
Niemal 500-kilogramowy rekin długoszpar został znaleziony martwy na bałtyckiej plaży. Choć początkowo naukowcy zakładali różne przyczyny śmierci, sekcja zwłok wykluczyła wiele z nich. Zwierzę było zdrowe, nie głodowało i nie miało poważnych obrażeń. Badacze pozostali więc z dwiema zagadkowymi hipotezami.
10 sierpnia oceanarium w Nordsøen poinformowało o obecności warzącego niemal 500 kilogramów rekina na plaży w Ålbæk w Danii. Zwierzę było martwe. Badacze błyskawicznie zaczęli zastanawiać się, co spowodowało jego śmierć – czy rekin był w dobrej kondycji, czy był zdrowy, ile miał lat i czym się żywił.
Taki okaz prezentuje bardzo wysoką wartość badawczą, co postanowili wykorzystać duńscy naukowcy. W większości przypadków naukowcy dokonują sekcji na zwierzętach, które trafiają na brzeg w stanie głębokiego rozkładu. Tu mieli do czynienia ze wczesnym stadium pośmiertnym. Zwierzę zostało więc zabezpieczone i przetransportowane do Nordsøen Oceanarium w Hirtshals, gdzie poddano je dokładnej sekcji zwłok.
Badanie zostało przeprowadzone przez interdyscyplinarny zespół ośmiu specjalistów reprezentujących Statens Naturhistoriske Museum, Kattegatcentret, Museum Sønderjylland i, oczywiście, Nordsøen Oceanarium. Pracom przewodziła Kristina Ydesen, główna biolożka w oceanarium w Hirtshals.
Rekin długoszpary (Cetorhinus maximus) to prawdziwy gigant
W wodach oceanu światowego jest tylko jedna większa ryba. Mowa tu o rekinie wielorybim. Jak podaje portal migogaalborg.dk, osobnik wyłowiony w Ålbæk osiągnął masę całkowitą około 500 kilogramów przy aż 4,70 metra długości. Badacze zidentyfikowali również płeć i wiek ryby.
Okazuje się, że była to samica, która mogła być dość młoda. Naukowcy oceniają, że miała około 10-15 lat. Jak na ten gatunek jest to wczesna faza rozwojowa, bo rekiny długoszpary mogą dożywać nawet 50 lat, a ich długość ciała może przekraczać nawet 8 metrów.
Z sekcji zwłok wynika, że zwierzę było zdrowe i sprawne. Proporcje serca były prawidłowe, a masa wątroby stanowiła około 15 proc. ciała ryby. Co ciekawe, naukowcy nie zidentyfikowali również żadnych wyraźnych ran ciętych, urazów mechanicznych, złamań, wylewów lub śladów po zaplątaniu się w liny rybackie. By ustalić przyczynę śmierci ryby, wykonali więc szereg kolejnych badań.
Zagadkowa śmierć rekina w Danii
Jedną z hipotez było to, czy do śmierci rekina nie doprowadził człowiek. Sprawdzili więc, czy żerująca ryba nie połknęła przypadkiem jakiegoś ciała obcego – ostrego plastiku, fragmentu sieci. Wygląda jednak na to, że nie – żołądek nie był w żaden sposób uszkodzony. Co więcej, w układzie pokarmowym ryby znajdowała się biomasa. Samica rekina nie głodowała więc przed śmiercią i nie padła z powodu wycieńczenia organizmu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Badacze zastanawiali się również, czy ryba nie zmagała się z pasożytami. Okazuje się, że trop był po części słuszny – badanie jelit wykazało, że w jelitach zidentyfikowane zostały obłe osobniki o nitkowatym kształcie. Ich ilość nie była jednak wystarczająca, by mogły być przyczyną śmierci zwierzęcia.
Naukowcy odrzucili więc szereg hipotez – od uszkodzenia mechanicznego po śmierć głodową. Zostały więc dwa prawdopodobne rozwiązania zagadki. Jedno dotyczy zbyt wysokiej temperatury wód. Może być ona szkodliwa i śmiertelna dla tego typu ryb. Drugą hipotezą jest infekcja układu nerwowego, np. wywołana toksynami. Rekin będzie badany również i pod tym kątem, wymaga to jednak przeprowadzenia złożonych analiz laboratoryjnych, na wyniki trzeba będzie więc poczekać.






