
Zgodnie z wynikami najnowszego sondażu partyjnego pracowni Research Partner, Koalicja Obywatelska wciąż przoduje na pozycji lidera, jednak na tym kończą się pozytywne wiadomości dla Donalda Tuska. Okazuje się, że może zabraknąć mu koalicjantów w Sejmie, aby dalej utrzymać władzę.
Pracownia Research Partner przekazała redakcji naTemat wyniki najnowszego sondażu partyjnego, który przeprowadzono przy wykorzystaniu panelu Ariadna. Polakom zadano pytanie na jakie ugrupowanie polityczne zagłosowaliby, gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w najbliższą niedzielę.
Z odpowiedzi respondentów wynika, że do Sejmu weszłoby pięć partii (choć ostatnio inny sondaż wskazał sensacyjnie na aż 6 ugrupowań z szansą na przekroczenie progu wyborczego). Wybory wygrałaby Koalicja Obywatelska, jednak przeliczenie na liczbę mandatów wskazuje na to, że Donald Tusk musiałby pożegnać się ze swoją większością parlamentarną.
Wyniki najnowszego badania. KO zyskuje, ale koalicjanci pod progiem
W szczegółowym zestawieniu wyników na prowadzeniu utrzymuje się Koalicja Obywatelska z wynikiem 31,5 proc., co oznacza wzrost o 0,9 p.p. w stosunku do wcześniejszego badania Research Partner przeprowadzonego w marcu. Na drugim miejscu uplasowało się Prawo i Sprawiedliwość, które odnotowało wynik gorszy o 1,1 p.p., osiągając 25,3 proc. Taki układ sił wskazuje na rosnącą różnicę między pierwszym a drugim miejscem, co niewątpliwie może ucieszyć Donalda Tuska.
Podium zamyka Konfederacja, na którą zagłosowałoby 11,1 proc. respondentów, co oznacza wzrost o 0,6 p.p. Do sejmowych ław weszliby jeszcze przedstawiciele Nowej Lewicy, uzyskując poparcie 8,9 proc. badanych (wzrost o 2,2 p.p.) oraz Korony Grzegorza Brauna, którą wskazało 6,7 proc. ankietowanych (wynik bez zmian).
Na samym dole tabeli uplasowały się partie, które w tym badaniu nie zdołałyby przekroczyć wymaganego progu wyborczego i ostatecznie wylądowałyby poza Sejmem. Są to: Partia Razem (3,2 proc.), PSL (1,4 proc.), Polska 2050 (1,3 proc.) oraz inne, mniejsze partie (1,2 proc.) Grupa jeszcze niezdecydowanych osób wynosi natomiast ponad 9 proc. – a to może dużo zmienić w ostatecznym rozrachunku.
Zobacz także
Podział mandatów w Sejmie. Prawica z większością
Jak te konkretne liczby odnoszą się do rzeczywistego rozstawienia mandatów w Sejmie? Prawdopodobnego podziału miejsc w poselskich ławach dokonał dla Research Partner dr Maciej Onasz, adiunkt w Katedrze Systemów Politycznych Uniwersytetu Łódzkiego, prowadzący badania rozkładu poparcia politycznego poszczególnych ugrupowań.
Zgodnie z jego wyliczeniami Koalicja Obywatelska mogłaby liczyć na 190 mandatów, a Zjednoczona Prawica na 155. Trzecią siłą w Sejmie byłaby Konfederacja, która wprowadziłaby 54 posłów. Swoją reprezentację miałaby również Lewica z 38 miejscami w poselskich ławach oraz Korona Grzegorza Brauna, której ostatecznie przypadłyby 23 mandaty.
Z tego podziału wyłania się jednak wyjątkowo gorzki obraz dla KO z Donaldem Tuskiem na czele. Obecna koalicja rządząca uzyskałaby bowiem łącznie jedynie 228 mandatów, podczas gdy partie opozycyjne miałyby do dyspozycji 232 mandaty.
Prawica niewątpliwie rośnie w siłę, jednak należy pamiętać o istotnym czynniku – obecnie jest ona podzielona na dwa osobne obozy. Co więcej, zapowiadanego wcześniej "efektu Czarnka" w sondażowych słupkach dalej po prostu brak. PiS w ujęciu procentowym traci poparcie, chociaż ostatnio Przemysław Czarnek zaprezentował przecież 3 punkty z planu Czarnka, które w teorii mają wyraźnie zwiększyć przypływ nowych wyborców dla tej partii. W praktyce jednak dotyczą tych samych postulatów, co zawsze, a więc odwracaniu się od Unii Europejskiej oraz obietnic dla seniorów.
Wysoka deklarowana frekwencja
W najnowszym badaniu sprawdzono również gotowość Polaków do wzięcia udziału w wyborach parlamentarnych. Z deklaracji respondentów wynika, że aż 68,8 proc. osób udałoby się w najbliższą niedzielę do urn.
W ramach tej grupy 52,4 proc. respondentów odpowiedziało na pytanie o uczestnictwo w wyborach "zdecydowanie tak", a kolejne 16,4 proc. wskazało opcję "raczej tak". Wyniki te pokazują, że mobilizacja społeczeństwa wciąż utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie, choć oczywiście bywało już lepiej.






