
Ryszard Petru pojawił się w programie "Gość Radia ZET". Został zapytany o powrót niedziel handlowych. Okazuje się, że w rządzie trwa o nie spór. Szczególnie jedna z partii blokuje ich ponowne wprowadzenie.
Od lat w Polsce trwa spór o to, czy niedziele handlowe powinny ponownie obowiązywać w szerszym zakresie. Ryszard Petru przedłożył w Sejmie projekt ustawy, który mógłby zliberalizować prawo w tym zakresie. Tyle że jeden z koalicjantów blokuje realizacje jego pomysłu.
Petru chce liberalizacji, ale Lewica mu ją uniemożliwia
W 2024 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, który zakłada liberalizację prawa o zakazie handlu w niedzielę. Jeżeli wejdzie w życie, powrócą dwie niedziele handlowe w miesiącu (pierwsza i trzecia). Pracownicy byliby jednak zadowoleni z tej zmiany, gdyż za pracę w taki dzień przysługiwałoby im podwójne wynagrodzenie. Projekt utknął jednak w sejmowej komisji.
– Lewica blokuje tę ustawę, która jest w tym momencie w komisji polityki społecznej i nie może z niej wyjść – skarżył się Petru, który stoi za dokumentem, w Radiu ZET.
Jak dodał, "chce być lojalnym koalicjantem, w związku z tym" nie będzie "robił konferencji prasowej, jaka to jest zła Lewica czy zła komisja finansów publicznych". Jest jednak zdania, że praca w parlamencie wymaga wypracowywania kompromisów.
– Najchętniej bym to w ogóle zdelegował regionalnie, czyli żeby to samorządy, albo województwa... albo przynajmniej na poziomie powiatów podejmowano decyzje, czy handel w niedzielę [powinien obowiązywać], drugi wariant jest taki możliwy, że to mogłoby być tylko i wyłącznie np. na dobry początek w miejscowościach turystycznych – tłumaczył.
Polacy chcą pracować w niedzielę?
Czego jednak chcą Polacy? Jak wynika z badania SW Research dla tygodnika "Wprost", aż 43,9 proc. z nas chce zniesienia zakazu w ostatni dzień tygodnia. Warto jednak dodać, że niewiele mniej, bo 41,3 proc., jest przeciwnego zdania. 14,8 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej sprawie.
Dla kontekstu: podobne badanie wykonano w połowie 2024 roku. Tak samo wykonało je SW Research dla "Wprost". Wtedy aż 56 proc. z ankietowanych było za liberalizacją handlu w niedzielę. Przeciwnego zdania było wtedy tylko 30,1 proc. respondentów. Niemal 14 proc. badanych nie miało zdania w tej kwestii.
Temat od lat rozgrzewa opinię publiczną do czerwoności. Jak pisaliśmy w naTemat, Petru o niedzieli handlowej napisał zaledwie trzy słowa ("Dziś niedziela handlowa"), a internet zapłonął – w komentarzach pojawiły się zarówno głosy o "marnowaniu dnia w centrum handlowym", jak i wpisy o tym, że "wszystkie niedziele powinny być handlowe".
Jak także pisaliśmy w naTemat, projekt Petru trafił do zamrażarki sejmowej – brak jednoznacznego wsparcia kluczowych ugrupowań sprawia, że szanse na przeprowadzenie zmian pozostają niewielkie.
Zobacz także
Spór w rządzie i walka o elektorat
Sprawa pokazuje, że w pewnych kwestiach obecny rząd nie potrafi sprawnie działać: wolnorynkowego Petru od lewicowców dzieli zbyt wiele, by te środowiska mogły się ze sobą sprawnie porozumieć.
QUIZ: Czy poznajesz tych polityków i polityczki?
1 / 30 Na początek coś prostego: Kim jest ten polityk?
Fot. JACEK DOMINSKI / REPORTER
Sam były lider Nowoczesnej będzie jednak "ciągnął" temat liberalizacji handlu w niedziele i szerzej: całej gospodarki. Powód? Wiele wskazuje na to, że chce stanąć na czele nowego ugrupowania, które przejęłoby elektorat, który przed laty głosował na Nowoczesną, a w czasie ostatnich wyborów oddał głos na Trzecią Drogę.
Droga Petru na polityczny Olimp będzie jednak trudna, gdyż o centrowych wyborców będą walczyć za nieco ponad rok i politycy KO, i Polski 2050, i Unii Centrum. Nie wspominając o tym, że liberalne gospodarczo reformy obiecują też działacze Konfederacji, z naciskiem na skrzydło związane ze Sławomirem Mentzenem.




