeżeli on jest ujemny, to mówimy o upalnym i suchym lecie. Natomiast jeżeli on jest dodatni, wówczas mówimy o tej dynamice w pogodzie, czyli właśnie przechodzenia po upale, frontów atmosferycznych, które będą przynosiły gwałtowne zjawiska. Ten wskaźnik zmienia się co kilka dni, tygodni, ale on jest takim bezpośrednim czynnikiem wpływającym właśnie na pogodę w Europie – zaznaczyła rzeczniczka IMGW.