
Chorwacja od lat jest jednym z najpopularniejszych kierunków wyjazdowych w Europie. Jej wybrzeże ciągnie się na ponad 6 tys. kilometrów, z czego na kontynent przypada 1880 km. Problem w tym, że wiele plaż jest dość wąskich, a ludzie zaczęli rezerwować na nich miejsca. Na szczęście lokalne władze wkroczyły do akcji.
Polakom uroków Chorwacji nie trzeba wpajać na siłę. Przez lata wypraw samochodowych, a teraz coraz częściej podróży na pokładach samolotów, doskonale poznali ten kraj i uroki jego wybrzeża. Problem w tym, że część turystów, podobnie jak w hotelach z all inclusive, nauczyła się już wcześnie rano zajmować najlepsze miejsca na plażach. Niektórzy po prostu nie zabierają stamtąd swoich rzeczy na noc. Lokalne władze powiedziały temu "dość" i wkroczyły do akcji.
Koniec plażowego cwaniactwa w Chorwacji. Leżaki, koce i materace trafiają do kosza
Już kilka dni temu informowaliśmy o skutecznej akcji oczyszczania plaży w uwielbianej przez Polaków Makarskiej. Lokalne służby odpowiedzialne za sprzątanie miasta po prostu wjechały w pobliże plaży ciężkim sprzętem, a ich pracownicy w asyście policji zaczęli zbierać wszystko, co zaśmiecało wybrzeże. Bo właśnie śmieceniem, zdaniem lokalnych władz, jest zostawianie rzeczy na plażach na noc lub we wczesnych godzinach porannych.
W ręce pracowników wpada wtedy wszystko – koce, materace, leżaki, dziecięce zabawki czy krzesła. Plaże są tam bowiem traktowane jako dobro narodowe, które nie może być zanieczyszczane. Takie podejście jest ogromną niespodzianką dla turystów, którzy później przychodzą na swoje idealnie zarezerwowane miejsce i okazuje się, że po ich rzeczach nie ma nawet śladu. To zresztą ci sami turyści, którzy szukając tanich wakacji w Europie, coraz chętniej wybierają Adriatyk.
Bardzo podobnie wygląda to także w innych miejscach chorwackiego wybrzeża. Służby komunalne grają na nosie plażowym cwaniakom m.in. w Svetim Filipie czy Tučepi. I żeby nie było: przy plażach ustawiono tablice ostrzegawcze o karach za zostawianie rzeczy na wybrzeżu. Mandat za to wynosi nawet 130 euro. W Tribunj i Vodicach kara sięgo 260 euro, a wezwania do zapłaty dostają ci, którzy postanowią zgłosić się po swoje rzeczy do miejscowego punktu odbioru.
Zobacz także
Chorwacja przykładem dla innych. Hotele z all inclusive powinny zrobić to samo
To już kolejny sezon w Chorwacji, podczas którego władze sprzątają rzeczy pozostawione przez turystów. W Makarskiej odbywa się to podobno codziennie rano, a litości nie ma dla nikogo. Tego właśnie domagają się turyści, którzy mają dość cwaniaków, przez których cierpi reszta wczasowiczów.
– Mimo że przychodzimy na plażę bardzo wcześnie, regularnie jesteśmy zmuszeni usiąść w pełnym słońcu albo przenieść się w miejsca, gdzie cień jest tylko przez krótki czas – mówił w rozmowie z serwisem Index.hr jeden z niemieckich turystów wypoczywających z rodziną w Tučepi.
Podobnie jak w przypadku rezerwowania leżaków nad basenami w hotelach z all inclusive, także w Chorwacji uderza samolubność części turystów. Wiele osób rezerwuje sobie miejsce wcześnie rano lub jeszcze wieczorem, a odpoczywać tam przychodzi dopiero wiele godzin później albo wcale, bo akurat tego dnia zamiast basenu wybiorą plażę albo pojadą na wycieczkę. Jednak kiedy ich nie ma, nikt nie może skorzystać z zarezerwowanych na darmo miejsc.
Właśnie dlatego Chorwacja ze swoim sprzątaniem plaż powinna być wzorem dla innych. Takie same zasady powinny obowiązywać na całym chorwackim wybrzeżu i we wszystkich hotelach z all inclusive. Na plażach i basenach powinno być miejsce dla tych, którzy naprawdę korzystają z tych miejsc, a nie dla kombinatorów, którzy biorą udział w chorym porannym wyścigu o najlepsze miejsce, po czym swoim "triumfem" cieszą się dopiero wiele godzin później.






