
Skala pożaru w Chorwacji w żupanii splicko-dalmatyńskiej jest ogromna. Zdjęcia satelitarne pokazują ok. 200 ognisk ognia, a w akcji są setki strażaków i cztery samoloty gaśnicze. Szpital w Splicie ściągnął lekarzy z urlopów, aby pomóc rannym.
– Wszystko spłonęło. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek w Chorwacji wydarzył się podobny pożar i oby nigdy więcej się nie wydarzył – powiedział w rozmowie z portalem 24sata.hr Ante Tomasović, prezes straży pożarnej w mieście Omiš. Akcja gaśnicza trwa i ma ogromną skalę. Pożar w Chorwacji miał ok. 200 ognisk, a jego dogaszanie nie będzie łatwe. Na miejscu jest prawie 300 strażaków. Dopiero ranek pokazał, jak wielka jest skala zniszczeń.
Pożar w Omišu w Chorwacji. 7 osób w stanie krytycznym walczy o życie
Wraz z nadejściem poranka chorwackie media podały więcej szczegółów dotyczących pożaru, który w czwartek wieczorem wybuchł w miejscowości Lokva Rogoznica i ruszył na pełen polskich turystów Omiš. Świadkowie i strażacy mówią wprost, że żywioł przemieszczał się po wzgórzach porośniętych lasem błyskawicznie, docierając w okolice domów.
Pierwsze informacje mówiły o 10 osobach rannych na skutek pożaru. Teraz bilans jest znacznie wyższy. Pomocy udzielono już 36 osobom, które doznały oparzeń lub miały problemy z oddychaniem. 14 osób trafiło do szpitala. Stan siedmiu określa się jako krytyczny, a lekarze walczą o ich życie. Na oddziale intensywnej terapii przebywają także trzy kolejne osoby, których stan jest nieco lepszy.
W związku z bardzo dużą liczbą poszkodowanych szpital w Splicie ściągnął lekarzy, którzy przebywali na urlopach. "KBC Split natychmiast zaangażował wszystkie dostępne zespoły, aby zapewnić terminowe leczenie poszkodowanych. Ze względu na wzmożony napływ pacjentów wezwano również pracowników przebywających na urlopach" – przekazał w oświadczeniu szpital KBC Split.
Zobacz także
Ogromne straty po pożarze w Chorwacji. Magistrala Adriatycka zamknięta do odwołania
O tym, jak szybko rozprzestrzeniał się ogień, wiele mówią zdjęcia satelitarne. Pierwsze źródło ognia zostało wychwycone o 20:38. O godzinie 23:41 były już 200 ognisk pożaru w okolicy miejscowości Lokva Rogoznica i miasta Omiš.
– Obecnie jestem na miejscu pożaru i widzę naprawdę wiele. Front pożaru jest ogromny. Mamy nadzieję, że wiatr się uspokoi, a przyjazd wozów strażackich rano powstrzyma front pożaru. Pożar spowodował ogromne szkody materialne w tym rejonie – mówił szef straży pożarnej Slavko Tucaković w wywiadzie dla Radia Sljeme ok. godziny 6:00 rano. Później do akcji zaangażowano samoloty gaśnicze, a o 7:10 w rozmowie z serwisem Index.hr poinformował on, że "w okolicach miejscowości Lokva Rogoznica i Omiš nie ma już otwartego ognia". Nie oznacza to jednak zakończenia akcji gaśniczej.
Dopiero poranek ukazał też skalę strat wywołanych przez ogień. Pożar zniszczył część domów w miejscowościach Ivašnjak, Staro Selo, Pod Vajle, Nemira, Stanići i Medići. Spaliło się także wiele łodzi i samochodów. Straty będą ogromne, ale ich liczenie rozpocznie się dopiero po zakończeniu akcji gaśniczej.
Jak podają chorwackie media, wielu turystów wyjechało z zagrożonego terenu drogą lądową oraz morską. Nieprzejezdna pozostaje Magistrala Adriatycka w obszarze działań strażaków, a kierowcy kierowani są na objazdy. To ważna informacja dla tych, którzy dojeżdżają tam własnymi autami. Odpowiednie służby dbają o to, by pożar w Chorwacji został opanowany, a sytuacja w Omišu wróciła do normy. W końcu to jeden z ulubionych kierunków Polaków.






