Tour du Mont Blanc może być limitowane
Chcą szybkiej zmiany na słynnym europejskim szlaku. Problemem przede wszystkim liczba turystów Fot. DAWID DOBOSZ/Shutterstock

Górskie wędrówki stają się coraz popularniejsze nie tylko w Polsce. Moda na ucieczkę do natury, przetrwanie na szlaku i przemarsze mierzące setki kilometrów opanowała całą Europę. Jej konsekwencją są niestety zniszczenia i brak szacunku dla unikatowych górskich regionów, stąd coraz częstsze stanowcze reakcje.

REKLAMA

Europa ma kilka bardzo popularnych szlaków turystycznych. Tymi najsłynniejszymi bez wątpienia są Camino de Santiago prowadzące do Santiago de Compostela (Polacy niebawem dolecą tam samolotem Wizz Aira), a także Tour du Mont Blanc, czyli 170-kilometrowa trasa wiodąca przez 3 kraje. Na drugi z tych szlaków rocznie wyrusza ok. 80 tys. osób. W oczach lokalnych władz to problem, z którym należy się uporać jeszcze w 2027 roku.

Najsłynniejszy szlak w Europie może dostać limity. Zmiany już w 2027 roku

Skaliste szlaki, otaczająca natura i problemy, które zostają gdzieś daleko na dole – tak może wyglądać wędrówka szlakiem Tour du Mont Blanc, czyli wokół masywu, nad którym góruje najwyższy szczyt Europy. W tę wyjątkową wędrówkę rocznie udają się dziesiątki tysięcy osób. Nie wszystkie potrafią się tam jednak właściwie zachować.

– Dziś poruszamy się gęsiego. Ludzie widzą tylko tyły tych, którzy są przed nimi. To nie jest idealne rozwiązanie – powiedział burmistrz miasta Saint-Gervais-les-Bains, Jean-Marc Peillex, w rozmowie ze szwajcarskim SRF. Wspomniana miejscowość to jeden z najważniejszych punktów na trasie, bo to tam koleją docierają turyści chcący zbliżyć się do natury.

Problemem są jednak nie tylko tłumy turystów, ale i ich zachowanie. Śmieci i brak poszanowania dla natury, które prowadzą do niszczenia tamtejszego krajobrazu, bywają dużymi wyzwaniami. Stąd propozycja Francuzów, aby od 2027 roku wprowadzić limity na szlaku. Każdy, kto chciałby ruszyć na wędrówkę, musiałby dokonać rezerwacji w miejscowych schroniskach lub na oficjalnych kampingach. Bez tego marzenie o obejściu Mont Blanc trzeba by odłożyć na późniejszy termin. Kwestia opłat i limitów w górach jest zresztą bardzo powszechną. Nawet w Polsce ministerstwo chce podnieść opłaty na szlakach.

Spór o wędrówkę wokół Mont Blanc trwa. Szwajcarzy też dostrzegają problem

Tour du Mont Blanc to około 100 km trasy przebiegającej przez terytorium Francji, około 50 km przez Włochy oraz około 20 km przez Szwajcarię. Dlatego wszelkie zmiany w zasadach poruszania się po niej wymagają współpracy wszystkich trzech krajów. I o ile Francuzi są dość zgodni w kwestii limitów, o tyle Szwajcarzy nie są aż tak przekonani.

– Są sygnały ostrzegawcze i musimy wprowadzić regulacje. Ale przede wszystkim potrzebujemy koordynacji między Szwajcarią, Włochami i Francją – przyznał Joachim Rausis, burmistrz Orsières w szwajcarskim kantonie Valais, cytowany przez "Euronews".

Zaznaczył on, że napływ turystów utrudnia pracę przewodnikom i że jest kwestia, którą należy rozwiązać najpierw. Zwrócił uwagę, że aktualnie pobyt w schronisku trzeba rezerwować nawet z rocznym wyprzedzeniem. Dla osób działających w małych firmach to ogromne obciążenie finansowe i ryzyko. Przecież turyści nie rezerwują górskich wypraw z tak dużym wyprzedzeniem, przez co przewodnicy dość długo sami muszą ponosić duże koszty, które np. w razie niepogody mogą się nie zwrócić.

Dyskusja o tym, jak rozwiązać problem masowej turystyki wokół Mont Blanc, trwa, a jej efekt poznamy prawdopodobnie w najbliższych miesiącach. Kwestia ewentualnego wprowadzenia limitów jest tam o tyle kłopotliwa, że wiele osób uważa góry za coś ogólnodostępnego, co nie powinno podlegać ograniczeniom. Z drugiej strony Madera już dawno zrozumiała, że taka idea nie ma sensu, i na wielu swoich trasach wprowadziła opłaty za wstęp, a także twarde limity. Niestety, masowa turystyka wymusza na regionach zmiany, które jeszcze dekadę temu wydawały się nie do przyjęcia. I być może Tour du Mont Blanc będzie kolejnym tego przykładem.