
Prezydent USA Donald Trump ma w czwartek wieczorem wygłosić orędzie do narodu. Nie wyjaśnił, o czym będzie mówił, ale media twierdzą, że chodzi o rzekome plany obcych państw ingerowania w wybory w 2020 roku. Wygrał je Joe Biden.
Donald Trump potwierdził już, że wygłosi swoje czwartkowe telewizyjne orędzie o godz. 21:00 czasu lokalnego (czyli o godz. 3:00 w nocy w Polsce). Przypomnijmy tu od razu, że amerykański miliarder wygrał wybory w 2016 roku, ale cztery lata później przegrał walkę o reelekcję z Joe Bidenem. Od tego czasu obecny prezydent USA podtrzymuje narrację o tym, że wybory z 2020 roku zostały fałszowane.
Donald Trump wygłosi orędzie. Media spekulują
Teraz temat powraca, ale ponownie w spekulacjach. Jak podała stacja MS NOW (wcześniej MSNBC), anonimowi przedstawiciele Białego Domu przekazali, że orędzie Trumpa ma dotyczyć właśnie nowo odtajnionych raportów wywiadu na temat rzekomych planów obcych państw, które miały chcieć ingerować w amerykańskie wybory w 2020.
To nie pierwszy raz, gdy prezydent wraca do tego wątku – niedawno zaatakował Obamów, publikując nagranie o rzekomej manipulacji maszynami do głosowania.
Ostatnie sugestie dotyczące tematu orędzia potwierdza agencja Reutera, twierdząc, że Trump odniesie się do odtajnionych dokumentów i rzekomej wady maszyn do głosowania, która może ułatwiać ingerencję w wyniki.
Warto pamiętać, że w przeszłości nawet Fox News odcinało się od wymysłów Republikanina, przerywając transmisje jego wystąpień o "nielegalnych głosach".
Sama publikacja raportów wywiadu to efekt polecenia Trumpa, który miał zlecić p.o. dyrektorowi Wywiadu Narodowego Billowi Pultemu odtajnienie dokumentów. Reuters uważa, że ma chodzić o analizę, która zanegowała ocenę wywiadu w 2021 roku. Wtedy służby USA twierdziły, że nie było dowodu na to, by jakiekolwiek obce państwo próbowało wpływać na "techniczny aspekt głosowania".
Sam najbardziej zainteresowany upiera się, że wybory zostały sfałszowane, czym tłumaczy swoją porażkę sprzed sześciu lat. Niestety Trump nie przedstawił jak na razie żadnych wiarygodnych dowodów, które potwierdzałyby jego wersję wydarzeń. Pod lupę brano głównie setki tysięcy kart do głosowania, jakie wydano w Atlancie w Georgii.
Zobacz także
Gra pod wybory uzupełniające w USA?
Orędzie może być próbą zemsty na Joe Bidenie, który pokonał Trumpa w 2020 r. Sprawa może jednak mieć też drugie dno: w listopadzie w USA odbędą się wybory uzupełniające do Kongresu, czyli wybory midterm. Partia Republikańska może stracić część mandatów w izbie, której spory potrafiły w przeszłości doprowadzić nawet do zamknięcia rządu. I możliwe, że prezydent, który przecież wywodzi się z tego ugrupowania, może chcieć przygotować już podbudowę do nowej narracji skrajnego skrzydła Republikanów, które może tłumaczyć swoją porażkę kolejnymi manipulacjami wyborczymi.
Wszystko wpisuje się zresztą w większą układankę: kilka dni temu Trump odwołał trzech członków Election Assistance Commission (EAC), federalnego organu, którego zadaniem jest wspieranie administracji wyborczej USA w całym kraju. Było to pokłosie decyzji Sądu Najwyższego, który zwiększył uprawnienia głowy państwa dot. ingerowania w skład niezależnych agencji federalnych.
Dlaczego jednak Trump odwołał członków EAC? W oficjalnym komunikacie podano, że w jego odczuciu osoby te nie realizowały swoich kluczowych zadań związanych z zabezpieczeniem wyborów.




