
Ogrody zoologiczne to fascynujące miejsca, w których na żywo można zobaczyć zwierzęta z dalekich krajów. Rozbudzają wyobraźnię dzieci i dorosłych. Są też miejscem ratowania wielu gatunków. Niestety nie każdy potrafi docenić takie ogrody we właściwy sposób.
Od lat uwielbiam zwiedzać ogrody zoologiczne. W warszawskim byłam kilka razy, odwiedziłam też Łódź, Wrocław, Berlin, a moją miłością jest Loro Park na Teneryfie. Spacerowanie między kolejnymi wybiegami jest niczym mikropodróż przez nieznany świat zwierząt. Niestety nie każdy ma takie podejście. Zoo w Warszawie musiało zamknąć jednego z goryli po tym, co przy jego wybiegu wyprawiali ludzie.
Po której stronie barierki stoi zwierzę? Po sytuacji w Warszawie mam wątpliwości
W połowie lipca w Zoo w Warszawie doszło do naprawdę gorszących i niebezpiecznych scen. Jednymi z najciekawszych gatunków tego ogrodu są majestatyczne goryle. Latem, kiedy pogoda temu sprzyja, są one wypuszczane na zewnętrzne wybiegi. I właśnie podczas pobytu na nim wiele nieprzyjemności spotkało Aziziego.
Jak podało w oficjalnym komunikacie Warszawskie Zoo, zwiedzający we wtorek 14 lipca rzucali w goryla jedzeniem i innymi przedmiotami. To karygodne zachowanie, które na szczęście zostało szybko zauważone dzięki monitoringowi. I niestety nie była to pierwsza taka sytuacja w tym ogrodzie.
"Rzucanie przedmiotów do zwierząt powoduje stres, może prowadzić do urazów oraz zaburza ich naturalne zachowania. To żywe, czujące istoty, które zasługują na szacunek i spokój" – pisze jasno ogród i trudno się z tym nie zgodzić. Mało tego, nie rozumiem w ogóle, jak mogło dojść do takiej sytuacji. Z jednej strony ponad połowa z nas posiada kota lub psa. Burzymy się na pokazy fajerwerków, które straszą psy i ptaki. A chwilę później, niczym zwierzęta, rzucamy czymś w goryla na wybiegu, żeby odwrócił się w naszą stronę? Litości. To, jak zachowują się niektórzy ludzie w zoo, potrafi odebrać resztki wiary w zdrowy rozsądek.
Zobacz także
Goryl Azizi zamknięty dla własnego bezpieczeństwa. Problemem byli ludzie
Z powodu głupiego zachowania ludzi zwierzę musiało trafić na wewnętrzny wybieg. Tym samym odebrano mu tę odrobinę wolności, którą miał w letnich miesiącach, ciesząc się świeżym powietrzem na zewnątrz. To ogromna strata dla niego, ale i dla zwiedzających, którzy nie zobaczą go inaczej niż przez szybę.
Patrząc na takie zachowania, coraz bardziej doceniam współczesne ogrody zoologiczne, które dają zwierzętom duże wybiegi zapewniające prywatność i możliwość schowania się przed ludźmi. Ostatecznie bowiem pamiętajmy, że podstawowym celem ogrodu zoologicznego nie jest zabawianie turystów i wystawianie zwierząt na pokaz.
Każde zoo ma uczyć odwiedzających, pokazywać różnorodność, ale przede wszystkim chronić zwierzęta. Wiele żyjących w takiej niewoli zwierząt to gatunki chronione, a dzięki odpowiedniej opiece i łączeniu par możliwe jest ich zachowanie dla przyszłych pokoleń. Tak, by za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat ich potomkowie mogli wrócić na wolność. Idealnym przykładem są nasze żubry. Na początku XX wieku nie było ich na wolności, a w ogrodach i zwierzyńcach przeżyło raptem kilkanaście osobników. Dziś, po 100 latach intensywnych działań, tylko w Polsce mamy 3 tys. żubrów. Wiele z nich żyje na wolności. Światowa populacja przekroczyła 12 tys. osobników.
Bywa jednak i tak, że najlepszą ochroną wcale nie jest wybieg. Nosacz sundajski potrzebuje przede wszystkim ratowania swoich naturalnych siedlisk. Nowe pokolenia innych zwierząt rodzą się za to w polskich ogrodach – niedawno tajemniczy stworek z wrocławskiego zoo rozczulił internet, bo wyglądał jak Zgredek, a jego ręczny odchów to kawał ciężkiej, opiekuńczej pracy.
Ogrody zoologiczne mają wielkie znaczenie. Dlatego, zanim kolejnym razem postanowisz rzucić czymś w małpę czy inne zwierzę, zastanów się pięć razy. "Każde zwierzę w Warszawskim ZOO ma dietę przygotowaną przez specjalistów. Jest ona dostosowana do gatunku, wieku, stanu zdrowia oraz ewentualnego leczenia. Nawet niewielki kawałek jedzenia podany przez osobę z zewnątrz może spowodować poważne problemy zdrowotne, zaburzyć leczenie, wywołać zatrucie lub doprowadzić do tragicznych konsekwencji" – przypomina Warszawskie ZOO.






