
Erupcja Etny zademonstrowała potęgę żywiołu, dzieląc odwiedzających Sycylię na dwie grupy. Podczas gdy dla tysięcy podróżnych wybuch oznacza chaos na lotnisku, dla innych stał się pretekstem do ekscytującej wycieczki.
Etna to najwyższy i najaktywniejszy wulkan w Europie. Znajduje się na wschodnim wybrzeżu Sycylii we Włoszech, blisko Katanii i wybucha nawet kilkadziesiąt razy w roku. Najnowsza, wyjątkowo silna erupcja Etny rozpoczęła się w piątek, 7 sierpnia 2026 roku. Wulkan zaczął wtedy wyrzucać duże ilości pyłu i lawy, co doprowadziło m.in. do zamknięcia lotniska w Katanii.
Paraliż komunikacyjny. Lotnisko w Katanii nie mogło funkcjonować normalnie
Wybuch nastąpił podczas szczytu sezonu wakacyjnego. To moment, w którym południe Europy przeżywa oblężenie – w tym sezonie rekordowy wzrost odnotowali choćby Polacy w Portugalii. Głównym źródłem problemów dla turystów próbujących opuścić wyspę stały się chmury pyłu wulkanicznego wyrzucone w powietrze przez Etnę.
Ze względów bezpieczeństwa, w tym zerowej widoczności, władze lotniska w Katanii zostały zmuszone do wstrzymania operacji lotniczych. Mniejsze lotnisko Comiso także zostało tymczasowo sparaliżowane.
Do pierwszej dużej fali odwołań lotów na Sycylii doszło w poniedziałek, 10 sierpnia. Poskutkowało to zmianą planów tysięcy podróżnych, którzy musieli organizować alternatywną podróż na własną rękę lub zostać na przymusowych wydłużonych wakacjach na Sycylii. Nie jest to pierwszy raz w tym sezonie, kiedy Etna powoduje zamknięcie lotniska.
Zobacz także
Nie wszyscy jednak narzekają. Etna dała spektakularny spektakl
Podczas gdy jedni marzyli o szybkim wylocie, inni szturmowali zbocza Etny. Spływająca po zboczach lawa tworzy piękny widok, szczególnie nocą, gdy odznacza się na tle ciemnego nieba. Jak podaje "Newsmax Polska", biura podróży i przewodnicy przeżywają oblężenie, bo liczba chętnych na nocne wyprawy przerosła wszelkie oczekiwania.
Rosnąca popularność erupcji ma jednak ciemną stronę. Zgodnie z przepisami turystyka na Etnie jest regulowana: samodzielnie można wejść jedynie na wysokość 2400 m n.p.m. Wyższe partie wulkanu (którego szczyt sięga 3324 m n.p.m.) wymagają opieki przewodnika.
Jak podaje "La Sicilia", wielu amatorów ignoruje zasady bezpieczeństwa. Szacuje się, że w ostatnim czasie każdej nocy na szlaki rusza nawet do 2000 osób. Często bez przewodnika czy odpowiedniego obuwia.
A brak wyobraźni w trudnym terenie prowadzi do wypadków. Przykładem jest historia 53-letniego Włocha opisana przez "Newsmax Polska". Mężczyzna po zejściu ze szlaku zgubił drogę i upadł, łamiąc obie nogi. Podczas trudnej, nocnej akcji ratunkowej musiały interweniować zarówno służba ratunkowa, jak i policja.






