Prodiż elektryczny stojący na drewnianym blacie w polskiej kuchni.
Tradycyjny prodiż wraca do łask. Pozwala znacznie obniżyć rachunki za prąd Fot. Chłopaki w kuchni / YouTube

Do łask wraca kultowy sprzęt rodem z PRL. Tradycyjny prodiż staje się niespodziewaną konkurencją dla nowoczesnych urządzeń AGD. Polacy doceniają to rozwiązanie przede wszystkim ze względu na niższe rachunki za prąd.

REKLAMA

Współczesne kuchnie pękają w szwach od gadżetów. Obok popularnych Thermomixów, air fryerów czy minipiekarników z funkcją mikrofali na blaty powraca sprzęt starszy niż niektórzy czytelnicy.

Tradycyjny prodiż elektryczny w nowoczesnym wydaniu znów zyskuje na popularności. Wiele osób przekonuje się, że ten prosty sprzęt oferuje oszczędności i świetne wypieki, niejednokrotnie deklasując drogie nowinki technologiczne.

Renesans prodiża w polskich domach. Dawny król kuchni odzyskuje popularność

W czasach PRL-u aluminiowa misa z grzałką była wręcz obowiązkowa w domach. Serwis dlahandlu.pl przypomina, że dekady temu z powodu zawodnych piekarników gazowych to właśnie prodiż gwarantował udane wypieki. Z czasem ten kultowy sprzęt trafił na strychy, wyparty przez mikrofalówki i AGD z różnymi bajerami i pełną automatyzacją.

Obecnie trend mocno się odwraca. Redakcja portalu se.pl donosi, że zapomniany prodiż przeżywa swoją drugą młodość i staje się sprzymierzeńcem w walce z rosnącymi kosztami życia. Klienci doceniają jego szczelną konstrukcję, która zatrzymuje wilgoć wewnątrz naczynia.

Dzięki temu mięsa są niezwykle soczyste, a ciasta drożdżowe czy szarlotki pozostają puszyste. "Zamknięta konstrukcja prodiża ogranicza ucieczkę pary" – czytamy w serwisie dlahandlu.pl. Prosta obsługa oraz niska awaryjność to kolejne powody, dla których prodiże wracają do polskich domów.

Zużycie prądu przez prodiż. Ile kosztuje nowoczesne urządzenie?

Stale rosnące ceny prądu zmuszają do poszukiwania domowych oszczędności. Standardowe piekarniki zużywają od 0,8 do 1,5 kWh energii w ciągu godziny, co przekłada się na koszty rzędu 1,20–3,50 zł.

Jak wylicza se.pl, prodiż działa znacznie oszczędniej, pobierając w tym samym czasie jedynie od 0,4 do 0,6 kWh. Niewielka komora dużo szybciej się nagrzewa, co czyni to urządzenie idealnym wyborem do przygotowywania mniejszych porcji obiadowych.

Współczesne modele dostępne na rynku różnią się parametrami i ceną. W internetowych sklepach za klasyczny Prodiż PRUMEL PPG-92 trzeba zapłacić obecnie około 435 zł. Inne popularne modele, takie jak ETA Pecenka Plus, to wydatek rzędu 368–499 zł. Wiele osób stawia także na cenioną czeską markę Remoska, gdzie ceny wahają się w przedziale od 446 zł do 684 zł.

Zdjęcie nowych prodiży
Nowoczesne prodiże nie zużywają tyle energii co w PRL Fot. Google

Należy jednak być ostrożnym przy modelach z poprzedniej epoki. Portal se.pl ostrzega przed wyciąganiem z piwnic kilkudziesięcioletnich urządzeń. "Stare prodiże jeszcze z PRL-u mogą okazać się bowiem prawdziwymi pożeraczami energii elektrycznej" – zauważa serwis. Dlatego moda wraca, ale na nowe sprzęty lub takie sprzed kilkunastu, a nie kilkudziesięciu lat.

Jak piec w prodiżu? Praktyczne zasady i najczęstsze błędy kulinarne

Przy korzystaniu z prodiża trzeba pamiętać o kilku zasadach. "Jeśli chcesz uzyskać bardziej chrupiącą skórkę na pieczonym mięsie lub złocisty wierzch ciasta, możesz pod koniec pieczenia lekko uchylić pokrywę, aby odparować nadmiar wilgoci" – radzi portal se.pl.

Jednak zbyt częste zaglądanie do środka powoduje utratę ciepła i wydłuża czas gotowania. "Użytkownicy prodiży często popełniają kilka typowych błędów, które mogą wpłynąć na jakość potraw" – podkreśla serwis.

Kolejnym błędem bywa wkładanie zbyt dużych porcji. Redakcja se.pl zaznacza, że przeładowanie misy blokuje prawidłową cyrkulację gorącego powietrza, co może prowadzić do nierównomiernego upieczenia. Trzeba pamiętać też o regularnym czyszczeniu, żeby zaschnięte resztki jedzenia nie przypalały się i nie wpływały na smak kolejnych potraw.