
Takiego paraliżu w lotnictwie nie było od dawna. Od 8 sierpnia liczba odwołanych i przekierowanych lotów drastycznie rośnie, a dziesiątki tysięcy osób czekają na powrót z wakacji. W tym gronie jest ok. 200 Polaków. Sytuacja jest bardzo skomplikowana.
Wakacje we Włoszech niezmiennie pozostają jedną z najpopularniejszych opcji wśród polskich turystów. Pokochaliśmy region Emilia-Romania, ale wielu naszych podróżnych wybiera także Sycylię. I to właśnie ci, którzy mieli lecieć z Katanii, w ostatnich dniach z niepokojem patrzą w kierunku Etny. Wulkan kolejny dzień z rzędu paraliżuje ruch lotniczy i nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała się poprawić. Ryanair i Wizz Air musiały odwołać kolejne loty.
Polacy utknęli we Włoszech. Odwołano już ok. 700 lotów, a będzie ich więcej
Największym lotniskiem Sycylii jest to znajdujące się w Katanii. To świetna lokalizacja, ale ma jedną ogromną wadę – znajduje się w pobliżu Etny. Wulkan już raz postraszył podróżnych podczas tegorocznych wakacji. Teraz jednak doprowadził do wielodniowego paraliżu.
Erupcja rozpoczęła się podczas minionego weekendu, kiedy to dało się jeszcze latać. Jednak od poniedziałku 8 sierpnia w zasadzie nic stamtąd nie lata. Jak podała agencja ANSA, tylko do środy 12 sierpnia odwołano 700 lotów. Ponad 400 połączeń udało się przenieść na okoliczne porty. Jednak końca utrudnień na razie nie widać.
"W związku z aktywnością wulkaniczną Etny przedłużono zamknięcie sektora B3, co spowodowało zawieszenie przylotów i odlotów do godz. 2:00 w nocy 14 sierpnia" – poinformowały w środę wieczorem władze lotniska w Katanii. Oznacza to czwartą dobę ogromnych utrudnień, które dotyczą już nie tylko Sycylii, ale także oddalonej o niespełna 100 kilometrów Malty, gdzie dochodzi do opóźnień lotów z powodu pyłu wydobywającego się z Etny.
Zobacz także
Ryanair i Wizz Air musiały odwołać kolejne loty. W tym te do Polski
Osoby, które czekają na możliwość opuszczenia Sycylii, proszone są o nieprzyjeżdżanie na lotnisko w Katanii, dopóki status ich lotu nie zostanie potwierdzony przez przewoźnika. Tym samym stale muszą one sprawdzać aplikacje i wiadomości przesyłane przez linie lotnicze.
Z optymizmem na sytuację nie patrzą eksperci. W środę wieczorem lawa płynęła z 3 z 4 pęknięć, które otworzyły się w zboczu Etny. Wulkan nie wykazywał wówczas żadnych objawów spowolnienia i nadal wyrzucał z siebie duże ilości dymu, który jest największym problemem dla lotnictwa.
W związku z niezmiennie trudną sytuacją trzeba spodziewać się kolejnych odwołań lotów. W czwartek nie odbędą się co najmniej 52 połączenia startujące z Katanii. Ryanair miał na 13 sierpnia zaplanowane loty do Warszawy, Katowic i Krakowa. Wizz Air powinien przylecieć do Warszawy, Gdańska i Katowic. Aktualnie żaden z tych lotów nie widnieje jako odwołany w systemie Flightradar24, jednak biorąc pod uwagę, że lotnisko ma pozostać zamknięte do godziny 2:00 w nocy z 13 na 14 sierpnia, szanse na ich realizację są niewielkie.
Równocześnie Ryanair odwołał już loty m.in. do Bari, Rzymu czy Neapolu. Iberia nie poleci do Madrytu, a liczne loty krajowe odwołały linie ITA Airways. Z Katanii na trasach międzynarodowych nie poleci easyJet, a Wizz Air odwołał już loty do Bolonii i Turynu. Kolejne anulacje są najpewniej tylko kwestią czasu. Dlatego chcąc opuścić Sycylię, warto sprawdzać status lotów z innych lotnisk na wyspie, a także rozważyć podróż przez wspomnianą wcześniej Maltę (można na nią dopłynąć promem) lub lot z Lamezii Terme w kontynentalnej części Włoch. W takiej sytuacji warto też znać prawa pasażera linii lotniczych.






