Jarosław Urbaniak
Poseł KO pomylił imię Berka. Screen: YT/Janusz Jaskółka

Za nami sejmowa debata dotycząca kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego. Poseł Jarosław Urbaniak "miał zaszczyt" przedstawić kandydata KO – Macieja Berka. Niestety – mimo dobrego początku – końcówka jego przemówienia przejdzie zapewne do historii polskiego parlamentu. I raczej nie w taki sposób, jak poseł by tego chciał.

REKLAMA

W czasie piątkowych obrad Sejm zajmował się m.in. kandydaturą Macieja Berka do TK. Posłem sprawozdawcą był Jarosław Urbaniak, sekretarz klubu KO. I nie obyło się bez wpadki.

Poseł KO "ma zaszczyt" zaprezentować Berka

Poseł sprawozdawca wszedł na mównicę wyraźnie dumny z tego, że może przedstawić kandydaturę przyszłego sędziego TK.

– Tego rodzaju wypowiedzi rozpoczyna się od sformułowania "mam zaszczyt przedstawić". Niby formuła tradycyjna, ale dla mnie to rzeczywiście zaszczyt przedstawić wybitnego prawnika jako kandydata na sędziego Trybunału Konstytucyjnego – zaczął i od razu dodał, że Maciej Berek "tym wyróżnia się w świecie prawniczym, że łączy wiele zalet, co jest rzeczą bardzo unikatową".

I tak dowiedzieliśmy się, że kandydat to zarazem naukowiec, doktor nauk prawnych, ale też tzw. self made man, który zaczynał karierę w Kancelarii Senatu na najniższym stanowisku, następnie trafił do NIK, by w końcu zostać szefem Rządowego Centrum Legislacji. Poseł nie dodał, że Berek startował też w wyborach w 2005 r., bez powodzenia ubiegając się o mandat poselski jako bezpartyjny kandydat, ale z listy Platformy Obywatelskiej.

W tym momencie ktoś z sali zaczął wyraźnie przeszkadzać Urbaniakowi. Poseł KO szybko odciął się, odpowiadając swojemu niezdyscyplinowanemu koledze z ław poselskich, że "jak zawsze nie nadąża".

Nagle pojawia się... Marek Berek

Następnie poseł sprawozdawca przeszedł do obrony Berka, któremu zarzuca się, że jest politykiem, więc nie powinien zasiadać w TK. I nagle w wypowiedzi Urbaniaka pojawił się zaskakujący błąd: zaczął mylić imię owego wybitnego prawnika, którego tak chwalił i właśnie rekomendował na ważne stanowisko.

– To jest dokument z Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, świadczący o tym, że pan Marek Berek przez 17 lat wykonywał prace, eee, yyyyy, pracę radcy prawnego. Zarzuty dotyczące pana Marka Berka tak naprawdę sprowa... – tu poseł wyraźnie się pogubił, zmieniając imię zachwalanego przez siebie eksperta – Pana Macieja Berka, przepraszam bardzo – poprawił się po chwili zawahania.

Wszystko spuentował tezą, wedle której opozycja po prostu obawia się "tak sprawnego prawnika w TK". I stąd – jak sugerował poseł KO – wszelkie ataki na Berka i wskazywanie, że jest on de facto politykiem, a nie bezstronnym ekspertem.

Po całej debacie Sejm ostatecznie przegłosował kandydaturę Berka, poparły ją kluby KO, PSL, Centrum i Polski 2050, sprzeciw zgłosiły PiS, Konfederacja i koło poselskie Demokracja bezpośrednia.

QUIZ: Dopasuj partie polityczne do polityków

logo
Quiz

1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?

Co mówią eksperci?

Warto dodać, że przed kandydaturą tą ostrzegał nawet były prezes TK Jerzy Stępień. W rozmowie z naTemat, ostrzegał, że ostatnie ruchy rządu "budzą niepokój". I to mimo tego, że wcześniej wiele zapowiadało, że Trybunał zostanie jednak choćby częściowo naprawiony.

– Wiele ostatnio zrobiono w tym kierunku. Ta siódemka sędziów, która została wybrana w ostatnim czasie, spełnia wszelkie standardy – kwalifikacyjne, kompetencyjne i moralne. Idziemy w dobrą stronę. Natomiast niepokój budzą ostatnie ruchy, mianowicie zgłoszenie kandydatury pana Macieja Berka – powiedział.

Trybunał wciąż w stanie zawieszenia

Sama instytucja od miesięcy funkcjonuje w warunkach permanentnego kryzysu. Jak pisaliśmy w naTemat, Trybunał w Strasburgu zdecydował ws. sędziów TK. ETPC nakazał Polsce powstrzymanie się od utrudniania objęcia obowiązków przez sędziów wybranych 13 marca 2026 roku.

Rząd pracuje jednak też nad szerszą reformą. Jak pisaliśmy w naTemat, Waldemar Zurek zapowiada odbicie Trybunału Konstytucyjnego i to "bez pałki teleskopowej". Minister sprawiedliwości twierdzi, że resort dysponuje rozwiązaniem prawnym, które zmieni sposób funkcjonowania instytucji. Kandydatura polityka rządzącej partii może jednak podkopać wiarygodność tych planów.