
To nie scenariusz kolejnej odsłony "Domu z papieru", a autentyczna, zuchwała kradzież we włoskiej Mesynie. Złodzieje weszli do muzeum o godzinie 21:50 w sobotę 15 sierpnia, złamali szereg zabezpieczeń i wynieśli sześć bezcennych dzieł sztuki. Coś poszło jednak nie tak, bo dwa z nich niespodziewanie porzucili.
Sprawą kradzieży na włoskiej Sycylii żyją dziś całe Włochy. Skok nie był dziełem przypadku, lecz perfekcyjnie zaplanowaną akcją, której celem były najcenniejsze eksponaty Muzeum Accascina w Mesynie na północnym wschodzie wyspy. Włoskie władze są załamane, gdy na jaw wychodzą kolejne fakty. Aż trudno nie porównać tej sytuacji do napadu na Luwr.
Kradzież dzieł sztuki w muzeum we Włoszech. Złodziejom bardzo się spieszyło
Wiadomo już, że łupem przestępców padły cenne dzieła sztuki autorstwa Antonello da Messina pochodzące z XV wieku. Chlubą placówki był Poliptyk San Gregorio, czyli drewniane malowidło składające się pierwotnie z 6 części, z których do dzisiejszych czasów przetrwało jedynie 5. Drugim łupem był natomiast dwustronny panel z wizerunkiem Madonny i Chrystusa. Oba dzieła są bezcenne, choć za ich zakup prywatny kolekcjoner zaproponował niedawno 15 mln euro. Władze muzeum oczywiście odmówiły, bo dla regionu są to unikatowe i bezcenne arcydzieła.
Aktualnie muzeum nie ma ani dzieł, ani pieniędzy. W sobotę 15 sierpnia grupa co najmniej 3 złodziei o godzinie 21:50 weszła do muzeum, uważnie pokonując kolejne elementy zabezpieczeń. Udało im się unieszkodliwić alarm, ominąć nocnego stróża, a także dobrać do gabloty, w której znajdował się panel. W trakcie tej perfekcyjnie przygotowanej kradzieży coś jednak musiało pójść nie tak.
Jak podaje serwis rainews.it, złodzieje uciekli z miejsca zdarzenia boczną bramą, którą muzeum wykorzystywało sporadycznie, m.in. do transportu dzieł sztuki. W trakcie pakowania łupu doszło do komplikacji, ponieważ złodzieje porzucili dwa z 5 elementów drewnianego Poliptyku San Gregorio. To właśnie te dzieła zauważyli przypadkowi przechodnie, którzy od razu zaalarmowali policję i karabinierów.
– Zaskakuje mnie, że nie są to dzieła na płótnie, które można zwinąć, lecz na desce. To kradzież zaplanowana przez profesjonalistów i mam nadzieję, że wkrótce uda się ich zatriiinać – przekazał radny ds. kultury Mesyny, Enzo Caruso. Muzeum zostało zamknięte w niedzielę 16 sierpnia dla zwiedzających.
Zobacz także
Afera we Włoszech po wielkiej kradzieży. Lokalne władze są załamane
"Jestem zszokowany i zasmucony informacją o kradzieży z Regionalnego Muzeum Interdyscyplinarnego w Mesynie, skąd skradziono trzy panele z Poliptyku San Gregorio oraz dwustronny panel z Madonną z Dzieciątkiem i Chrystusem, przypisywane Antonello da Messina i mające niezwykłą wartość dla naszego dziedzictwa kulturowego. Rozmawiałem z burmistrzem Mesyny, Federico Basile, wyraziłem współczucie dla miasta i całej społeczności w związku z tym zdarzeniem" – przekazał włoski minister kultury Alessandro Giuli.
– Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się stało. Były to dwa z najważniejszych i najbardziej znanych dzieł Antonella da Messina. To ogromna strata dla muzeum, miasta, społeczności i świata sztuki – skomentowała dyrektorka regionalnego muzeum w Mesynie, Marisa Mercurio.
Wszyscy przyznają, że mają nadzieję, iż złodziei uda się wkrótce zatrzymać, a skradzione dzieła wrócą do zbiorów muzeum. Jednak może to nie być łatwe. Wystarczy wspomnieć sprawę z 2019 roku, kiedy to w niemieckim Dreźnie doszło do kradzieży kamieni szlachetnych wartych miliardy euro. Do dziś nie udało się odzyskać wszystkich skradzionych przedmiotów. Podobnie było po kradzieży w Luwrze w 2025 roku. Wówczas również policja zatrzymała część sprawców, ale nie odzyskała wszystkich skradzionych eksponatów.






