
W kolejnym mieście może odbyć się referendum dotyczące odwołania lokalnych władz. Tym razem chodzi o Gliwice i Katarzynę Kuczyńską-Budkę. Napięta sytuacja ma też miejsce w Bielsku-Białej.
Dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach potwierdził, że zgłoszono start inicjatywy referendalnej ws. odwołania prezydentki Gliwic Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Wystarczy zebrać 12,7 tys. podpisów poparcia, by mieszkańcy miasta mogli zadecydować o dalszym losie żony europosła i byłego szefa Platformy Obywatelskiej Borysa Budki.
Kolejne miasto ma dość władz z KO
Jak podała Polska Agencja Prasowa, stojący na czele Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach Michał Fijałkowski potwierdził, że rusza inicjatywa referendalna ws. odwołania Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Oficjalne pismo w tej sprawie złożono w delegaturze we wtorek 25 sierpnia. Organizatorzy mają teraz 60 dni, by zebrać 12,7 tys. podpisów poparcia dla swojego pomysłu.
Skąd taka liczba? Wystarczy bowiem 10 proc. podpisów mieszkańców uprawnionych do głosowania, by referendum odwoławcze mogło się odbyć. By głosowanie zostało uznane za ważne, do lokali wyborczych musi pójść co najmniej 3/5 wyborców biorących udział w wyborze. Kuczyńska-Budka wygrała wybory w II turze przy dość niskiej frekwencji, która wyniosła 37,81 proc. Wystarczy więc ok. 22,67 wyborców przy urnach wyborczych, by straciła fotel prezydentki. Oczywiście zakładając, że większość opowie się za jej odwołaniem.
Katarzyna Kuczyńska-Budka jest pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta Gliwic. Jest związana z Koalicją Obywatelską, wcześniej zasiadała w Radzie Miasta Gliwice. Pełniła też funkcje związane z komunikacją i dialogiem w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego, Śląskim Urzędzie Wojewódzkim i Urzędzie Miejskim w Zabrzu. Prywatnie to żona europosła Borysa Budki.
Zobacz także
Inne miasta też chcą pozbyć się swoich włodarzy
Obecnie trwa też weryfikacja podpisów poparcia pod referendum ws. odwołania prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka i Rady Miasta Częstochowa.
Jak pisałem na InnPoland, napięta sytuacja panuje też w Bielsku-Białej, gdzie grupa mieszkańców zastanawia się nad rozpoczęciem zbiórki podpisów pod odwołanie prezydenta Jarosława Klimaszewskiego.
Kto i gdzie kandyduje? Jakie obowiązują zasady? Sprawdź, co wiesz o wyborach samorządowych
1 / 15 Kogo nie wybiera się w wyborach samorządowych?
Do dzisiejszego poranka bezpośrednim powodem mogły być plany miasta dot. sprzedaży 2 ha w dzielnicy Kamienica (miasto wycofało się z nich właśnie z powodu nacisków społecznych). W tle dzieje się jednak o wiele więcej: na jaw wychodzi, że w radach nadzorczych spółek miejskich zasiada sporo polityków KO, do tego CBA przygląda się działalności klubu sportowego TS Podbeskidzie. Więcej o sprawie przeczytacie w moim artykule na InnPoland.
– Mam wrażenie, że od pewnego czasu idea przeprowadzenia Referendum w Bielsku-Białej dojrzewa w błyskawicznym tempie. Władze robią bardzo wiele, by do referendum doprowadzić. Nie pamiętam w naszym mieście prezydenta, który wywoływałby taką ilość konfliktów. Jeśli pojawi się silna grupa mieszkańców, która wystąpi z wnioskiem o przeprowadzenie referendum odwoławczego prezydenta i Rady Miasta, to mieszkańcy mogą liczyć na pomoc i zaangażowanie Konfederacji – powiedział w rozmowie z Grupą NaTemat poseł Bronisław Foltyn z Nowej Nadziei.
Fala referendalna w Polsce ruszyła po majowym głosowaniu pod Wawelem. Jak pisaliśmy w naTemat, oficjalne wyniki referendum w Krakowie pokazały, że Miszalski został odwołany. Eksperci od razu ostrzegali, że to dopiero początek. Jak pisaliśmy w naTemat, trzęsienie ziemi w Krakowie to dopiero początek – ostrzegał politolog prof. Marek Bankowicz.
Fala referendalna to kolejny problem dla obozu rządzącego. Jak pisaliśmy w naTemat, nowy sondaż dla Tuska jest alarmem – w kolejnej kadencji może nie mieć koalicjantów do rządzenia.




