Ryanair nakłada oplaty za nadbagaż
Sizer Ryanaira Fot. Pietukhova/Shutterstock

Dla jednej z pasażerek podróżujących z Krakowa wylot zakończył się bardzo kosztownym wydatkiem. Wszystko przez drobiazgowość obsługi naziemnej, która jak zwykle dotyczyła bagażu podręcznego.

REKLAMA

Zasady dotyczące bagażu podręcznego w tanich liniach lotniczych od zawsze budziły spore emocje. Jednak sytuacja, do której w ostatnim czasie doszło na lotnisku w Krakowie, pokazuje, jak surowo potrafią być one egzekwowane. Sprawę nagłośniła krakowska "Gazeta Wyborcza".

Ryanair bezlitosny ws. bagażu. Pasażerka musiała zapłacić karę za szelki

Klientka Ryanaira planowała tego lata podróż do Cagliari we Włoszech. Wyposażona w plecak o przepisowych wymiarach (40x30x20 cm) była przekonana, że bez problemu przejdzie przez bramki. Nic bardziej mylnego. Przed wejściem na pokład okazało się, że kontrolerzy, podeszli do swoich obowiązków bardzo drobiazgowo. Jej torba musiała być sprawdzona w sizerze, czyli skrzynce, do której wkłada się bagaż, aby zweryfikować jego wymiary.

Podczas próby włożenia plecaka do sizera obsługa dopatrzyła się dodatkowych centymetrów. Choć sam plecak mieścił się w granicach, poza sizer wystawały szelki od plecaka. To wystarczyło, by pasażerka została zmuszona do zapłacenia dodatkowej opłaty za nadwymiarowy bagaż, wynoszącej kilkaset złotych. Standardowo Ryanair kasuje za to do 350 zł Jak relacjonowała poszkodowana, nie była ona jedyną osobą, która tego dnia musiała dopłacić. Historie takie jak te są codziennością na wielu lotniskach, a u nas w Polsce szczególnie często zdarzają się w Katowicach.

Pułapka procedur reklamacyjnych w Ryanairze. Odzyskanie pieniędzy nie jest proste

Ponieważ pasażerka uznała opłatę za niesprawiedliwą, próbowała interweniować jeszcze przed wejściem na pokład samolotu. Usłyszała jednak, że aby porozmawiać z przełożonymi, musiałaby wyjść poza strefę zastrzeżoną. Taki krok oznaczałby rezygnację z lotu, ponieważ ponowne przejście kontroli przed odlotem było już niemożliwe. Pasażerka musiała więc zapłacić.

Co w takiej sytuacji mogą zrobić podróżni? Ryanair informuje na swojej stronie, że uzyskanie zwrotu kosztów za dodatkowe opłaty naliczone na lotnisku jest niemożliwe. "Możesz uniknąć tych opłat, przestrzegając limitów bagażu i rozmiaru wykupionego w momencie rezerwacji biletu lotniczego", informuje linia lotnicza, co być może zniechęci niektórych pasażerów.

Okazuje się jednak, że każdemu pasażerowi przysługuje możliwość złożenia reklamacji. Można to zrobić, wchodząc w indywidualne szczegóły swojego lotu w portalu rezerwacyjnym. Należy jednak pamiętać, by dowody zebrać już na lotnisku. Przewoźnicy zalecają pasażerom wykonywanie zdjęć bagażu umieszczonego w sizerze. Zdjęcia mogą posłużyć jako dowód, jeżeli uważasz, że naliczenie opłaty było niesłuszne.

Kontrole na lotniskach do norma

Problem kontroli bagażu podręcznego na lotniskach staje się coraz głośniejszy. Pasażerowie często decydują się opowiedzieć publicznie o swoich doświadczeniach. Pośpiech i brak możliwości realnej odmowy zapłaty na lotnisku to główne zarzuty, jakie podróżni kierują pod adresem tanich linii stosujących takie praktyki, np. Wizz Air i Ryanair. Nie chodzi zresztą tylko o bagaż. Irlandczycy podwyższyli niedawno także opłatę za wybór miejsca, konsekwentnie zwiększając udział przychodów pozalotniczych.

Sprawą zainteresował się już Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a urzędnicy prowadzą obecnie postępowanie wyjaśniające. Analizie poddawane są nie tylko same regulaminy przewoźników, ale przede wszystkim legalność metod weryfikacji wymiarów bagażu.