
Na torach w Oleśnicy (woj. dolnośląskie) doszło w piątek 4 września do tragicznego wypadku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że matka próbowała ratować dziecko, które wybiegło pod nadjeżdżający pociąg. Oboje zginęli na miejscu.
Do tragicznego wypadku doszło w piątek 4 września w Oleśnicy (woj. dolnośląskie). Służby otrzymały wezwanie o potrąceniu dwóch osób przez pociąg o godzinie 14:50. Jak wskazuje "Gazeta Wrocławska", potrącenie miało miejsce przy ul. Wiejskiej. Znajduje się tam przejście dla pieszych przez tory kolejowe, jednak nie ma na nim sygnalizacji świetlnej.
Wstrząsające ustalenia. Matka próbowała ratować dziecko
Komisarz Wojciech Jabłoński z dolnośląskiej policji przekazał portalowi olesnicainfo.pl wstępne ustalenia śledczych na temat okoliczności tego zdarzenia. Wynika z nich, że sytuacja na przejściu dla pieszych miała bardzo dynamiczny przebieg.
– Dziecko wbiegło pod nadjeżdżający pociąg. Jego matka chciała je powstrzymać i sama też wbiegła na przejście. Oboje zginęli na miejscu – wskazywał policjant w rozmowie z lokalnymi mediami. Choć dokładny wiek zmarłej kobiety nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony, śledczy wstępnie szacują, że dziecko mogło mieć około 9-10 lat.
Zaraz po otrzymaniu zgłoszenia na miejscu pojawiły się służby, w tym patrole policji oraz jednostki straży pożarnej. O wypadku został również powiadomiony prokurator, pod którego nadzorem prowadzone są teraz dalsze czynności. Teren wokół torowiska został zabezpieczony przed dostępem osób postronnych. Śledczy prowadzą dokładne oględziny miejsca, w którym doszło do potrącenia, aby ustalić wszystkie szczegóły.
Jak wskazywał komisarz Jabłoński w wypowiedzi dla "Gazety Wrocławskiej", działania funkcjonariuszy opierają się na standardowych w takich sytuacjach procedurach operacyjnych. – Zabezpieczamy ślady, monitoring, przesłuchujemy świadków zdarzenia – wyliczał przedstawiciel policji.
Poinformowano również, że maszynista pociągu, pod który wbiegły ofiary, został od razu poddany badaniom na obecność alkoholu. Wynik badania jednoznacznie wykazał, że mężczyzna prowadzący skład był trzeźwy.
Zobacz także
Utrudnienia w ruchu pociągów
Wiadomo już, że pociąg, który uczestniczył w piątkowym wypadku w Oleśnicy, to skład kursujący na trasie relacji Krotoszyn–Jelcz Laskowice. Według informacji przekazanych przez służby, w momencie zdarzenia pociągiem podróżowało 120 osób. Policja potwierdziła, że nikomu z pasażerów nic się nie stało.
Tragiczny wypadek i trwające na miejscu czynności śledcze spowodowały utrudnienia w ruchu kolejowym na tym odcinku. Przejazd nie został jednak całkowicie wstrzymany. Jak wskazuje "Gazeta Wrocławska", powołując się na informacje przekazane przez policję: "Ruch pociągów nie został wstrzymany. Zamknięty jest jeden tor, pociągi jeżdżą torem sąsiednim, wolniej, 20 kilometrów na godzinę" – poinformowali funkcjonariusze.
Służby będą kontynuować pracę na miejscu aż do całkowitego zebrania materiału dowodowego i zakończenia oględzin przez prokuratora. Dopiero po tym czasie ruch na zablokowanym torze zostanie przywrócony do normalnego funkcjonowania.






