
Za nami sejmowa debata dotycząca kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego. Poseł Jarosław Urbaniak "miał zaszczyt" przedstawić kandydata KO – Macieja Berka. Niestety – mimo dobrego początku – końcówka jego przemówienia przejdzie zapewne do historii polskiego parlamentu. I raczej nie w taki sposób, jak poseł by tego chciał.
W czasie piątkowych obrad Sejm zajmował się m.in. kandydaturą Macieja Berka do TK. Posłem sprawozdawcą był Jarosław Urbaniak, sekretarz klubu KO. I nie obyło się bez wpadki.
Poseł KO "ma zaszczyt" zaprezentować Berka
Poseł sprawozdawca wszedł na mównicę wyraźnie dumny z tego, że może przedstawić kandydaturę przyszłego sędziego TK.
– Tego rodzaju wypowiedzi rozpoczyna się od sformułowania "mam zaszczyt przedstawić". Niby formuła tradycyjna, ale dla mnie to rzeczywiście zaszczyt przedstawić wybitnego prawnika jako kandydata na sędziego Trybunału Konstytucyjnego – zaczął i od razu dodał, że Maciej Berek "tym wyróżnia się w świecie prawniczym, że łączy wiele zalet, co jest rzeczą bardzo unikatową".
I tak dowiedzieliśmy się, że kandydat to zarazem naukowiec, doktor nauk prawnych, ale też tzw. self made man, który zaczynał karierę w Kancelarii Senatu na najniższym stanowisku, następnie trafił do NIK, by w końcu zostać szefem Rządowego Centrum Legislacji. Poseł nie dodał, że Berek startował też w wyborach w 2005 r., bez powodzenia ubiegając się o mandat poselski jako bezpartyjny kandydat, ale z listy Platformy Obywatelskiej.
W tym momencie ktoś z sali zaczął wyraźnie przeszkadzać Urbaniakowi. Poseł KO szybko odciął się, odpowiadając swojemu niezdyscyplinowanemu koledze z ław poselskich, że "jak zawsze nie nadąża".
Zobacz także
Nagle pojawia się... Marek Berek
Następnie poseł sprawozdawca przeszedł do obrony Berka, któremu zarzuca się, że jest politykiem, więc nie powinien zasiadać w TK. I nagle w wypowiedzi Urbaniaka pojawił się zaskakujący błąd: zaczął mylić imię owego wybitnego prawnika, którego tak chwalił i właśnie rekomendował na ważne stanowisko.
– To jest dokument z Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, świadczący o tym, że pan Marek Berek przez 17 lat wykonywał prace, eee, yyyyy, pracę radcy prawnego. Zarzuty dotyczące pana Marka Berka tak naprawdę sprowa... – tu poseł wyraźnie się pogubił, zmieniając imię zachwalanego przez siebie eksperta – Pana Macieja Berka, przepraszam bardzo – poprawił się po chwili zawahania.
Wszystko spuentował tezą, wedle której opozycja po prostu obawia się "tak sprawnego prawnika w TK". I stąd – jak sugerował poseł KO – wszelkie ataki na Berka i wskazywanie, że jest on de facto politykiem, a nie bezstronnym ekspertem.
Po całej debacie Sejm ostatecznie przegłosował kandydaturę Berka, poparły ją kluby KO, PSL, Centrum i Polski 2050, sprzeciw zgłosiły PiS, Konfederacja i koło poselskie Demokracja bezpośrednia.
QUIZ: Dopasuj partie polityczne do polityków
1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?
Co mówią eksperci?
Warto dodać, że przed kandydaturą tą ostrzegał nawet były prezes TK Jerzy Stępień. W rozmowie z naTemat, ostrzegał, że ostatnie ruchy rządu "budzą niepokój". I to mimo tego, że wcześniej wiele zapowiadało, że Trybunał zostanie jednak choćby częściowo naprawiony.
– Wiele ostatnio zrobiono w tym kierunku. Ta siódemka sędziów, która została wybrana w ostatnim czasie, spełnia wszelkie standardy – kwalifikacyjne, kompetencyjne i moralne. Idziemy w dobrą stronę. Natomiast niepokój budzą ostatnie ruchy, mianowicie zgłoszenie kandydatury pana Macieja Berka – powiedział.
Trybunał wciąż w stanie zawieszenia
Sama instytucja od miesięcy funkcjonuje w warunkach permanentnego kryzysu. Jak pisaliśmy w naTemat, Trybunał w Strasburgu zdecydował ws. sędziów TK. ETPC nakazał Polsce powstrzymanie się od utrudniania objęcia obowiązków przez sędziów wybranych 13 marca 2026 roku.
Rząd pracuje jednak też nad szerszą reformą. Jak pisaliśmy w naTemat, Waldemar Zurek zapowiada odbicie Trybunału Konstytucyjnego i to "bez pałki teleskopowej". Minister sprawiedliwości twierdzi, że resort dysponuje rozwiązaniem prawnym, które zmieni sposób funkcjonowania instytucji. Kandydatura polityka rządzącej partii może jednak podkopać wiarygodność tych planów.




