
Policja wyjaśnia okoliczności ataku, do którego doszło w Częstochowie. 48-letnia kobieta zaatakowała kierowcę pochodzącego z Ukrainy. Napastniczka usłyszała już zarzuty napaści na tle narodowościowym, a z racji tego, że świadkiem zdarzenia było jej dziecko, sprawą zajmie się również sąd rodzinny.
Policja poinformowała o kolejnej sytuacji, która może być elementem serii ataków na Ukraińców w Polsce. Wcześniej informowaliśmy m.in. o pobiciu nastolatek w Legnicy, brutalnej napaści na parę z Ukrainy we Wrocławiu i ataku na 60-latka, który stanął w obronie Ukraińca w tramwaju w Poznaniu. Tym razem sprawa dotyczy Częstochowy.
30 lipca w mediach społecznościowych został opublikowany film przedstawiający kobietę z dzieckiem, która zaatakowała kierowcę pojazdu do przewozu osób. Wideo nie umknęło uwadze służb. Funkcjonariusze szybko przystąpili do ustalenia okoliczności zdarzenia i osób, które brały w nim udział.
"Częstochowscy policjanci podjęli działania zmierzające do ustalenia dokładnych okoliczności tego zdarzenia oraz jego uczestników" – czytamy we wpisie Policji Śląskiej na Facebooku.
Wstępne ustalenia służb – 48-latka miała zaatakować 35-latka z Ukrainy
Relacja 35-latka została przytoczona w komunikacie Policji Śląskiej. Mężczyzna z Ukrainy złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Z jego treści wynika, że 35-latek realizował dla kobiety usługę przewozu osób. 48-latka miała poprosić go o zatrzymanie się przy sklepie. Mężczyzna odmówił. W reakcji kobieta miała uderzyć go w głowę.
Okoliczności zdarzenia mogą być stosunkowo łatwe do ustalenia. 35-latek miał zainstalowaną w swoim pojeździe kamerę. Nagranie z niej zostało zabezpieczone przez funkcjonariuszy i może pomóc w ustaleniu przebiegu zdarzenia. Wideo ze zdarzenia zostało udostępnione m.in. przez profil Wiadomości Częstochowa na Facebooku.
48-latka jest już w rękach policji. Warto odnotować, że sama zgłosiła się na komisariat i przyznała się do przedstawionego jej zarzutu. Jak poinformowała Policja Śląska, kobieta usłyszała już zarzut ze strony Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Północ. Dotyczy on "stosowania przemocy i znieważenia obywatela Ukrainy z powodu przynależności narodowej". Kodeks karny jako maksymalną karę za to przestępstwo przewiduje do 5 lat pozbawienia wolności.
Obecnie wobec kobiety zastosowano środki zapobiegawcze. Mowa tu o policyjnym dozorze, zakazie zbliżania się do pokrzywdzonego i poręczeniu majątkowym. Znaczenie ma również fakt, że w pojeździe znajdowało się dziecko. Jest to okoliczność, która może nie sprzyjać 48-latce.
Konsekwencje czynów 48-latki mogą dotknąć również dziecka
"Z uwagi na fakt, że świadkiem zdarzenia było małoletnie dziecko, z którym 48-latka podróżowała, materiały dotyczące tego zdarzenia zostaną również przekazane do sądu rodzinnego celem oceny sytuacji rodzinnej i podjęcia stosownych czynności w ramach jego kompetencji" – czytamy w komunikacie.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Ze względu na to, że dziecko mogło być świadkiem przemocy motywowanej narodowościowo, policja ma obowiązek sprawdzić, czy wychowuje się ono w bezpiecznych warunkach. Zajmie się tym Sąd Rodzinny i Nieletnich, który w zależności od swoich ustaleń może (ale nie musi) podjąć wobec rodziny przewidziane w prawie rodzinnym i opiekuńczym np. wprowadzenie nadzoru kuratorskiego.
W skrajnych przypadkach sąd ma także możliwość ograniczenia lub zawieszenia władzy rodzicielskiej. Oczywiście nie w związku z jednorazową sytuacją agresji, ale w przypadku wykazania szeregu naruszeń i zaniedbań w trakcie postępowania sądowego.






