
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dorzucił się do wymiany liczników prądu w polskich domach i firmach. Umowy podpisane z operatorami obejmują 5 milionów urządzeń. Wartość wsparcia to miliard złotych.
Stary licznik z obracającą się tarczą i inkasent pukający do drzwi to już powoli przeszłość. Do 4 lipca 2031 r. każdy odbiorca prądu w Polsce ma mieć licznik zdalnego odczytu (LZO vel AMI), który sam wysyła zużycie operatorowi.
Obowiązek płynie z unijnej dyrektywy 2019/944 i znowelizowanego Prawa energetycznego, a harmonogram rozpisano etapami: 65 proc. odbiorców musi mieć LZO do końca 2027 r. i 80 proc. do końca 2028 r.
Licznik zdalnego odczytu – co daje w praktyce?
LZO mierzy zużycie na bieżąco i wysyła dane bez naszego udziału. Nie trzeba więc już spisywać ręcznie stanu, by obliczyć zużycie prądu. To również koniec z prognozami, które potrafiły skończyć się bolesną dopłatą po roku. Rozliczenie idzie za rzeczywistym poborem energii.
W naTemat pisaliśmy już, że nowe urządzenia otwierają i ułatwiają drogę do taryf dynamicznych. Widać wtedy czarno na białym, w jakich godzinach nie włączać pralki i zmywarki, bo wtedy jest najdroższy prąd.
Do tego dochodzą aplikacje od operatorów, w których widać zużycie energii praktycznie na żywo. Zyskują też właściciele fotowoltaiki. Licznik pokazuje im nie tylko pobór, ale i ilość energii oddanej do sieci.
Dofinansowanie NFOŚiGW do liczników AMI. Czy montaż będzie darmowy?
Pieniądze płyną z programu Elektroenergetyka – Inteligentna infrastruktura energetyczna, zasilanego z Funduszu Modernizacyjnego. Dotacje pokrywają zakup liczników, ich montaż oraz przebudowę infrastruktury pod nowy system.
NFOŚiGW
fragment komunikatu
"Dotychczas NFOŚiGW podpisał umowy dotacyjne na łączną kwotę 1 mld zł, a realizację inwestycji zaplanowano do 2030 r. Planowane jest podpisanie kolejnych umów" – czytamy w komunikacie Funduszu.
Zobacz także
Dla odbiorcy wymiana w ramach harmonogramu operatora jest bezpłatna, bo licznik należy do spółki, a nie do lokatora. Zapłacimy tylko wtedy, gdy zażądamy montażu poza kolejnością, bo wtedy dochodzi koszt urządzenia i robocizny.
Kto wymienia liczniki? Tauron, PGE i pozostali operatorzy
Najwięcej urządzeń objęła umowa z Tauron Dystrybucja – 1 950 514. Drugie miejsce zajmuje PGE Dystrybucja z 1 334 208 licznikami, a trzecie Energa Operator z 893 695. Listę zamykają Stoen Operator z 448 000 urządzeń i Enea Operator z 272 727. Razem daje to blisko 4,9 mln liczników, a to nie ostatnie słowo Funduszu.

Dane z nowych urządzeń popłyną do Centralnego Systemu Informacji Rynku Energii. "Bieżący dostęp do danych pozwala operatorom skuteczniej zarządzać siecią, monitorować jakość dostarczanej energii i lepiej planować rozwój infrastruktury. To szczególnie istotne w warunkach rosnącego udziału odnawialnych źródeł energii i zwiększającego się zapotrzebowania na energię elektryczną" – podaje NFOŚiGW. System ma przyspieszyć zmianę sprzedawcy prądu i ułatwić operatorom lokalizowanie awarii.






