
Już 27 września mieszkańcy Krakowa wybiorą kolejnego prezydenta swojego miasta. Nowy sondaż pokazuje, że tym razem wynik może okazać się zaskakujący. Czy dawna stolica Polski zostanie odbita wielkim partiom?
Jak wynika z danych z nowego badania pracowni Opinia24 dla Polityki Insight, to Łukasz Gibała może wygrać I turę wyborów prezydenckich w Krakowie. Drugie miejsce zajmie kandydatka KO. Jeżeli ta ostatnia przegra walkę o miasto, Donald Tusk otrzyma kolejny polityczny cios.
Nowy sondaż dotyczący gry o Kraków
Już za miesiąc wyborcy w Krakowie wybiorą nowego prezydenta miasta. Okazuje się, że tym razem Koalicja Obywatelska poniesie porażkę. Z nowego sondażu wynika, że aż 25,2 proc. ankietowanych chce zagłosować na Łukasza Gibałę, który startuje jako kandydat niezależny. Drugie miejsce należy do Moniki Piątkowskiej z KO. Ją popiera 15,3 proc. badanych. Jak więc łatwo policzyć, różnica pomiędzy tymi dwoma politykami wynosi aż 9,9 pkt proc.
Na podium wdrapała się jeszcze Daria Gosek-Popiołek z Lewicy z poparciem na poziomie 8,7 proc. Dalsze miejsca zajmują kolejno: Michał Drewnicki z PiS (7,6 proc.), Aleksandra Owca z partii Razem (4,3 proc.), Bartosz Bocheńczak z Konfederacji (3,2 proc) oraz Marian Banaś i Jan Hoffmann (obaj po 3,2 proc.). Na samym końcu stawki znajduje się Michał Klimek z symbolicznym, 1-procentowym poparciem. 2,1 proc. ankietowanych wybrałoby innego kandydata.
QUIZ: Czy poznajesz tych polityków i polityczki? Sprawdź swoją wiedzę w naszym quizie!
1 / 30 Na początek coś prostego: Kim jest ten polityk?
Fot. JACEK DOMINSKI / REPORTER
Cały czas jednak niezdecydowanych wyborców jest aż 25,2 proc. Polityka Insight dodaje, że grupę tę tworzą głównie kobiety, osoby poniżej 40. roku życia oraz mieszkańcy Krakowa z wykształceniem średnim i wyższym.
Co nie powinno nas dziwić, Gibała cieszy się wysokim (43 proc.) poparciem w gronie osób, które w majowym referendum opowiedziały się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego. Popiera go też elektorat Konfederacji (49 proc.), co tłumaczy tak niski wynik Bocheńczaka. Głos oddać chce na niego też co trzeci wyborca PiS (równe 33 proc.).
Monika Piątkowska może liczyć na tylko 45 proc. głosów wyborców KO. W jej przypadku mówimy jednak o naprawdę fatalnej kampanii wyborczej. Jest ona po prostu niespójna. Z jednej strony jej kandydaturę ogłosił sam Donald Tusk (do tego w Warszawie, a nie Krakowie!), z drugiej ona sama odcięła się od swojego politycznego zaplecza i stara kreować na kandydatkę niepartyjną. Nic dziwnego, że ponad połowa elektoratu partii rządzącej ma tego dosyć.
Zobacz także
Donald Tusk z problemami
Wszystko to może złożyć się na kolejną porażkę Donalda Tuska. Nie dość, że w Krakowie – w końcu jednym z największych miast w Polsce – udało się odwołać prezydenta wywodzącego się z KO, to teraz jeszcze polityk oficjalnie wsparta przez szefa rządu może przegrać walkę o władzę w mieście.
To ostatnie staje się tym bardziej realne, że Piątkowska nie ma skąd "czerpać" głosów. Samo niskie poparcie jej kandydatury w środowisku wyborców KO wiele mówi. Do tego nie może przecież liczyć na głosy osób, które popierają PiS i Konfederację. Pozostaje tylko wiara, że w II turze poprą ją zwolennicy Gosek-Popiołek z Lewicy. Tyle że wynik tej ostatniej na poziomie 8,7 proc. nawet nie rekompensuje różnicy 9,9 proc., jaka teraz jest rejestrowana pomiędzy Gibałą a kandydatką KO.
Warto jednak dodać, że wyniki PKW ws. Miszalskiego i Gibały w 2024 roku okazały się ostatecznie zaskoczeniem. Ten pierwszy wygrał różnicą zaledwie 2 punktów procentowych.
Sam premier wcześniej zareagował na majową porażkę Miszalskiego bardzo stanowczo. Jak pisaliśmy w naTemat, Tusk rozwiązał KO w Małopolsce.




