
Rozłam w PiS zdominował polską politykę. Od rana do nocy jesteśmy bombardowani kolejnymi zwrotami akcji i coraz większym chaosem. Przeciętny Kowalski już się pogubił, a co dopiero dotychczasowy wyborca PiS? – Wyłączamy telewizory. Tego już się nie da słuchać. Jak tak dalej będzie, to ludzie do wyborów nie pójdą. I takiej frekwencji, jak kiedyś, to u nas już nie będzie – słyszę w Godziszowie i Chrzanowie. To dwa potężne bastiony PiS. Czuć, że niektórzy mają dość.
79 proc. – taki wynik w 2023 roku PiS zdobył w Chrzanowie. Cztery lata wcześniej – 86 proc. W Godziszowie było podobnie: 78 proc. w 2023 roku i 88 proc. w 2019 roku.
Obie miejscowości znajdują się na Lubelszczyźnie, w powiecie janowskim, między Janowem Lubelskim a Zamościem. Dzieli je ok. 10 km. W Polsce od lat słyną jako największe bastiony PiS.
Tu w wyborach prezydenckich Andrzej Duda zdobywał po 94-95 proc. głosów, również Karola Nawrockiego poparło ponad 94 proc. wyborców w każdej z gmin. Co ciekawe, w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2025 roku, wszyscy kandydaci prawicy łącznie zdobyli tu ponad 92 proc. głosów.
Elektorat zawsze był tu zwarty i zdyscyplinowany. Tylko w 2023 roku frekwencja w Chrzanowie wyniosła ponad 84 proc., a w Godziszowie ponad 78 proc.
Jednak dziś, gdy w PiS kłócą się na górze, wydaje się, że coś pęka również tu.
"Ja już więcej w tym cyrku nie biorę udziału"
– Nic dobrego w PiS na tym rozłamie nie zyskają. Stracą poparcie i tyle. Partii prawicowych natworzyło się już tyle, że ludzie prędzej nie zagłosują, niż będą kogoś popierać. Bo jak się ludzie zablokują, to wcale do wyborów nie pójdą. A dziś są zniechęceni wszystkim – tłumaczy jeden z mieszkańców.
Szybko przekonujemy się, że nie jest to jednostkowa opinia. – Jak tak dalej będzie, to ludzie do wyborów nie pójdą. I takiej frekwencji, jak kiedyś, to u nas już nie będzie – przewiduje kolejna osoba.
– Ludzie nie będą wiedzieli, na kogo głosować. Wcześniej był konkretny wybór: albo w lewo, albo w prawo. Dlatego PiS miał tu takie mocne poparcie. A w tej chwili to już nie wiadomo, co się porobiło. Słychać, jak dużo ludzi mówi: "Ja już więcej w tym cyrku nie biorę udziału". I o czym tu dyskutować? – rozkłada ręce inny z mieszkańców.
W takich miejscach najdobitniej widać, jaki rollercoaster PiS funduje swoim wyborcom. Mówiąc wprost – niejeden ma już dość. Ale to chyba politykom wszystkich opcji powinno dawać do myślenia.
"Ludzie są pogubieni i rozbici", "Wyłączamy telewizory"
– Każdy jest już tym wszystkim zmęczony. Nikt nie chce rozmawiać o polityce. Tego wszystkiego jest już za dużo. Ludzie są pogubieni i rozbici – opowiada nam jeden z mieszkańców gminy Chrzanów.
Zanim udaje nam się porozmawiać, faktycznie wcześniej kilka osób bardzo szybko ucina rozmowę:
– Nie interesuje mnie polityka. Nie bawię się w politykę. Nie obchodzi mnie to. Nie wgłębiam się.
– Wyłączamy telewizory. Trochę czytam informacje w internecie, ale nie oglądam wiadomości w telewizji. Jak najdalej od tego! – rzuca mieszkaniec Godziszowa.
W Chrzanowie: – Dużo ludzi wyłącza telewizory. Nie chcą polityki. Mówią: "Wyłączyłem. Nie chcę tego słuchać".
Jeden z rozmówców tłumaczy: – Jak PiS jest u władzy, to prowadzi zupełnie inną politykę. A jak nie rządzą, to jest całkiem odwrotnie. Gdy są w opozycji, to są przeciwko temu, co wcześniej wprowadzali. Tak samo PO. Ludzie są zdezorientowani.
Rozłam w PiS. "Nie ma odwrotu, nic tego nie zatrzyma"
Przypomnijmy. Historia o rozłamie w PiS ciągnie się od miesięcy. Do 23 lipca Jarosław Kaczyński dał ultimatum posłom, którzy przeszli do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego, by wrócili i podpisali oświadczenia o przynależności do PiS. Jak wiadomo, niewielu posłuchało.
Od tamtej pory ciągle słyszymy, że rozłam jest tuż tuż, a po chwili, że nic się nie zmienia. Mamy kolejne zwroty akcji i coraz większy chaos. Nie brakuje obrzucania się pomyjami. Padają wersje, które sobie przeczą – że PiS wykluczyło ze swoich struktur byłego premiera i że "ze strony formalnoprawnej Mateusz Morawiecki jeszcze nie został skreślony z listy członków".
Sam Morawiecki przyznał w Polsat News, że nie wie "do końca", czy jest w Prawie i Sprawiedliwości". Ostatecznie 28 lipca Polska usłyszała, że dalszy los parlamentarzystów pozostaje w rękach rzecznika dyscyplinarnego. A potem Morawiecki ogłosił: – Postanowiliśmy założyć klub parlamentarny.
Tymczasem najnowsze sondaże nie pomagają Nowogrodzkiej. A wyborca partii Jarosława Kaczyńskiego naprawdę musi mieć niezły mętlik w głowie.
– Nie dzieje się dobrze. A media to nagłaśniają i robią z tego pośmiewisko. Bardzo ciężko będzie im wrócić do władzy – reaguje mieszkaniec Chrzanowa.
On przewiduje: – PiS na pewno się podzieli i nic na tym nie zyska. Nie dadzą rady. Nie zdołają się już połączyć. Nie ma odwrotu, nic tego nie zatrzyma. Większości głosów nie zdobędą za Boga. Nie wierzę w to.
Słabe sondaże dla PiS. "Ludzie się pogubili w myśleniu, w logice, we wszystkim. Zwłaszcza młodzi"
Jak wynika z najnowszego sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski, blisko 40 proc. badanych uważa, że rozłam w PiS osłabi szanse całej polskiej prawicy na przejęcie władzy w 2027 roku.
Kolejny sondaż – IBRiS na zlecenie Onetu – pokazał tąpnięcie poparcia dla Przemysława Czarnka w rankingu zaufania do polityków (21,6 proc. – spadek o 6,4 pkt proc.). W innym – Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu" – aż 62 proc. ankietowanych uznało, że PiS bez Morawieckiego nie ma szans na powrót do władzy w 2027 roku.
A jest też inny sondaż Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu", który właśnie przyniósł ciekawą odpowiedź na pytanie: "Kto po rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości będzie teraz głównym liderem prawicy?".
20 proc. respondentów wskazało na Jarosława Kaczyńskiego, 18 proc. na Karola Nawrockiego, a 9 proc. na Mateusza Morawieckiego. Ale aż 42 proc. nie wiedziało, kogo wskazać.
Mieszkaniec bastionu PiS tak reaguje na to badanie:
– Widzi pani? O czymś to świadczy. Ludzie się pogubili w myśleniu, w logice, we wszystkim. Zwłaszcza młodzi. Starsi są już ukształtowani, mają swoje poglądy i ich nie zmienią. Ale młodzi są jak na huśtawce. I wszystko zależy od tego, jakie media mają na nich wpływ.
Dalsza część artykułu poniżej
Zobacz także
"Kaczyński powinien już dać sobie spokój"
W Godziszowie i Chrzanowie przyznają – sporo młodych popiera Konfederację. Jednak nie potrafią ocenić, czy Konfederacja – jedna, czy druga – w tym regionie mocno dziś zyskuje. Ludzie są podzieleni. No i nie chcą rozmawiać o polityce.
– Ale kto był prawicowy, ten zostanie prawicowy. Poglądów nie zmieni. W tym sensie rozłam w PiS raczej nie będzie miał wpływu na wyborców – zaznacza jednak mieszkaniec Godziszowa.
Gdyby więc i tak wygrała prawica, to...
– Daj Boże, żeby tak było – pada odpowiedź w Chrzanowie.
Zwolennik obu Konfederacji, również anonimowo, reaguje: – Rządy PiS wcale nie były dobre. Oni przekonują ludzi tylko tym, że uważają się za partię katolicką. Wśród osób, z którymi ja rozmawiam, widzę, że przyszłość widzą głównie w Konfederacji Brauna. Ale boję się, że PiS i tak zbałamuci ludzi i nic się nie zmieni.
Według niego cały zamęt w PiS może być tylko zagrywką polityczną. – Coś może być na rzeczy. Zobaczyli, że wiele osób uważa Brauna za prawdziwą prawicę, więc próbują przechwycić jego wyborców. Natomiast Morawiecki ma ściągnąć ludzi centrowych. Pytanie, jak pójdą do wyborów, razem czy osobno. Zobaczymy.
Ale czy Jarosław Kaczyński nadal ma w tych bastionach duże poważanie?
– Na pewno ono słabnie. Młodzi postrzegają go jako twardego, nieugiętego kawalera, którego nikt nie przekona. Kaczyński chce dobrze, jest patriotą. Ale ludzi nie idzie przekonać. Zresztą nikt nikogo teraz nie przekonuje – odpowiada rozmówca z Chrzanowa.
Inny dosadnie: – Kaczyński powinien już dać sobie spokój. Wiek robi swoje. Powinien zejść ze sceny.
I kolejny: – On nie ustąpi, bo ma upór maniaka. To twardy facet, ale jego przestają już szanować. To widać. To się czuje. I wszystko bierze w łeb.
A jak odbierają tu Mateusza Morawieckiego?
"Mateusz Morawiecki? Nie wiem, czy miałby tu duże poparcie"
Na przestrzeni lat politycy PiS bywali w tych okolicach nie raz. Jarosław Kaczyński trzykrotnie odwiedzał powiat janowski. Andrzej Duda był w Chrzanowie, z kolei Karol Nawrocki odwiedził Godziszów – w sierpniu 2025 roku, po wyborze na prezydenta.
Był tu również Mateusz Morawiecki.
"To było do przewidzenia. Rekordowe poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości w godziszowskiej gminie w ostatnich wyborach parlamentarnych przyniosło efekty. Godziszów odwiedził Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. Dziewiątego grudnia sala weselna remizy strażackiej pękała w szwach" – relacjonował w 2019 roku serwis internetowy gminy godziszow.pl i cytował wygłoszone wtedy słowa Morawieckiego:
– Teraz mówi się, że w Polsce są dwa rekordy wysokości – wysokość najwyższego szczytu w Tatrach (Rysy) i wysokość głosów oddana na Prawo i Sprawiedliwość w Godziszowie (prawie 90 procent).
– Jest naprawdę świetny. Było zaskoczenie, że zmienili panią Szydło, ale po niej premier jest jeszcze lepszy. Elokwentny, inteligentny – tak w rozmowie z naTemat zachwalał Morawieckiego jeden z mieszkańców w 2021 roku.
Jak jest dziś? Niektórzy uważają, że jako premier się sprawdził. Ale inni nie mogą mu zapomnieć tego, co działo się w pandemii covid. I nie tylko.
Mieszkaniec Chrzanowa: – Morawiecki? Nie wiem, czy miałby tu duże poparcie. Część prawicowych wyborców może go poprze, ale ci, którzy mają swoje firmy, pamiętają Polski Ład i raczej tego by nie zrobili.
Nie ma wątpliwości, jak zareagowaliby wyborcy PiS, gdyby mieli wybór: Kaczyński czy Morawiecki: – Mimo wszystko ludzie prędzej poprą Kaczyńskiego niż Morawieckiego.
Dalsza część artykułu poniżej
"Ludzie tracą ducha do polityki", "Na wsi jest marazm"
Obie wsie to tereny rolnicze. Zamiast o polityce ludzie bardziej wolą dziś rozmawiać o tym, jak im się żyje. Emocje są duże. Rok po zmianie władzy pytaliśmy tam, jak odbierają nowy rząd. Dziś słyszymy:
– Każdy jest już tak umęczony tym, że nawet gadać się nie chce. Na wsi jest marazm. Wszystko leży. Nie ma żadnej opłacalności. Ludzie tracą ducha do polityki. Bo jest wielka polityka, a nam poziom życia i dochody spadają. To wszystko ma wpływ na to, jak się czujemy.
– Wkurzam się, bo człowiek pracuje od świtu do nocy na roli, a ceny są jak sprzed 20 lat.
Wszystko ma wpływ na wyborców. Na nastroje nakłada się wiele czynników.
– Jak jest spokój, ład i porządek to człowiek cieszy się, patrzy z nadzieją w przyszłość. A jak wszystko przygniata człowieka, to każdy się zniechęca i robi się marazm – mówi filozoficznie jeden z rozmówców.
Sytuację w PiS porównuje do rodziny: – Jak jest mądra, szanuje się, jest w niej spokój i miłość, to nic jej złamie i nie pokona. Wszystko przetrzyma i wszystkiemu da radę. A jak jest podział, to wali się wszystko.





