Wysoka ukraińska ciężarówka na autostradzie pod wiaduktem zablokowała ruch
Transporty ponadgabarytowe zablokowały ruch na dwóch polskich autostradach. Do akcji wkroczyło ITD Fot. Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Poznaniu

W miniony weekend ukraiński przewoźnik całkowicie zablokował dwie ważne trasy w Polsce: autostrady A2 i A4. Służby z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego postanowiły bezwzględnie ukarać, jak sami je nazwali, "zawalidrogi" najwyższym z możliwych mandatów.

REKLAMA

Wszystko wydarzyło się jednego dnia. W piątek 10 lipca firma transportowa z Ukrainy specjalizująca w przewozach ponadgabarytowych sparaliżowała ruch w dwóch zupełnie różnych częściach Polski. Błędy organizacyjne i łamanie zasad doprowadziły do niebezpiecznych sytuacji i wielokilometrowych korków.

Wypadek na autostradzie A4 pod Rzeszowem

Nocna zmiana ukraińskiej firmy zakończyła się niemal tragedią. Portal Auto Świat, podaje, że zaledwie kilkanaście minut po godzinie 3:00 w nocy na podkarpackim odcinku autostrady A4 doszło do bardzo poważnego incydentu. Transportowana gigantyczna wieża wiatrowa nagle zsunęła się ze specjalnego adaptera naczepy.

Potężny element runął prosto na asfalt, całkowicie tamując przejazd. Uderzenie było na tyle silne, że zniszczone zostały też przydrożne bariery energochłonne. Na szczęście żadni kierowcy nie ucierpieli, ale poranek przyniósł kolejne kłopoty z udziałem tego samego przewoźnika.

Poranny paraliż autostrady A2 pod Poznaniem

Około godziny 7:00 rano patrol z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego trafił na gigantyczny korek. Zator ciągnął się od Punktu Poboru Opłat Gołuski aż do węzła Poznań Zachód. Służby szybko namierzyły winowajcę. To była ta sama firma.

Konwój przewoził kolejne segmenty wieży oraz wielką gondolę turbiny wiatrowej. Zespół pojazdów zmierzał w stronę stolicy Wielkopolski żółwim tempem. Sytuacja nabrała absurdalnego obrotu, gdy piloci konwoju wyszli z aut i... na piechotę asystowali kierowcom w samym środku porannego szczytu komunikacyjnego.

Inspektorzy natychmiast przerwali ten przejazd, ściągając całą problematyczną kolumnę na pobliski MOP Wronczyn zlokalizowany przy drodze ekspresowej S5. Tam przystąpiono do kontroli dokumentacji, która wykazała kolejne naruszenia.

Maksymalna kara dla ukraińskiego przewoźnika

Przedsiębiorca co prawda posiadał zezwolenie kategorii V na transport wielkich elementów turbin wydane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, ale dokument ten nakładał jednak na niego ścisłe ramy czasowe.

Przewóz mógł być realizowany wyłącznie pod osłoną nocy, czyli między 22:00 a 6:00. Przejazd rankiem, do tego w tak newralgicznym miejscu, ewidentnie łamał przepisy. I to wciąż nie koniec.

Jeden z wozów zabezpieczających konwój był nieprawidłowo oznakowany. Asystujący człowiek nie dysponował również uprawnieniami niezbędnymi do pilotowania takich ogromnych ładunków.

"Wobec przewoźnika wszczęto postępowanie administracyjne – za paraliż drogi i zlekceważenie przepisów grozi mu teraz najwyższy wymiar kary finansowej" – przekazali w oficjalnym komunikacie inspektorzy WITD Poznań.

Dziennikarze serwisu Auto Świat ustalili, że na mocy obowiązującej ustawy o transporcie drogowym nałożona grzywna może sięgnąć poziomu 12 tys. zł za każdy zatrzymany pojazd.

W środowisku motoryzacyjnym sytuacja jest dodatkowo bulwersująca z jeszcze jednego powodu. To kwestia upadających polskich firm transportowych, które nie wytrzymują konkurencji spoza Unii, w tym właśnie z Ukrainy.