
Pogoda w Polsce lubi płatać figle. Przekonaliśmy się o tym już nie raz. Teraz po spokojnej niedzieli znów szykuje dla nas rollercoaster. W wielu regionach lunie deszcz i zagrzmi. IMGW wydał już alerty. Ale to nie koniec zaskoczeń, bo na horyzoncie widać upały.
Po spokojnej i gorącej niedzieli 26 lipca nie ma już śladu. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej podzielił Polskę na pół i całą wschodnią część oznaczył żółtymi alertami przed burzami (pierwszego stopnia). W poniedziałek w okolicach Gdańska, Elbląga, Olsztyna, Białegostoku, Warszawy, Łodzi (od jej wschodniej części), Lublina, Siedlec, Krakowa i Rzeszowa może mocniej popadać i zagrzmieć. Alerty będą obowiązywały do godzin popołudniowych/wieczornych tego samego dnia. To już kolejny raz w tym miesiącu, gdy prognoza pogody świeci alertami.
Prognoza pogody na ostatni tydzień lipca
Prognoza pogody na koniec lipca nie zapowiada spokoju. Temperatura w poniedziałek nie będzie jeszcze zbyt wysoka. Od 25 stopni Celsjusza na południowym wschodzie, do 23 w centrum i na przeważającym obszarze kraju, a najchłodniej będzie na Wybrzeżu – 18 stopni Celsjusza.
Wtorek (28 lipca) ma być spokojniejszy. Popada jedynie na północy i północnym wschodzie. A termometry pokażą w całym kraju od 18 do 22 stopni Celsjusza. Prawdziwa huśtawka pogodowa zacznie się od środy (29 lipca), a kolejna fala upałów na horyzoncie rysuje się coraz wyraźniej. Słupki rtęci podskoczą do 30 kresek w okolicach Wrocławia. W tym samym czasie na Suwalszczyźnie może spaść deszcz, a w najcieplejszym momencie dnia ma być tam tylko 21 stopni Celsjusza.
Czwartek (30 lipca) zapowiada się raczej bez opadów, jedynie na południu może nieco pokropić. Zeskoczy nas natomiast temperatura. Mieszkańcy południowego zachodu znów będą mogli zobaczyć na termometrach 37 stopni Celsjusza. W centrum niewiele mniej, bo 33 stopnie C., a na wschodzie w granicach 27-29 kreski.
W piątek (31 lipca) fala upałów przesunie się nad centralną i północno wschodnią Polskę. Trzydziestostopniowy skwar nie odpuści, a praca w upały znowu stanie się w takich warunkach realnym wyzwaniem. Tego dnia mieszkańcy zachodniej części kraju mogą spodziewać się burz. Weekend zapowiada się upalnie niemal w całym kraju, jedynie na Wybrzeżu nieco odpuści. W sobotę (31 lipca) w centrum i na zachodzie prognozowane burze. Natomiast niedziela będzie już raczej bez opadów, ale nadal z wysoką temperaturą od 25 do nawet 36 stopni na południowym wschodzie.
Zobacz także
To on odpowiada za gwałtowne zmiany w pogodzie
Ostatnio rzeczniczka prasowa IMGW Agnieszka Prasek w rozmowie z naTemat wspomniała, że najbliższe tygodnie mogą być przewrotne w pogodzie. A ma na to wpływ wskaźnik NAO, czyli oscylacja Północnoatlantycka.
– Jeżeli on jest ujemny, to mówimy o upalnym i suchym lecie. Natomiast jeżeli on jest dodatni, wówczas mówimy o tej dynamice w pogodzie, czyli właśnie przechodzenia po upale, frontów atmosferycznych, które będą przynosiły gwałtowne zjawiska. Ten wskaźnik zmienia się co kilka dni, tygodni, ale on jest takim bezpośrednim czynnikiem wpływającym właśnie na pogodę w Europie – zaznaczyła rzeczniczka IMGW.
– Natomiast przyglądając się prognozom długoterminowym, tegoroczne lato powinno być zdecydowanie cieplejsze niż te z okresów badanych (1990-2020) – podsumowała Agnieszka Prasek. Wiele wskazuje na to, że lato 2026 przejdzie do historii jako jedno z najcieplejszych.




