Powódź, Nepal, Tybet, lawina błotna
Kataklizm na granicy Nepalu i Tybetu. Lawina błota pochłonęła domy, a setki osób pozostaje zaginionych Fot. zrzut ekranu / x.com / @Benarasiyaa

W środę rejon na granicy Nepalu z Tybetem nawiedziła potężna powódź błyskawiczna. Setki mieszkańców i turystów uznaje się za zaginionych, a liczba ofiar śmiertelnych wciąż wzrasta. Do kataklizmu prawdopodobnie doprowadziło trzęsienie ziemi, które wywołało lawinę błotną i osuwiska.

REKLAMA

Gwałtowna powódź zniszczyła w środę 26 sierpnia drogi, mosty, domy oraz infrastrukturę energetyczną na terenach przygranicznych Nepalu i Tybetu. Z medialnych doniesień wynika, że najprawdopodobniej trzęsienie ziemi doprowadziło do osunięcia się ziemi i powstania lawiny błotnej, która uderzyła w tybetański powiat Gyirong oraz nepalski dystrykt Rasuwa. W efekcie cały region został odcięty od szlaków komunikacyjnych, dostaw prądu oraz łączności. Liczba ofiar śmiertelnych wciąż wzrasta, a setki turystów pozostaje zaginionych.

Ofiary śmiertelne i poszukiwania zaginionych turystów

Na początku brytyjska stacja BBC mówiła o co najmniej 31 ofiarach śmiertelnych. Jak niedawno podała agencja Reuters, powołując się na nepalską policję, w wyniku powodzi błyskawicznej i zejścia lawiny błotnej na granicy nepalsko-tybetańskiej zginęło już co najmniej 95 osób, a kilkuset turystów uznaje się za zaginionych. Wśród co najmniej 384 zaginionych znajduje się 105 obywateli Indii, 93 Nepalczyków, 12 Brytyjczyków oraz trzech obywateli Stanów Zjednoczonych.

Służby nie mają także kontaktu z ośmioma obywatelami Korei Południowej, którzy pracowali przy lokalnej elektrowni wodnej. Na liście zaginionych widnieje również 17 osób z Malezji, czterech obywateli RPA oraz po jednym obywatelu Australii i Holandii.

Trzęsienie ziemi, wezbrana woda i trudna akcja ratunkowa

Minister spraw zagranicznych Nepalu Shisir Khanal przekazał, że kataklizm mógł być bezpośrednim skutkiem trzęsienia ziemi, które z kolei wywołało osuwiska ziemi i lawinę błotną. Powódź uderzyła w środę wczesnym rankiem w dystrykcie Rasuwa, na północ od stolicy Nepalu, Katmandu. Na nagraniach wideo publikowanych w mediach społecznościowych, między innymi przez nepalską policję, widać rwące potoki błotnistej wody przelewające się przez górskie doliny w himalajskim regionie graniczącym z Chinami.

W działania ratunkowe zaangażowano oddziały policji i wojska. Przedstawiciele władz zaznaczyli jednak, że policyjne i wojskowe śmigłowce ratunkowe nie będą w stanie wylądować na dotkniętych kataklizmem obszarach, dopóki poziom wody nie opadnie. Równolegle trwa ewakuacja osób mieszkających na niżej położonych terenach w bezpieczniejsze miejsca. Mieszkańcom przebywającym w pobliżu rzeki Bhote Koshi, zalecono zachowanie szczególnej ostrożności i pozostanie w stanie gotowości.

Władze ostrzegają przed ryzykiem wystąpienia kolejnej fali powodziowej, ponieważ w górnym biegu rzeki Lhende Khola wciąż utrzymuje się zator powstały z błota i skał. Alerty powodziowe wydano również w sąsiadujących z Nepalem indyjskich stanach Bihar i Uttar Pradesh. Ma to związek z tym, że przez tamtejsze nizinne tereny przepływa kilka rzek spływających bezpośrednio z Himalajów.