
Polskie Tatry przeżywają aktualnie najazd turystów. Dobra pogoda sprawiła, że tłumy ruszyły osiągać swoje cele na górskich szlakach. Problem w tym, że nie robią tego sami. W wysokie Tatry zabierają swoje psy. Przewodnik pokazał, jak zwierzęta męczą się m.in. na Rysach. Behawiorysta przestrzega przed konsekwencjami takiej krótkowzroczności.
Psy to nieodłączni towarzysze naszego życia. Szacuje się, że w Polsce w prawie co drugim domu żyje ten czworonożny przyjaciel. Z czasem zaczęliśmy traktować je jak pełnoprawnych członków rodziny, stąd towarzyszą nam już nie tylko na co dzień, ale i podczas wakacji.
Zapominamy jednak, że nie wszędzie tam, gdzie jesteśmy my, powinny być również nasze psy. Tatry nie bez powodu są w większości przypadków dla nich zamknięte. Choć jak pokazał przewodnik tatrzański Marcin Kijowski, niektórzy za nic mają obowiązujące tam zasady.
Zabrali psy na Rysy. Zignorowali nie tylko zakaz obowiązujący w Tatrach
Tatry nie są zbyt przyjazne turystom z psami. Do wyboru mają tylko Dolinę Chochołowską (od Siwej Polany do schroniska), a także Drogę pod Reglami. Wszystkie pozostałe szlaki są dla nich niedostępne z wielu powodów, choć głównym jest dobro i bezpieczeństwo dzikiej zwierzyny, dla której Tatrzański Park Narodowy jest domem.
"Psy, choć są naszymi wiernymi towarzyszami, nie powinny wędrować po Tatrzańskim Parku Narodowym. To nie tylko kwestia ochrony przyrody (dzikie zwierzęta mogą czuć się zagrożone obecnością psów, a ich zapach może zakłócić naturalne zachowania mieszkańców Parku), ale także bezpieczeństwa turystów, zwłaszcza tych z dziećmi, samego psa oraz jego właściciela. W Tatrach o spotkanie z dzikimi zwierzętami nietrudno" – podkreślał w jednym ze swoich wpisów Tatrzański Park Narodowy.
Mimo licznych apeli sytuacja na szlakach się powtarza. Straż Parku wlepia mandaty za chodzenie z psami po szlakach, a ludzie i tak wracają tam z czworonogami. Zwierząt nie można zabierać poza wyznaczone miejsca nawet w specjalnych plecakach i nosidłach. Ale nawet to nie zatrzymało właścicieli psów na Rysach. Nagranie czworonogów na szlaku na najwyższy szczyt Polski pokazał przewodnik Marcin Kijowski.
"Ten drugi na filmie pies był przerażony. Skomlał cicho ze strachu, bał się schodzić ze szczytu. Patrząc w dół, zapierał się łapami. Jego opiekun twierdził, że pies się nie boi, bo… 'był już w Dolomitach', a skomle dlatego, bo 'chce już iść'" – pisał przewodnik.
Nagranie pokazaliśmy psiemu behawioryście. Piotr Wojtków nie miał wątpliwości, że większość zwierząt nie czuła się na trasie dobrze.
Strach, przerażenie i późniejsze problemy. Tatry mogą wywołać traumę u psa
– Chyba tylko przez kilka sekund widziałem psa, który jest rozluźniony, a przez zdecydowaną większość widziałem psy, które sobie nie radzą, są zestresowane, próbują uciekać. Widać białka oczu, szukanie ucieczki z danej sytuacji. Pies rozgląda się i próbuje napiąć smycz, uciekać z trasy, którą musi iść, szuka czasami pomocy u swojego opiekuna, ale jej nie odnajduje. Dlatego uważam, że te psy były zestresowane, zaniepokojone, zalęknione, a momentami nawet przerażone – zaznacza w rozmowie z nami behawiorysta Piotr Wojtków.

– Pierwszy kadr to niesienie psa rasy shiba inu przez wyraźnie zbyt trudny do pokonania odcinek. Czym innym jest wzięcie psa na ręce tak, żeby było mu komfortowo, a czym innym złapanie pod pachę. Sztywno wyprostowane łapy oraz napięty ogon świadczą co najmniej o dużej niewygodzie. Nie możemy wykluczyć też bólu w miejscu przytrzymania – zauważa z kolei Oksi Maciaszek, behawiorystka i trenerka psów.
– Pociągnięcie przez psa lub dodatkowe obciążenie w postaci psa na rękach może doprowadzić do upadku, co w takim terenie jest niebezpieczne, a poszkodowanych może być więcej niż sami zainteresowani… Nie mogę nie wspomnieć o zakazie wejścia z psem na Rysy zarówno od strony polskiej jak też słowackiej! – podkreśliła trenerka.
Zobacz także
Jak podkreśla Wojtków, takie wyjście mogło mieć bardzo poważne konsekwencje. Pies mógł ciągnąć za smycz, spaść ze skały, a nawet pociągnąć za sobą właściciela. – Ucieczka jest jedną ze strategii radzenia sobie, kiedy pies czuje się zagrożony. I teraz wyobraźmy sobie, że pies jest przypięty 2-3-metrowym sznurkiem do nas i pociągnie ten sznur. To jest sytuacja ekstremalnie niebezpieczna zarówno dla psa, jak i dla nas samych – zaznacza ekspert i podkreśla, że w tej sytuacji człowiek zawiódł czworonoga.
– Ja jestem przewodnikiem dla swojego psa, jego opiekunem, jego pomocnikiem i w momencie, kiedy pies ma jakąś trudność, moim obowiązkiem tak naprawdę jest pomóc psu. Zabieranie psa na stromą, śliską i skalistą trasę, zwłaszcza bez wcześniejszego przygotowania, naraża go na urazy opuszek, przeciążenia, poślizgnięcie, a w skrajnym przypadku także upadek czy utratę życia. Jeżeli pies dodatkowo okazuje silny lęk i nie ma możliwości wycofania się, może to być dla niego doświadczenie skrajnie obciążające emocjonalnie i może nieść za sobą poważne skutki. To jest coś, co nie powinno się wydarzyć – zaznacza behawiorysta.
Najpoważniejsze konsekwencje takiego traumatycznego spaceru mogą być odczuwalne po powrocie do domu. – Po takim doświadczeniu pies może przez jakiś czas pozostawać w podwyższonym pobudzeniu – nawet, gdy stresory przestaną już oddziaływać – być bardziej czujny, unikać podobnych miejsc albo reagować intensywniej. Jeżeli sytuacja przekroczyła jego możliwości radzenia sobie, może również dojść do utrwalenia lęku. To jest największe ryzyko, bo to może być trauma dla psa – uzupełnia.
– Niezależnie jednak od okoliczności, te ani żadne inne zwierzęta towarzyszące nie powinny były w tym miejscu się znaleźć. Podejście jest zbyt strome i charakteryzujące się podłożem nieprzyjaznym dla psich łapek. W sezonie w takich miejscach należy liczyć się ze spotkaniem tłumów, co dla psa może być dodatkowym czynnikiem stresującym – stwierdza Oksi Maciaszek, behawiorystka i trenerka psów.
Wyjście z psem w góry może być dobrym pomysłem, ale trzeba się przygotować
Jak podkreśla Wojtków, sam często wyjeżdża z psami w rejon Pienin (oczywiście wybierając trasy znajdujące się poza Pienińskim Parkiem Narodowym i innymi obszarami objętymi zakazem wprowadzania psów). Dodaje jednak, że każdy taki wyjazd wymaga odpowiedniego przygotowania i planowania ze strony opiekuna.
Na przykład najlepszy hotel to taki na uboczu. Tłum i duża liczba zapachów czy innych bodźców nie wpłyną dobrze na naszego podopiecznego.
Wojtków poleca zabierać psy w góry niższe, takie jak Beskid Niski czy wspomniane okolice Pienin. Warto wybierać miejsca, w których nie ma tłumów innych wędrowców, bo pies może nie czuć się wówczas komfortowo. Ważne jest też, żeby sprawdzić, jakie są warunki na trasie. Skaliste, strome urwiska mogą być dla psa stresujące.
Maciaszek zauważa z kolei, że przed wyprawą warto też zadbać o kondycję psa. – Spacery dookoła komina na co dzień, a później kilkugodzinna wyprawa górska na pewno odbiją się na zdrowiu pupila. Jeśli szlak będzie bardziej wymagający można rozważyć zajęcia z psiego fitnessu tak, aby pies miał dobrą świadomość swojego ciała – dodała.
– Musimy troszeczkę nagiąć nasze potrzeby do tego, jakie są potrzeby i możliwości psa. I tu trzeba te możliwości sobie podzielić w kontekście emocjonalnym oraz fizycznym – zaznacza ekspert. – Problem zaczyna się w momencie, kiedy my mamy swoje ambicje, przyzwyczajenia, trasy i zaczynamy na siłę w te nasze kryteria wpasowywać psa – uzupełnia Wojtków. Dokładnie taka sytuacja mogła mieć miejsce na Rysach. A dodajmy, że szlak ten bywa problematyczny dla ludzi, więc tym bardziej nie powinno się tam zabierać zwierząt.
"Pan nie wiedział, że na Rysach jest stromo. Właściwie to niczego nie wiedział – gdzie jest ani dlaczego nie wolno i nie powinien wchodzić na Rysy ze zwierzakiem, jak wygląda zestresowany pies i co w tym miejscu, w tłumie ludzi, może spowodować spanikowany, silny zwierzak. Ważniejsze było zdobycie Rysów" – opisywał przewodnik, który rozmawiał z właścicielem przerażonego czworonoga na szlaku.
Dodatkowo, jeżeli planujecie wędrówkę z psem, pamiętajcie o zabraniu dla niego wody, a także jedzenia. Wojtków na listę obowiązkowych rzeczy dodaje też wygodną smycz z amortyzacją oraz zestaw pierwszej pomocy dla zwierzaka. – Mało kto pamięta, żeby zabrać apteczkę, czyli bandaż, buty, skarpetki na wypadek, gdyby doszło do kontuzji, zranienia łapy, poparzenia opuszków. Są to miejsca, które dość często ulegają kontuzjom. Sól fizjologiczna też może się przydać – uzupełnia nasz rozmówca.
Tak przygotowani, z wiedzą na temat szlaku, ale i niezbędnymi akcesoriami, możemy ruszać w trasę. Bo góry mogą być świetnym miejscem dla ludzi i psów. – Czas spędzony z człowiekiem, w kontakcie z naturą, kiedy mamy trochę więcej czasu dla psa, kiedy możemy wspólnie eksplorować różne ciekawe przestrzenie, może być bardzo jednoczącym, relaksującym, zacieśniającym nasze relacje okresem – podsumowuje behawiorysta Piotr Wojtków.






