
PiS zarzucało rządowi Tuska zdradę dyplomatyczną w związku z katastrofą samolotu z polską delegacją w Smoleńsku. Po latach prokuratura stwierdziła, że nie było zdrady i umorzyła śledztwo – pisze niemiecka gazeta.
Stefan Locke, autor relacji opublikowanej w sobotę na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ), cytuje polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który po decyzji prokuratury krajowej napisał na platformie X – „Nie było żadnej zdrady dyplomatycznej, ani żadnej intencji jej popełnienia".
"Oczywiście żaden z kłamców smoleńskich nie przeprosi. Otumanili miliony ludzi, podzielili rodziny, wywołali nienawiść wewnątrz jednego narodu. Będą się za to smażyć w piekle" – przytoczył wypowiedź szefa polskiej dyplomacji Locke.
Nie było zdrady dyplomatycznej
„Decyzja prokuratury kończy trwające 10 lat śledztwo” – pisze autor przypominając, że Prawo i Sprawiedliwość oskarżało Donalda Tuska i jego rząd o zdradę dyplomatyczną przy wyjaśnianiu katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. W katastrofie w kwietniu 2010 r. zginął prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka oraz 94 inne osoby, wśród których byli wysocy rangą oficerowie i politycy.
„FAZ” pisze, powołując się na prokuraturę, że współpraca władz polskich z władzami rosyjskimi w celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy „nie wyczerpywała żadnych znamion przestępstwa zdrady dyplomatycznej”.
Zobacz także
„W tym, w szczególności władze polskie nie działały na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej” – przytacza niemiecka gazeta stanowisko prokuratury. Obrana metoda postępowania była „najkorzystniejsza dla interesów Rzeczypospolitej Polskiej”.
Locke zaznaczył, że polscy i rosyjscy śledczy doszli do wniosku, że katastrofa była wypadkiem spowodowanym niekorzystną pogodą oraz presją czasu – polska delegacja nie chciała się spóźnić na uroczystości 70. rocznicy zbrodni w Katyniu. Na lotnisku panowała gęsta mgła, dlatego kontrolerzy zalecili załodze samolotu odejście na inne lotnisko. „Pomimo tego, piloci próbowali lądować – prawdopodobnie na rozkaz prezydenta – samolot nie trafił na pas, skosił drzewa i spadł na ziemię” – czytamy w „FAZ”.
Forsując tezę o zdradzie, PiS doprowadziło do podziału Polaków
PiS, a przede wszystkim szef partii Jarosław Kaczyński, nigdy nie zaakceptowało wyników śledztwa. Partia utrzymywała, że katastrofa została celowo spowodowana przez Rosję, a następnie, z pomocą rządu Tuska, zatuszowana. PiS nigdy nie przedstawiło twardych dowodów na potwierdzenie swojej tezy, chociaż w czasie swoich rządów powołało komisję, która wydała 20 mln euro.
Jak pisze „FAZ”, forsując tezę o zdradzie, PiS doprowadziło do głębokiego podziału polskiego społeczeństwa. Od tego czasu wielu zwolenników PiS traktuje liberalno-konserwatywny obóz Tuska jak zdrajców. Umorzenie śledztwa raczej nie uspokoi nastrojów, chociaż śledczy oparli swoją decyzję na zeznaniach 488 świadków, licznych dokumentach oraz pomocy prawnej innych państw. „FAZ” zastrzega na zakończenie, że postanowienie prokuratury nie jest prawomocne.
Opracowanie: Jacek Lepiarz






