
Światowa gospodarka drży przed skutkami nowej fali napięć między USA a Iranem. Ceny ropy znów dynamicznie rosną. Co zrobi Donald Trump i gdzie jest klucz do rozwiązania tej sytuacji? – To już koniec potęgi amerykańskiej, jaką widzieliśmy mniej więcej do 2020 roku – mówi w Rozmowie naTemat prof. Włodzimierz Batóg, amerykanista.
Relacje na linii Waszyngton-Teheran ponownie się zaostrzyły i na razie nic nie zapowiada możliwości zakończenia wojny, o której rozmawiano od kilku tygodni. – To jak ruch wahadła. Po chwilowym wyciszeniu następuje nieuchronna faza militarnych starć i wzajemnych oskarżeń politycznych – podkreśla rozmówca naTemat.
Prof. Włodzimierz Batóg wskazuje, że u podłoża tego stanu rzeczy leży brak zgody USA na wizerunkową porażkę. – Iran radzi sobie z potęgą militarną Stanów Zjednoczonych – ocenia i dodaje, że konflikt napędzany jest naciskami Izraela, a w tle mamy manipulację stopami procentowymi i cenami surowców energetycznych na świecie.
– Donald Trump swoją postawą stawia więcej pytań, niż my jesteśmy w stanie na nie udzielić odpowiedzi – przyznaje amerykanista.
Kres "projekcji siły" Waszyngtonu
Profesor Batóg stawia tezę dotyczącą ewolucji globalnej pozycji USA. Jego zdaniem dochodzą do ściany w kwestii skutecznego wymuszania zachowań na arenie międzynarodowej – ocenia amerykanista.
Zobacz także
Paradoks rządów Donalda Trumpa polega na niespójności działań z obietnicami wyborczymi. – Stany Zjednoczone doszły do kresu swoich możliwości. Z jednej strony to rozumieją, bo prezydent wygrał wybory pod hasłami, że nie można się plątać po całym świecie i angażować we wszystkie wojny, tylko najpierw jest America First. Ale okazuje się, że to nie jest Ameryka rozumiana jako zwrot w stronę kraju i naprawianie go od wewnątrz, tylko America First przy pomocy siły, ale to się nie sprawdza – tłumaczy prof. Batóg.
Jak wskazuje, USA to silny kraj, zafascynowany własną technologią i potęgą. – Ta potęga jest w stanie z jednej strony naprawić świat, ale poprzez zniszczenie. Czyli najpierw trzeba coś rozwalić, zniszczyć istniejący porządek i dopiero na gruzach wybudować amerykański porządek. W Iraku to się kompletnie nie udało, w Libii się nie udało, w Syrii podobnie. Stąd moja teza o tym, że projekcja amerykańskiej siły na świecie jest coraz słabsza – argumentuje ekspert.
Prof. Włodzimierz Batóg
Sojusz bez miłości i strategiczne pęknięcie w NATO
W rozmowie nawiązaliśmy do zakończonego już szczytu NATO, z którego, zdaniem profesora, "powietrze już zeszło". Relacje między USA a Europą odzwierciedla diagnoza dziennika "Wall Street Journal", mówiąca o "związku bez miłości", gdzie nikt nie składa pozwu rozwodowego, ale brakuje głębszego porozumienia. Pojawia się tu zasadniczy rozdźwięk interesów geostrategicznych.
– Dla Stanów Zjednoczonych Rosja nie jest wielkim, ważnym przeciwnikiem. Natomiast jest nim Iran, a dla Europy z kolei Iran nie jest żadnym wielkim, istotnym przeciwnikiem, tylko jest nim Rosja – przekonuje profesor.
Gospodarczy koszt i widmo wyborów w USA
Zbliżające się wybory do Kongresu mogą przynieść Republikanom dotkliwą porażkę, co poważnie zachwieje pozycją prezydenta. Elektorat utożsamiający się z ruchem MAGA czuje się zniecierpliwiony brakiem obiecanych inwestycji krajowych w infrastrukturę, drogi czy koleje.
– Gdybym był Amerykaninem głosującym na prezydenta Trumpa, miałbym do niego żal za to, że zamiast zająć się sprawami wewnętrznymi, wplątał Amerykę w konflikty, z których nie jest w stanie się w ogóle wydobyć – mówi prof. Batóg.
Na koniec rozmowy mamy polski akcent – niedawne pochwały Trumpa pod adresem Karola Nawrockiego wypowiedziane w Turcji na szczycie NATO.






