policja
Sprawca pobicia w Janówku Pierwszym już w rękach policji. Fot. shutterstock

Na budowie w Janówku Pierwszym doszło do brutalnego pobicia. Napastnik uderzał kobietę i mężczyznę metalową rurką tak, aż oboje stracili przytomność. Sprawą zajęli się mundurowi. Sprawca już jest w ich rękach. Okazuje się, że to 44-letni obywatel Ukrainy, który ukrywał się w Nowym Dworze Mazowieckim.

REKLAMA

Wszystko wydarzyło się już 27 lipca, ale policja dopiero teraz opisała całą sprawę szczegółowo. Na terenie jednej z działek budowlanych w Janówku Pierwszym w powiecie legionowskim pracowała grupa osób. Czterdziestoletni mężczyzna, który był tam jednym z pracowników fizycznych, bez jasnego powodu zaatakował swojego kolegę z pracy. Jak ustalono, napastnik użył do tego metalowej rurki. Bił swoją ofiarę po głowie.

Gdy przebywająca na miejscu kobieta spróbowała go powstrzymać, też oberwała. Agresor zaczął uderzać ją tym samym narzędziem w okolice twarzy. Obie zaatakowane osoby w wyniku odniesionych obrażeń straciły przytomność. Na miejsce wezwano pomoc medyczną.

Zatrzymanie na terenie Nowego Dworu Mazowieckiego

Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia przed przybyciem patrolu. Sprawą zajęli się funkcjonariusze pionu kryminalnego z Komendy Powiatowej Policji w Legionowie. Po przeprowadzeniu wielu czynności operacyjnych na miejscu i zebraniu informacji udało im się ostatecznie ustalić, kim był sprawca i gdzie może przebywać.

Kolejnego dnia, 28 lipca, policjanci zatrzymali 44-letniego obywatela Ukrainy na terenie Nowego Dworu Mazowieckiego. Mężczyzna został przewieziony do komendy i zamknięty w areszcie.

Decyzja o trzymiesięcznym areszcie

Po zgromadzeniu obszernego materiału dowodowego Komendant Komisariatu Policji w Wieliszewie wystąpił z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego, który poparła Prokuratura Rejonowa w Legionowie. Sąd przychylił się do tego wniosku i podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu 44-latka na okres trzech miesięcy.

Sprawę prowadzi dalej legionowska prokuratura. Za spowodowanie ciężkich obrażeń i napaść podejrzany może trafić na kilka lat do więzienia.

Seria głośnych pobić w ostatnim czasie

W ostatnim czasie głośno było też o innych pobiciach. Jednak to już ze strony polskich obywateli. Ataki przyjmowały różne formy – od brutalnego pobicia pary we Wrocławiu, przez uderzenie kierowcy popularnej platformy przewozowej na oczach dziecka w Częstochowie, po atak na dzieci bawiące się na placu zabaw w Legnicy. Fala agresji rozpoczęła się od zdarzenia w Bielsku-Białej, gdzie kierowca autobusu zwyzywał dwie nastolatki z Ukrainy.

Zaledwie kilka dni temu doszedł kolejny incydent. Poruszenie w mediach społecznościowych wywołało nagranie spod marketu dużej sieci dyskontowej w Krakowie. Policja zabrała głos i przekazała, że trwają poszukiwania sprawcy, a postępowanie jest prowadzone pod kątem przestępstwa motywowanego narodowościowo.

"W związku ze zgłoszeniem incydentu, do którego doszło 5 sierpnia, pomiędzy dwiema osobami narodowości ukraińskiej a n/n mężczyzną informujemy, że Komisariat VI w Krakowie prowadzi postępowanie pod kątem art. 257 KK" – przekazała wówczas na X Policja Kraków.